W tle głośna sprawa zamiany działek, mowa o służbach, ale także o rodzinie radnego, protekcji i jeździe pod wpływem. Padają oskarżenia. Awantura, jakich mało. Brak wotum zaufania. Burmistrz z pracownikami wychodzi z sesji.
Niezwykle burzliwy przebieg miała sesja absolutoryjna Rady Miasta w Lwówku Śląskim. Napięcie w głosach uczestników słychać było niemal od samego jej początku. Nie działo się tak bez powodu, bo była to jedna z ważniejszych sesji rady miasta w roku – sesja, podczas której dokonano podsumowania działalności burmistrza za rok 2020. To podczas tej sesji radni debatowali nad raportem o stanie Gminy i Miasta Lwówek Śląski, wcześniej wysłuchując sprawozdania M. Szczęsnej i to podczas tej sesji głosowali nad udzieleniem wotum zaufania i absolutorium dla szefowej urzędu. Jednak tym razem słowo „debatowali” trzeba wziąć w cudzysłów, albo przynajmniej duży nawias, bo burmistrz i jej przychylni za wszelką cenę starali się nie dopuścić do zadawania trudnych pytań a wiceprzewodniczący Wiśniowski złożył nawet wniosek o zakończenie dyskusji nad raportem zaledwie chwilę po tym, jak ta się rozpoczęła. Na celowniku znalazł się przewodniczący radny oraz radny ze Zbylutowa.
Niespełna godzinę zajęło burmistrz Lwówka Śląskiego zaprezentowanie radnym, zgromadzonym na Sali lwóweckiego magistratu gościom oraz wszystkim śledzącym obrady raportu o stanie Gminy i Miasta za rok 2020. Po zakończeniu prezentacji radni tradycyjnie przeszli do dyskusji nad tym raportem.
Po dwóch drobnych dopytaniach przez radnych głos z mównicy zabrał Pan Przewodniczący Dawid Kobiałka, który już w pierwszych słowach nawiązał do omawianej na poprzedniej sesji sprawy nieszczęsnej zamiany działek w Rakowicach Małych wskazując przy tym, iż nawiązuje do tej sprawy, bo ta swój początek miała właśnie w 2020 roku.
– Mam też informacje, którymi niestety nie mogę podzielić się publicznie, nie mogę o nich nawet radnym powiedzieć, ale same skontaktowały się ze mną pewne służby i pierwsze pytanie, jakie otrzymałem było takie: „Jakie rada poczyniła kroki w tej sprawie i czy zgłosiła możliwość popełnienia przestępstwa?”. – tymi słowami rozpoczął omawianie problemu Pan Przewodniczący, po czym nawiązując do wcześniejszych posiedzeń komisji i sesji rady przystąpił do przytaczania cytatów z wypowiedzi wiceburmistrza i punktując go zwracał się z prośbą o informację ile stron z operatu było umieszczone w elektronicznym systemie obiegu dokumentów?
Już to pierwsze pytanie nie spodobało się M. Szczęsnej, która przerwała wypowiedź Pana Przewodniczącego:
– Panie przewodniczący, przepraszam bardzo, ale dzisiaj rozmawiamy o raporcie z 2020 roku. Absolutnie nie rozumiem pana zachowania. – mówiła burmistrz Lwówka Śl., która wspomniała, iż z informacji, jakie posiada to sprawą działek zajęła się już komisja rewizyjna.
M. Szczęsna, jak i L. Krokosz starali się nie dopuścić do zadawania kolejnych trudnych pytań przez Przewodniczącego Dawida Kobiałkę, co chwilę przerywając mu wypowiedź.
– Rozmawiamy o raporcie, o tym, co jest w raporcie z 2020 roku. Jest to dla mnie naprawdę wielkie zaskoczenie. Wiem, jaka jest pana intencja i chciałabym, żebyśmy rozmawiali merytorycznie o raporcie – strofowała podniesionym głosem radnego Kobiałkę burmistrz Lwówka Śląskiego.
– Panie przewodniczący porządek obrad! Jaki jest porządek obrad? – dopytywał wiceburmistrz nie dając dojść do głosu radnemu.
– Panie wiceburmistrzu porządku obrad pilnuje przewodniczący – odpowiadał radny Kobiałka.
