Od końca ubiegłego tygodnia jeleniogórskie autobusy są codziennie dezynfekowane.
Specjalnym preparatem przemywane są kasowniki, poręcze i uchwyty. W ten sam sposób czyszczone są także biletomaty zewnętrzne - stojące na przystankach. Pasażerowie nie przyciskają także tzw. gorących guzików. Drzwi przy wsiadaniu i wysiadaniu otwierają kierowcy. Nie było na tym tle żadnych skarg.
Przy okazji kierowcy MZK dziękują za to, że inni kierowcy pozwalają im się włączyć do ruchu, gdy wyjeżdżają z zatoczek przystankowych. Dzięki temu autobusy ograniczają spóźnienia, jazda odbywa się płynniej i bezpieczniej. Okolicznościowymi plakatami dotyczącymi tej sprawy wyklejono szyby większości „czerwoniaków”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest katastrofa! Brakuje nam wszystkiego: masek, okularów, przyłbic, środków do dezynfekcji - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl rozgoryczony dyrektor szpitala w Bolesławcu Kamil Barczyk. To jeden z trzech na Dolnym Śląsku szpitali zakaźnych dedykowany do przyjmowania pacjentów z objawami koronawirusa. Jak sobie radzimy? Z godziny na godzinę - mówi dyrektor. - Obdzwaniamy hurtownie. Jak tylko coś się pojawi, natychmiast znika. Wysyłamy informacje do ministerstwa i do urzędu wojewódzkiego, ale na razie bez rezultatów. W szpitalu zatrudnionych jest zaledwie trzech lekarzy zakaźników. Na całym dolnym Śląsku we wszystkich szpitalach jest ich dwudziestu kilku - mówi nam dyrektor. - Do opieki nad pacjentami zakaźnymi kierowani są więc lekarze innych specjalności, lekarze chorób wewnętrznych czy neurolodzy.
Pracownicy bez odzieży ochronnej ,bez masek bez gogli,rękawic BHP.
Wszystkiego brakuje ,tylko nie brakuje ludzkiej glupoty
Ciekawe dlaczego pobiegł do gazety wrocławskiej ( czytaj ) wyborczej. To nieudolność tego Pana i brak zapobiegliwości Szpital zakaźny i brak środków ochrony? Coś mi tu śmierdzi. Tam nie leczy się tylko koronowirusa lecz szereg innych schorzeń wywołanych przez wirusy i bakterie. Słaby ten dyrektor
A gdzie Pan dezynfekujący ma okulary ochronne ,maseczkę i rękawiczki??? Wdycha opary bardzo silnej substancji! Jeśli na bazie alkoholu- A jeździ własnym autem ,to niestety alkomat wykaże promile, bo opary świetnie się wchłaniają. Jeśli to środek powierzchniowo czynny - właśnie niszczy sobie drogi oddechowe! Gdzie osoba odpowiedzialna za BHP ?
MZK JELENIA GORA -Ten Pan to Ukrainiec myje autobusy jak kierowcy zjezdzaja do zajezni ladne jaja widze Pani od BHP powinna beknac za takie cos razem z PREZESEM
Czy to, że Pan jest z Ukrainy ,zwalnia kogokolwiek z przestrzegania przepisów BHP ??? Z tego co już się zorientowałam, Pan jest pracownikiem firmy zewnętrznej ,nie MZK ,ale apeluję do Pana / Pani BHP - owca z MZK o to by zawalczył o bezpieczeństwo tego Pana i innych osób sprzątających w Państwa firmie tak ,jak o własnych pracowników ( Również ze względu na Ich bezpieczeństwo) Niestety ,firmy sprzątające, zatrudniające również osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności, nagminnie łamią prawo, nie tylko obciążając ludzi nadmiarem obowiązków - ustalając przetargi na tak niskim pułapie, że jeden pracownik musi wykonywać pracę za kilku A także wymuszają składanie podań o dopuszczenie do pracy w nadgodzinach ,to również nie zapewniają swoim podwładnym odpowiedniej odzieży ochronnej w przypadku konieczności używania tzw. Ostrej chemii - w tym kwasów do doczyszczania posadzek, czy tak jak tu - środków odkażających wg. Karty mogących powodować uszkodzenie dróg oddechowych, poparzenie chemiczne ,lub zatrucie. Nie wspomnę o tym ,że osoby zatrudnione w większości firm sprzątających ,nie mają ani premii ,ani bonów, ani paczek na święta. Pracują za najniższą- goluteńką krajową ,często nie mając innej możliwości zatrudnienia. Jeśli Pan/ Pani nie wyegzekwuje od podwykonawcy przestrzegania norm BHP ,nikt się za tymi ludźmi nie ujmie, ze względu na koszty dla tamtej firmy.
Bardzo dobrze, pan niech dezynfekuje a Juras z góry czuwa
Przecierz to nic nie da musieli by za każdym pasażerem wycierać i pryskać trzeba myć ręce inaczej nici z tego
Ale bez tego _ wirusów i zakażonych może być więcej. Każda forma dezynfekcji jest dobra i wskazana. Im więcej, tym lepiej.
To jest katastrofa! Brakuje nam wszystkiego: masek, okularów, przyłbic, środków do dezynfekcji - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl rozgoryczony dyrektor szpitala w Bolesławcu Kamil Barczyk. To jeden z trzech na Dolnym Śląsku szpitali zakaźnych dedykowany do przyjmowania pacjentów z objawami koronawirusa. Jak sobie radzimy? Z godziny na godzinę - mówi dyrektor. - Obdzwaniamy hurtownie. Jak tylko coś się pojawi, natychmiast znika. Wysyłamy informacje do ministerstwa i do urzędu wojewódzkiego, ale na razie bez rezultatów. W szpitalu zatrudnionych jest zaledwie trzech lekarzy zakaźników. Na całym dolnym Śląsku we wszystkich szpitalach jest ich dwudziestu kilku - mówi nam dyrektor. - Do opieki nad pacjentami zakaźnymi kierowani są więc lekarze innych specjalności, lekarze chorób wewnętrznych czy neurolodzy.
Pracownicy bez odzieży ochronnej ,bez masek bez gogli,rękawic BHP.
Wszystkiego brakuje ,tylko nie brakuje ludzkiej glupoty