Pomóżcie psu ! - to apel jednej z mieszkanek Pasiecznika, której sąsiad zaniedbuje psa wymagającego opieki weterynaryjnej.
Jak informuje jedna z mieszkanek Pasiecznika, jej sąsiad pozostawił na pastwę losu psa, który wymaga natychmiastowej opieki weterynaryjnej. Pies ma chorą i gnijącą łapę na skutek "zabiegu" który zafundował mu właściciel. Sąsiadka apeluje o pomoc i interwencję w tej sprawie :
-Proszę o pomoc dla biednego psa,który w święta wplatał łapę w linkę, na której był uwiązany do budy przez swojego właściciela, następnie linka wrosła się w ciało i została wydarta wraz z częścią ciała psa . Mimo interwencji sąsiadów, właściciel psa a jednocześnie Zakładu Kamieniarskiego w Pasieczniku nie reaguje. Sąsiedzi kilkakrotnie zawiadamiali Straż Miejską oraz służby porządkowe, jednak dzięki znajomością Pana R., sprawa ucichła. Pies wymaga specjalistycznej opieki weterynaryjnej, której właściciel nie chcę mu zapewnić. Chora łapa zaczyna mu gnić, pies wyrażnie cierpi i jest wycieńczony.
- Żyje w strasznych warunkach, które są przedstawione na jednym ze zdjęc. Prosimy w imieniu sąsiadów o interwencję w tej sprawie i należytą opiekę nad psem.
W tej sprawie można kontaktować się pod numerem tel. 781 050 686 lub mailowo : [email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
bardzo sie ciesze ze zostalo to zalatwione pozytywnie i mysle ze z psem bedzie coraz lepiej szkoda tylko ze wlasciciel zareagowal dopiero po tak zwanej nagonce na niego a juz dawno ten chlopak jak go nazywacie przestal by cierpiec cala ta sprawa jest przykra dla nas dlatego ze zrobili z sasiadow jakis zawistnych ludzi a sami uwazaja sie za ofiary nagonki to nie prawda w swoim imieniu chce podziekowac inspektoratowi za zalatwienie sprawy do konca i zycze jak naj mniej takich spraw
https://www.facebook.com/zwierzetaJG/posts/570770726325415
Drodzy Państwo. W sprawie wyżej opisanego psa - podjęto 3 interwencje. Były to spotkania z Właścicielami, osobami dokarmiajacymi, ocena stanu zdrowia psa oraz konsultacje z dwiema lecznicami weterynaryjnymi z Jeleniej Góry. Rana jest obszerna, lecz zabliźnia się. Psu zostały przepisane przez lekarza weterynarii - antybiotyki oraz środki przeciwbólowe. Właściciele zwierzęcia nabyli je bezpośrednio w lecznicy w Jeleniej Górze. Ponadto pies jest prawidłowo odżywiony. Sam z siebie nie jest agresywny do ludzi, aczkolwiek jest nieufny do obcych. Według naszej oceny - jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo a Właściciele psa podjęli miłą i właściwą współpracę z Inspektoratem. Na naszej stronie https://www.facebook.com/zwierzetaJG przedstawiamy Państwu dokument potwierdzający podjęte kroki oraz leki (+dawkowanie) wraz z dowodem zakupu.Teraz należy trzymać kciuki aby "chłopak" szybo wrócił do zdrowia i dać mu spokojnie się wykurować. Dziękujemy. W imieniu Inspektoratu Kamila Amerek-Kwapińska p.s. Dziękujemy "Noa"!
co ma właśnie piernik do wiatraka? co kogo obchodzi czyjś porządek w mieszkaniu? osoba pisząca ten komentarz chyba nawet nie zastanowiła się dobrze co pisze. a wogóle patrząc na sytuacje tego psa i burdel dookoła zakładu jaki wprowadza pan R. to raczej on porządku też nie ma w mieszkaniu. pozdrawiam
Prawda jest taka ze nikt im nic nie zrobi,ludzie maja dosc tego szarogeszenia tych panstwa na wsi.. sa bezkarni i tyle.ale zastanawia mnie co ma do tego cudzy porzadek w mieszkaniu. Maja ludzie pomysly. Od ludzka mentalnosc. .,najlepiej zwalic wine na kogos a tak naprawde zeby nie sasiedzi to te psy juz dawno by poydychaly.