– Rada gminy decyduje o wszystkim, nie pan jeden, więc… no nie wiem. – mówiła M. Szczęsna, po czym podniesiony głosem domagała się zaprzestania oskarżeń pod jej adresem. – Proszę złożyć doniesienie i nie insynuować mieszkańcom Miasta i Gminy Lwówek Śląski, że jestem przestępcą! – mówiła stanowczo burmistrz Lwówka Śląskiego nadal nie dając dojść radnemu do słowa.
– Po pierwsze nic takiego nie powiedziałem – odpowiadał radny Kobiałka zwracając się po raz kolejny z prośbą o nie przerywanie mu i o pozwolenie dokończenia wypowiedzi, zaznaczając, iż po tym każdy będzie mógł się odnieść do niej. Gdy już udało się Panu Przewodniczącemu kontynuować wypowiedź zaczął on przytaczać cytaty wcześniejszych wypowiedzi pani burmistrz w temacie działek. Jednak nie trwało to długo, bo po zdaniu przerwał mu tym razem Wiceprzewodniczący Wiśniowski.
– Zgodnie ze statutem urzędu Gminy wnoszę o zakończenie dyskusji na ten temat, bo uważam, że… – mówił radny Wiśniowski.
Tu radny Kobiałka już najwyraźniej nie wytrzymał i w sposób zdecydowany wtrącił się w wypowiedź kolegi pytając, jak ten chce przerwać dyskusję nad raportem o stanie Gminy i pytając czy radni mają przejść do głosowania bez dyskusji o jednym z najważniejszych dokumentów? Radny Wiśniowski nie poddawał się i zgłosił wniosek formalny o przerwanie dyskusji żądając jego przegłosowania. Radny Kobiałka nadal nie potrafił zrozumieć, jak można chcieć przerwać dyskusję skoro czas na wypowiedzi podczas omawiania raportu o stanie Gminy jest prawnie nieograniczony. Nerwowej sytuacji nie uspokoiła nawet wypowiedź radcy prawnego.
– W takim razie radni zadecydują o tym czy mogę dalej przedstawić swoją wypowiedź i rozumiem, że w tym momencie zakończymy już dyskusję nad raportem i nie będzie można dalej dyskutować, bo rozumiem, że taki jest wniosek pana wiceprzewodniczącego, czy wniosek jest taki, żebym ja po prostu nie mógł się wypowiadać do końca tej dyskusji? – pytał poirytowany radny Kobiałka.
– Proszę bardzo o przegłosowanie mojego wniosku o zakończenie dyskusji nad raportem – stanowczo stwierdził radny Piotr Wiśniowski, po czym po chwili zaczął lawirować mówiąc, iż chodziło mu tylko o zakończenie dyskusji niezwiązanej z tematem.
Do sprawy odniósł się radca prawny, który jasno stwierdził, iż on rozumie ten wniosek, jako całkowite zakończenie dyskusji nad raportem o stanie gminy.
Radny Wiśniowski pod naciskiem radnych wycofał swój wniosek.
W tym momencie Pan Przewodniczący Kobiałka mógł wrócić na mównicę i kontynuować swoją wypowiedź związaną z faktami dotyczącymi nieszczęsnego projektu uchwały o zamianie działek, tematu, który jak wielokrotnie mówił swój początek miał w 2020 roku. Jednak po odczytaniu zaledwie jednego zdania wypowiedź przewodniczącego rady znowu została przerwana i znowu musiał się tłumaczyć, dlaczego porusza ten (niewygodny) temat. Radny Kobiałka w odpowiedzi na padające oskarżenia pod jego adresem argumentował, że przytacza cytaty z wypowiedzi burmistrza, wiceburmistrza i zadaje pytania i nie padają z jego ust żadne oskarżenia, ani tym bardziej żadne wyroki. Pan Przewodniczący po kolejnym przerwaniu mu próby wypowiedzi stwierdził, iż podaruje sobie kontynuowanie tego tematu, jednak teraz odniesie się do oskarżeń, jakie padły pod jego adresem z ust pani burmistrz podczas ostatniego posiedzenia komisji rewizyjnej. Ten temat też okazał się „niestosowny” w tej debacie.
– Oczywiście oskarżenia z mojej strony i to pójdą i to teraz pan utwierdził mnie w tym, że powinnam złożyć wniosek do sądu o to, że pan pomawia mnie i moją rodzinę cały urząd, zastępcę, skarbnika, pracowników GPN-esiu o przestępstwa, malwersacje, o różne rzeczy – grzmiała burmistrz M. Szczęsna. – Państwo mówicie, radni, którzy właśnie robicie swoje śledztwo, nie wiem, w jakim kierunku i co robicie, bo po mojemu powinniście państwo złożyć donos do prokuratury do NIK-u skoro macie państwo dowody. My państwu przedstawiamy błąd, który nie jest naszym błędem. Błąd firmy rzeczoznawcy. – tłumaczyła się burmistrz, która wspomniała także, iż na jej biurko trafił protokół z komisji rewizyjnej, która już wniosła o dokumenty dotyczące tematu zamiany działek.
