Podejrzewam, że mało, kto byłby zadowolony z otrzymanego tuż przed świętami Bożego Narodzenia wezwania od firmy windykacyjnej do zapłaty kary tytułem nie zapłaconego mandatu za brak biletu autobusowego linii MZK w Jeleniej Górze.
Mieszkaniec Piechowic pan Marek (prawdziwe dane osobowe dla wiadomości reportera), otrzymał 18 grudnia pismo p.t. „PRZEDSĄDOWE WEZWANIE DO ZAPŁATY” (może zwalić z nóg). Pismo zostało wysłane 13 grudnia z Katowic. Jak się okazało dokument dotyczył wezwania do dobrowolnej zapłaty w terminie do dnia 20.12.2013 r kwoty 161,17 zł tytułem niezapłaconej opłaty dodatkowej wraz z odsetkami i opłatą za przewóz.
W rozmowie z p. Markiem okazało się, że od dziesięciu lat nie korzystał z dobrodziejstw miejscowej komunikacji autobusowej. Mało tego na wezwaniu, jakie dostał jedyne, co zgadzało się to imię i nazwisko. Adres zamieszkania był zbliżony, lecz odbiegał znacznie od adresu faktycznego, mało tego kod pocztowy miejscowości był niewłaściwy. Na odwrocie dokumentu zostały wyszczególnione dodatkowe opłaty postępowania sądowego itp. na łączną kwotę 535,58 zł.
Postanowił skontaktować się z firmą „URBAN”, która zajmuje się obsługą kontrolerską pasażerów na liniach MZK w Jeleniej Górze. Rozmowa telefoniczna celem wyjaśnienia nieporozumienia nie doszła do skutku, ponieważ trzeba być osobiście. W związku z tym pan Marek mimo wielu zajęć przedświątecznych został zmuszony do osobistego stawienia się w siedzibie biura „URBAN” mieszczącej się w budynku MZK przy ulicy Wolności. Na miejscu okazało się, że faktycznie zostało zgłoszone wykroczenie tytułem braku biletu za przejazd. Mandat został wystawiony „na gębę”, bo jak się okazało sprawca nie posiadał żadnego dokumentu. Dane, jakie podał zostały wysłane do głównej siedziby w Katowicach, która po nie otrzymaniu wpłaty tytułem mandatu skierowała sprawę do firmy windykacyjnej. Ta natomiast bez żadnego wcześniejszego kontaktu z p. Markiem wystawiła rachunek.
Sprawa na szczęście została wyjaśniona i umorzona, lecz to ile kosztowała nerwów i zmarnowanego czasu nikt nie bierze pod uwagę za wyjątkiem p. Marka.
Postanowiłem osobiście pofatygować się do biura firmy „URBAN” celem wyjaśnienia sprawy. Na miejscu kilku petentów dochodziło swoich praw. Po krótkiej rozmowie z panią pracującą w tejże firmie, (jako jedyny pracownik w biurze), co nieco się wyjaśniło.
Zapytałem, na jakiej podstawie wystawiane są mandaty za brak biletu? Okazało się, że kontroler podczas kontroli biletowej w autobusie ma prawo żąd ać dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość osoby łamiącej przepisy. Często jednak okazuje się, że pasażerowie nie posiadają takowych dokumentów, wówczas kontroler ma prawo zatrzymać pasażera i po wezwaniu policji przekazać go w ich ręce. Jest to jednak mało kiedy praktykowane, często dane brane są od pasażera, który na miejscu wymyśla sobie nową tożsamość, lub ma po prostu „gotowca”. Jak się okazało takich przypadków, jak mówi pani z biura „URBAN” są dziesiątki jak nie setki. Zapytałem, dlaczego kontrolerzy dopuszczają do takich sytuacji? Okazało się, że w przypadku braku dokumentów i wezwaniu policji, ta po prostu przyjmuje zgłoszenie, lecz nie dociera na umówione miejsce.
I w ten oto sposób powstają nieporozumienia i wystawianie mandatów na osoby, które nie mają z tym nic wspólnego, do czasu otrzymania wezwania do zapłat y od firmy windykacyjnej.
Pani pracująca w firmie URBAN zapewniła mnie, że zaraz po nowym roku zostaną przeprowadzone dodatkowe szkolenia kontrolerów, które będą miały na celu dokładniejsze egzekwowanie danych osobowych, a w sytuacjach ostatecznych skuteczniejszą współpracę z organami ścigania.
Czas pokaże. Póki, co trzymajmy kciuki za nieświadomych przestępców jazdy bez biletu, którzy nigdy nie korzystali z komunikacji miejskiej.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2014 ROKU
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Około dwa tygodnie temu moja sąsiadka miała bardzo podobną sytuacje. Na jej adres także wysłano identyczne wezwanie. Jednak imię i nazwisko było na niejakiego Roberta K. I taka ciekawostka także owe wezwanie dostało do Piechowic.
Dzisiaj autobusy muszą jeździć zgodnie z rozkładem jazdy...
Pamiętam kiedy "złapały" mnie trzy panie kontrolerki bez biletu i bez dokumentów i mimo tego, że podałem prawdziwe dane - kierowca na polecenie kontrolerek bez słowa zawiózł mnie (i wszystkich pasażerów) pod komisariat MO... widać teraz mają paliwo wyliczone, no i pogwałcenie praw obywateli, którzy nie płacili za kurs na Policję...
Około dwa tygodnie temu moja sąsiadka miała bardzo podobną sytuacje. Na jej adres także wysłano identyczne wezwanie. Jednak imię i nazwisko było na niejakiego Roberta K. I taka ciekawostka także owe wezwanie dostało do Piechowic.
Dzisiaj autobusy muszą jeździć zgodnie z rozkładem jazdy...
Pamiętam kiedy "złapały" mnie trzy panie kontrolerki bez biletu i bez dokumentów i mimo tego, że podałem prawdziwe dane - kierowca na polecenie kontrolerek bez słowa zawiózł mnie (i wszystkich pasażerów) pod komisariat MO... widać teraz mają paliwo wyliczone, no i pogwałcenie praw obywateli, którzy nie płacili za kurs na Policję...