Ostatnie, wietrzne dni sprawiły, że w Kotlinie Jeleniogórskiej nie odczuwa się skutków ogrzewania domów piecami węglowymi i koksowymi. To jednak nie znaczy, że zniknął problem.
Przypominamy (komunikat szczegółowy w tej sprawie przekazaliśmy 18.12.), że z inwentaryzacji wynika, iż w mieście wciąż przeważają piece kaflowe, które stanowią źródło ciepła w 4.344 mieszkaniach przed indywidualnymi piecami c.o. (ok. 3.600) i kominkami, których mamy w mieście 1.587. Kominki wprawie nie są najczęściej użytkowane jako jedyne i zasadnicze źródło ciepła, a w warunkach miejskich stanowią raczej incydentalnie użytkowaną ozdobę, niemniej przy niedosuszonym drewnie (mało który z lokatorów m cierpliwość i miejsce, żeby drewno – dla przykładu dębowe – suszyć przepisowy okres, to znaczy ok. 5 lat, a bukowe – co najmniej dwa lata), kominki emitują relatywnie dużo pyłów.
Autorów inwentaryzacji niepokoi jeden z aspektów ankiety, to znaczy relatywnie nikła skłonność posiadaczy pieców do zmiany systemu ogrzewania na bardziej „przyjazny” naturze.
Tylko 893 osoby zadeklarowały chęć w miarę szybkiej wymiany pieca, w tym tylko niewiele ponad 400 – w przyszłym roku. Razem nie stanowi to nawet 20% łącznej ilości pieców, które należałoby możliwie szybko wymienić, by uzyskać wyraźną poprawę czystości powietrza. Poza niespełna 900 właścicielami lokali ogrzewanych piecami inni nie mają w ogóle w planach wymiany źródła ciepła.
Dla zainteresowanych – w wyniku inwentaryzacji powstała mapa Jeleniej Góry (można ją oglądać na stronach internetowych miasta), na której wyraźna zaznaczono, w jakich miejscach nasilenie zjawiska ogrzewania piecami jest szczególnie intensywne. Mapa – niestety – ewidentnie wskazuje m.in. centrum Uzdrowiska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Od roku prowadzimy dzialania w sprawie zmiany ogrzewania w naszym domu. Nie jest to wcale takie proste. Gaz mial byc doprowadzony do posesji wiosną i tak to trwa i trwa...byc moze do nastepnej wiosny. A grzać się jakoś trzeba. Ostatni termin na podłączenie gazu przekazany nam od gazowni minal juz dwa tygodnie temu. Z tego prosty wniosek, ze sprawy ochrony srodowiska i dzialan antysmogowych nie dla wszystkich sa priorytetowe czy nawet wazne.
Dokładnie, wszyscy powinni być podpięci nie do miejskiego ogrzewania koniec kropka.
Jo bym kcioł gazowe ino u nas we wsi tylko wyngiel można uzywać,wyngiel panie,bo gazu ni ma :(
Czy naprawdę jest problem, żeby przynajmniej część budynków, które mają piece węglowe, podłączyć do miejskiej sieci. Chodzi o koszta czy względy techniczne? Czy jedno i drugie?
Chęć, zamiar to tylko zmysł... W Polsce miało być lepiej i od prawie 30 lat jest tak samo gorzej. Tylko korytowcom jest dobrze.
jak gaz będzie w przystępnej cenie to zmienię ogrzewanie na gazowe. jaka tu filozofia: ludzie ogrzewają tym co taniej. żadna modernizacja nie pomoże jak ludzi nie będzie stać na ciepło.
Nie chciało się inwestować w rozbudowę sieci ciepłowniczej i podłączać wszystkich do jednego komina to teraz trzeba wąchać smrody z setek kominów.
Od roku prowadzimy dzialania w sprawie zmiany ogrzewania w naszym domu. Nie jest to wcale takie proste. Gaz mial byc doprowadzony do posesji wiosną i tak to trwa i trwa...byc moze do nastepnej wiosny. A grzać się jakoś trzeba. Ostatni termin na podłączenie gazu przekazany nam od gazowni minal juz dwa tygodnie temu. Z tego prosty wniosek, ze sprawy ochrony srodowiska i dzialan antysmogowych nie dla wszystkich sa priorytetowe czy nawet wazne.
Dokładnie, wszyscy powinni być podpięci nie do miejskiego ogrzewania koniec kropka.
Jo bym kcioł gazowe ino u nas we wsi tylko wyngiel można uzywać,wyngiel panie,bo gazu ni ma :(