– Pan próbuje tutaj insynuować, że co, że co myśmy zrobili?! Proszę złożyć donos do prokuratury i do Najwyższej Izby Kontroli i niech oni to zrobią. – grzmiała burmistrz Szczęsna, która twierdziła, że ta sprawa nie tyczy 2020 roku.
Oburzonej poruszeniem tematu zamiany działek burmistrzowej wtórował jej zastępca. – Panie Przewodniczący, ja myślę, że będzie pan mężczyzną jak sprawa się zakończy to pan wejdzie na tą mównicę i przeprosi panią burmistrz przeprosi pan mnie, przeprosi pan wszystkich pracowników i również radnych o wprowadzenie wszystkich w taki błąd – mówił donośnym głosem L. Krokosz.
W tym momencie oglądając tą debatę trudno nam nie odnieść wrażenia, iż całą winę za sprawę projektu uchwały dotyczącej zamiany działek i burzy, jaki on wywołał przypisało się panu Kobiałce.
– Proszę o jeden, jeden, jedno zdanie cytatu, w którym ja państwa o coś oskarżyłem? – dopytywał zdezorientowany już chyba całą sytuacją Przewodniczący Kobiałka. – Wystarczy mi jedno takie zdanie. Jedno, kiedy ja cokolwiek takiego powiedziałem? – dopytywał radny, który nie usłyszał jednak takiego cytatu.
– Co ma na celu pana wystąpienie? – krzyczała burmistrz Szczęsna. Na co po raz kolejny Pan Przewodniczący Kobiałka odpowiadał spokojnym głosem, iż jego wystąpienie ma na celu uzasadnienie, dlaczego będzie głosował przeciw wotum zaufania dla pani burmistrz.
Kolejne minuty sesji upływały na krzykach i najwyraźniej miały na celu niedopuszczenie zadawania przez pana Kobiałkę dalszych pytań. W tej szarpaninie nerwów padł kolejny wniosek, tym razem o przerwę w debacie, który wszyscy radni zgodnie przyjęli.
Po przerwie Pan Przewodniczący widząc upór, z jakim jego wypowiedź była przerywana i najwyraźniej zdając sobie sprawę z tego, że kolejne próby zadawania trudnych pytań skończą się tak samo podarował sobie kontynuowanie tego wątku. Odniósł się jednak do powodów utraty zaufania w stosunku do pani burmistrz.
– Chciałbym odnieść się do ostatniej komisji, na której padło dużo oskarżeń w moją stronę i uważałem, że wotum zaufania jest miejscem, w którym ja mogę uzasadnić, dlaczego przestałem ufać pani burmistrz, dlatego w takim szerokim zakresie postanowiłem cytować pani wypowiedzi i się do nich odnosić. – wyjaśniał radny Kobiałka, który (nie bardzo wiedzieć, dlaczego) musiał się tłumaczyć z działalności wolnych i niezależnych mediów, jakim jest Lwówecki.info i z tego, że redakcja śledząc to, co się wyrabiało na poprzedniej sesji pokazała opinii publicznej temat związany z projektem uchwały dot. zamiany działek opisany tutaj.
– Będę głosował przeciw wotum zaufania gdyż tak jak powiedziałem wcześniej straciłem zaufanie do pani burmistrz. – wyjaśnił krótko radny Dawid Kobiałka.
Zaufanie do burmistrz Szczęsnej stracił także radny Aleksander Fuławka – Ja również będę głosował przeciw uważam, że ta sprawa, która pojawiła się w ostatnim czasie oczywiście będzie wyjaśniona, ale rzutuje to na działalność pani burmistrz również w 2020 roku. – tłumaczył swoją decyzję radny z Lwóweckiej Prawicy. – Państwo poinformowali nas przy okazji tej sprawy, że nie czytają dokumentów zewnętrznych, które przychodzą do Gminy, chodzi tutaj o operaty szacunkowe, co naraża gminę na straty majątkowe. – argumentował radny, który tłumaczył, iż zaufanie to coś więcej niż liczby, statystyki przedstawione w raporcie.
