W ubiegły wtorek policjanci i pracownicy komisariatu policji w Mirsku zostali zmuszeni do ewakuacji. Powodem była reklamówka, zawierająca granaty, broń i amunicję.
Do zdarzenia doszło około godziny 13:00 we wtorek (2 stycznia). Na posterunek policji w Mirsku przyszedł mężczyzna ze znalezioną wcześniej torbą. Zawierała ona broń strzelecką, granaty i amunicję. Mężczyzna nie wiedział, co zrobić z tymi przedmiotami i przyniósł je na komisariat.
Z budynku natychmiast ewakuowano znajdujące się tam osoby- policjantów i pracowników posterunku. Na miejsce skierowano policjanta z nieetatowej grupy rozpoznania minersko-pirotechnicznego. Wezwano także patrol saperski, który przejął kłopotliwe znalezisko. - informuje oficer prasowa KPP w Lwówku Śląskim.
Reklama
Funkcjonariusze policji przypominają że należy zachować szczególną ostrożność, w przypadku znalezienia materiałów wybuchowych. Takich przedmiotów nie należy podnosić, rzucać, przenosić ani podpalać. O sytuacji należy jak najszybciej poinformować służby, korzystając z numeru alarmowego 112. A miejsce znaleziska należy zabezpieczyć przed dostępem innych osób, w szczególności dzieci.
# Ewakuacja posterunku policji
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Reklamówka powinna zostać dostarczona byłemu komendantowi policji Szymczykowi. On wiedziałby najlepiej co z tym zrobić.
Przecież naszym policjantom trzeba przyprowadzać bandytów i takie rzeczy bo sami nic nie zrobią :) więc co się dziwic chłopu że chciał pomóc :)
Gość przyniósł fanty bez strachu, a milicjanci jak je zobaczyli to narobili w nachy i się ewakuowali :))) Nie ma co mamy bohaterską milicję, no chyba, że się bali, że może w reklamówce jest głośnik... nasza milicja to się nadaje, do pilnowania kościołów i pałowania babek:)
Reklamówka powinna zostać dostarczona byłemu komendantowi policji Szymczykowi. On wiedziałby najlepiej co z tym zrobić.
Przecież naszym policjantom trzeba przyprowadzać bandytów i takie rzeczy bo sami nic nie zrobią :) więc co się dziwic chłopu że chciał pomóc :)
Gość przyniósł fanty bez strachu, a milicjanci jak je zobaczyli to narobili w nachy i się ewakuowali :))) Nie ma co mamy bohaterską milicję, no chyba, że się bali, że może w reklamówce jest głośnik... nasza milicja to się nadaje, do pilnowania kościołów i pałowania babek:)