Swoją negatywną opinię na temat wotum zaufania uzasadniał w skrócie także radny Tadeusz Koblak. – Ja również będę głosował przeciw – mówił radny, który wspomniał, iż z ust pani burmistrz padły zarzuty pod jego adresem, adresem jego rodziny, które były nieprawdziwe. Radny Koblak zaznaczył, iż omówi wszystko w ostatnim punkcie sesji tzw. wolnym mikrofonie.
Do uzyskania wotum zaufania burmistrz potrzebowała bezwzględnej większości głosów poparcia, czego tym razem nie udało jej się uzyskać. Burmistrz Mariola Szczęsna nie otrzymała od radnych wotum zaufania.
Burmistrz Szczęsna podziękowała wszystkim tym, którzy głosowali za udzieleniem jej wotum zaufania. – Mam nadzieję, że nie zawiodę tego zaufania. Widzę, że tutaj, co słusznie podkreślił radny Kubis, prywatne animozje tutaj jak gdyby górują z tego powodu jest mi tym bardziej przykro. – odpowiadała burmistrz. – Wtargnęła do naszej gminy już od dawna polityka. Taka naprawdę brutalna polityka – dodawała M. Szczęsna.
Po tym głosowaniu i kolejnych minutach kilku „dyskusji” radni przeszli do debatowania nad pozostałymi uchwałami. Sytuacja się uspokoiła, aczkolwiek ciężka atmosfera nie opadła. Burza powróciła w punkcie „wolny mikrofon”. Zgodne z wcześniejszą zapowiedzią o głos poprosił radny Tadeusz Koblak.
– W trakcie dzisiejszej sesji bardzo dobitnie wnikałem w pewne sprawy, czy dać wotum zaufania pani burmistrz czy nie. Analizowałem to naprawdę uczciwie i szczerze – mówił radny, który poinformował zgromadzonych o sytuacji, jaka się wydarzyła w trakcie jednej z przerw. – Kilkanaście minut temu, podchodzi do mnie pani burmistrz i mówi „Panie radny ja zrobię wszystko, już pana nikt nie wybierze na przyszłą kadencję”. Pani burmistrz ja nie wiem, czy będę startował. I to jest bardzo przykre – mówił radny Koblak, który przeczytał także oświadczenie w związku z wypowiedzią pani burmistrz na komisji rewizyjnej:
„Proszę panią burmistrz Miasta i Gminy o ustosunkowanie się do informacji, które zostały udzielone radnym gminy na komisji rewizyjnej stwierdzające, iż poprzez moją protekcję za pani wstawiennictwem do posiadłości mojego syna została wyremontowana droga gminna na odcinku około 100 metrów, nawierzchnia asfaltowa, co jest nieprawdą, gdyż w roku 2014 nie była pani burmistrzem gminy, czyli nie mogła pani mieć realnego wpływu na prace remontowe wyżej wymienionej drogi.
Dnia 2 czerwca tegoż roku o godzinie 13:30 zwróciłem się telefonicznie w tej sprawie do pani i otrzymałem od pani odpowiedź, iż ta sprawa i słowa przekazane na komisji są prawdziwe, co jest moim zdaniem zwykłym pomówieniem i całkowicie nieprawdziwe.” – oświadczył radny Koblak.
Burmistrz Szczęsna w odniesieniu do tego oświadczenia wyjaśniała, iż faktycznie podeszła podczas przerwy do pana radnego, ale z innymi słowami. – Powiedziałem panu, że straciłam do pana zaufanie tak jak pan stracił do mnie. To panu powiedziałem. I powiedziałam panu, że będą żałowali mieszkańcy, że pana wybrali, bo pan działa na niekorzyść – tłumaczyła M. Szczęsna, która wyjaśniała, dlaczego utraciła zaufanie do radnego – Pan startował z mojej listy, ja panu robiłam kampanię – przypominała radnemu burmistrzowa zapewniając, iż starała się żeby w miejscowości Zbylutów działo się jak najwięcej. – Co będzie jak zakończymy te inwestycje i będziemy musieli się wziąć za inne wioski? Ukarze mnie pan za to? O to mi chodzi, bo pan cały czas jest niezadowolony. – pytała burmistrz Szczęsna.
Radny Koblak ponownie zwrócił się z prośbą o ustosunkowanie się burmistrzowej do sprawy protekcji ws. przebudowy drogi w Zbylutowie, przypominając, iż w 2014 roku burmistrzem był Pan Kaziów i to on decydował o remontach. Radny odtworzył także z laptopa fragment nagrania z posiedzenia komisji, na którym słychać pojedyncze słowa pani Szczęsnej ale nie słychać całego kontekstu – Szanowni państwo, ręce opadają – komentował radny Koblak.
Przywołaniem publicznie oskarżeń, jakie miały paść pod jego adresem pan radny sprowadził na siebie serię kontrataków. Rozpoczęła pani skarbnik Julita Marchewka, która poinformowała, że pan radny nie zapłacił w terminie podatków a po otrzymaniu upomnienia awanturował się w urzędzie jak mało kto.
– Pani, która te upomnienia roznosiła to nie mogła dojść od soboty do poniedziałku do siebie, co tam się nasłuchała. W urzędzie była awantura. Przez 45 minut przez telefon wyjaśniałam panu radnemu, jaka jest sytuacja. Po czym na drugi dzień rano dzwoni do mnie pani sołtys ze Zbylutowa i mówi, że wszystko wie, że ja panu radnemu powiedziałam, że ona jest winna temu, że pan dostał upomnienie. Oczywiście to było totalna głupotą – mówiła skarbnik Marchewka, która wspomniała także m.in. o Rafaelu K******* ze Zbylutowa, który również za pośrednictwem pana radnego wystąpił do urzędu z pretensjami, które po wyjaśnianiu okazały się bezzasadne. Pani skarbnik wspomniała również o rozmowie ze swoim bratem, który poinformował ją, że pan radny Koblak zbiera zapisy na frezowinę z drogi powiatowej.
– To jest kłamstwo – krzyczał pan Koblak
– To nie jest kłamstwo – odpowiadała skarbnik Marchewka – Proszę pana niech mi pan nie zarzuca kłamstwa, ja sobie nie życzę. – dodawała pani skarbnik proponując konfrontację z pracownikami z wydziału podatków.
– Proszę mnie nie atakować, bo ja powiem tak: prawda zawsze się obroni. A państwo możecie próbować na mnie wylewać nie wiem co, ale prawda zawsze sama się obroni. – odpowiadał radny ze Zbylutowa.
Burmistrz Szczęsna w odniesieniu do fragmentu wyemitowanego nagrania przez pana radnego mówiła, że źle zrozumiał i szybko przeszła do kontrataku. – Pewnie pan tam słyszał o sprawach wiadomych. O wiadomych, to o tym, że nie ma pan prawa jazdy teraz i dlaczego pan nie ma. O takich rzeczach mówiłam. Cicho wszyscy siedzą, jest pan radnym, który, ma pan jakiś wyrok sądu. Ja nie kwestionuję wyroku sądu. Tak naprawdę nie powinien pan być już według przepisów radnym. Ale pan jest. To jest sprawa sądu. Ale prawa jazdy pan nie ma i to są, czyli jest pan w jakiś sposób ukarany, to znaczy, że jeździł pan pijany samochodem. – mówiła podczas sesji burmistrz M. Szczęsna, która po tym ataku odniosła się do przebudowy jednej z dróg w Zbylutowie w 2014 roku. – To było nawiązanie do tego, że w Zbylutowie robi się drogi, drogi koło pana, drogi w kierunku pana syna budynku – odpowiadała burmistrzowa tłumacząc, iż przecież syn pana radnego też jest obywatelem tej gminy i też mu się to należało, tak samo jak obywatelem tej gminy jest syn pani Szczęsnej.
Radny Koblak stwierdził, iż sąd najwyraźniej miał przesłanki, aby go nie ukarać za jazdę pod wpływem. – Prawo jazdy mam nie zabrane pani burmistrz a zatrzymane, a to jest różnica. Po drugie poniosłem koszta, w sumie 8 tysięcy złotych żeby była jasność. – tłumaczył radny, który mówił, że pani burmistrz podczas sesji nie powinna tej sprawy w ogóle poruszać.
Burmistrz Szczęsna nie odpuszczała jednak niegdyś swojemu radnemu tłumacząc, iż wie, ile promili miał radny.
– 0,9 proszę pana, powyżej 0,5 to jest przestępstwo, do 0,5 to jest wykroczenie. Pan miał zawartość alkoholu 0,9 promila. Proszę pana jest pan przestępcą. – informował sekretarz R. Szawłowski. – Popełnił pan przestępstwo jazdy pod wpływem alkoholu pojazdem mechanicznym. Po tej drodze poruszają się dzieci na rowerach, na piechotę, pan ciągle mówi, że pan chce jakieś progi zwalniające i pan po pijaku jeździ tamtędy między dziećmi. Proszę pana to jest żenujące, co pan opowiada i pan mówi, że pan jest niewinny, bo pan zapłacił 8 tysięcy, a ile by pan zapłacił jakby pan dziecko rozjechał, 12 tysięcy. Weź pan przestań. Jechałeś pan pijany jak PKS – grzmiał sekretarz Robert Szawłowski.
– Tu nie chodzi o to, co pan zapłacił, jaką pan miał karę, tu chodzi o morale. – dodawała burmistrz Lwówka Śląskiego. – Wstyd jest mi też, że pan z mojego komitetu startował, jest mi wstyd w ogóle, że pan takie rzeczy robi i pan mówi teraz, że pan jest niewinny. – przyznawała M. Szczęsna.
Burzliwa dyskusja na temat jazdy pod wpływem pana radnego trwała dobrych kilka minut. Do ostrego spięcia doszło podczas niej pomiędzy przewodniczącym rady a sekretarzem. Po raz kolejny głos zabrał również wiceburmistrz Krokosz.
– Panie przewodniczący traktuje pan osoby w różny sposób, swojego kolegę… wie pan doskonale, że ma wyrok, nie piętnuje pan w żaden sposób. Natomiast panią burmistrz …, nie ma wyroku sądowego, nawet komisja rewizyjna nie potwierdziła …, już pan dzisiaj świetne show zrobił tutaj przed mikrofonem, zrobił pan świetne show na sesji, to przepraszam, jak to nazwać – pytał wiceburmistrz L. Krokosz – Wprowadził pan wszystkich radnych, którzy głosowali przeciwko udzieleniu tego wotum zaufania, wprowadził pan w błąd. Jeżeli by nie pana wystąpienie głowę dam sobie uciąć, że być może było by tylko dwoje radnych przeciwko wotum zaufania. Wprowadził pan w błąd radnych swoją wypowiedzią, ale od tego są sądy administracyjne – na szczęście, które mam nadzieję po złożeniu rozstrzygną to wszystko – zagroził wiceburmistrz Lwówka Śląskiego.
Przewodniczący rady w odpowiedzi na zarzuty związane z jakby to nazwać przymykaniem oczu na występek radnego Koblaka jasno stwierdził, iż jako przewodniczący rady ma on kierować obradami sesji i nie jest żadnym zwierzchnikiem radnego, żeby np. zakazywać mu przychodzenia na sesję, tym bardziej skoro sąd nie pozbawił go mandatu.
Burmistrz z pracownikami opuszcza sesję
Chwilę po tym uzasadnieniu roli jaką w radzie odgrywa jej przewodniczący burmistrz Szczęsna poinformowała, iż opuszcza sesję. Co więcej burmistrz wyszła wraz ze swoimi pracownikami. Wraz z nią salę opuścił wiceburmistrz, sekretarz, skarbnik, ale i siedzący na widowni pracownicy poszczególnych wydziałów.
– Ja przepraszam, ale chciałem tylko powiedzieć, że tak właśnie wygląda komunikacja rady miejskiej z burmistrzem. – skwitował opuszczenie obrad przez burmistrz i jej pracowników Pan Przewodniczący Rady. – Burmistrz zanim jeszcze zdążyłem zadać mu pytania, pani burmistrz postanowiła wyjść z Sali obrad nie odpowiadając na pytania, które chciałem zadać. – mówił Pan Kobiałka.
źródło: Lwowecki.info
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I znowu głośno o Lwówku i to bynajmniej nie za sprawą chorego trolla z Wrocławia.
bynajmniej to nie to samo co przynajmniej, bynajmniej ;)
Dziwne, dlaczego mówia o Lwówku w jgora?
Znów o Lwówku. Jak zwykle kłótnie i afery, afery które są tuszowane i zamiatane pod dywan. Przypadłość małych miast gdzie ręka rękę myje. Zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędnika państwowego umorzona - pani dalej pracuje i ma się świetnie. Nic tylko do opini publicznej lecz lwóweckie info jest za małe i boi się podjąć temat bowiem jest to afera na skalę kraju
I znowu głośno o Lwówku i to bynajmniej nie za sprawą chorego trolla z Wrocławia.
bynajmniej to nie to samo co przynajmniej, bynajmniej ;)
Dziwne, dlaczego mówia o Lwówku w jgora?