do ja maze lepiej napisz komentarz co zostalo zrobione ze strony wlascicieli w sprawie tego psa a nie mieszaj do tego porzadkow u kogos w domu bo co do tego tematu to taka firma jaka jest to kamieniarstwo powinna dawac przyklad co do porzadkow bo to co tam jest na terenie wola o pomste do nieba za takie niechlujstwo
Jak to jest?Jeżeli kobieta ,która nie potrafi zaistnieć zaczyna istnieć w necie ,,przecież to nie pierwszy raz.Nie ma co ze sobą zrobić więc pisze ,dzwoni a tak na prawdę to wzięła by się i posprzątała u siebie bo jak pamiętam syf w domu okropny i jak jej się mieszka?Proszę opisz tajemnicza szukająca rozgłosu
Tia, pomożecie wyleczycie lub nie. Zdechnie to właściciel weźmie sobie następnego i tak w kółko. Może w końcu zacznie się karać sadystów. BARDZO DZIĘKUJĘ, ŻE KTOŚ ZACZĄŁ REAGOWAĆ I NIE JEST OBOJĘTNY.
Dajcie juz spokoj . Najwazniejsze ze ktos sie zainteresowal. I tyle.
Nie przejmujcie się Kochani. Róbcie swoje.Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest tak rozgoryczony, że wszędzie widzi tylko zło, łapówkarstwo i poplecznictwo. Osoba, która to pisze musiała zostać na prawdę skrzywdzona. Ale przecież nie jesteście w stanie zbawić całego świata, rozwiązać konfliktów i problemów wewnętrznych miejscowości. Pomagacie psu. Jeśli się uda, to najważniejsze. I nie istotne jet to, czy nakłonicie właściciela do pełnienia obowiązków, do prawidłowej opieki nad podopiecznym, czy też zabierzecie zwierzaka , wyleczycie i pomożecie znaleźć mu dom. Liczy się efekt końcowy - i nie ma sensu wdawać się w polemikę z ludźmi zionącymi jadem. A dla zainteresowanych- jeśli tak łatwo jest Wam wydawać opinię ( krzywdzącą w tym przypadku) - to po pierwsze- prześledźcie dotychczasowe działania Fundacji, zobaczcie ilu zwierzakom z okolic pomogli - wynik jest imponujący, zważywszy choćby na fakt, że większość wolontariuszy działających tutaj, to niemalże jeszcze dzieciaki. ( I wiem o czym mówię, bo miałam z Nimi kontakt podczas interwencji w spr. bezdomnego psa) - Co ważniejsze- są SKUTECZNI! (Odwagi, wytrwałości i poczucia odpowiedzialności mógłby im zazdrościć nie jeden dojrzały człowiek) Po drugie zaś- serdecznie zapraszam Was do ujawnienia co WY zrobiliście w sprawie tego psa??? Tak uczciwie i szczerze, poza karygodnym pyszczeniem na forum oczywiście. Proszę bardzo czekamy, abyście głośno i wyraźnie powiedzieli, co uczyniliście, żeby psiakowi pomóc? Byliście u weterynarza może? A może ktoś z Was opatrzył mu chociaż łapę, albo uwolnił z łańcucha? Czy ktokolwiek z Was- poszedł i dał właścicielowi po gębie za takie traktowanie psiaka? NIE???? Aha. Bo o wiele łatwiej jest się zasłaniać grupą dzieciaków walczących o jego dobro i pyszczyć, że nie załatwili sprawy pięściami, tylko próbują negocjować jak dorosły- odpowiedzialny człowiek? Dziękuje. Nie mam więcej pytań. :-)
To jest wolontriat a nie łapówkarstwo! Jak byśmy chcieli kasę brać to nie ratowalibyśmy zwierząt i nie tłumaczylibyśmy się przed takimi jak Pan/Pani,że zaraz po zgłoszeniu wsiedliśmy w asmochód i pojechaliśmy na miejsce zgłoszenia. Zrobiliśmy to i dalej źle.To zniechęca. Najłatwiej to mordę drzeć...A warto by było zapoznać się bliżej ze sprawą. Nie wiemy, jak jest u Państwa w miejscowości i do jakich nieprawidłowości dochodzi. Z nami ta osoba podjęła współpracę, więc jesteśmy dobrej myśli.Jedyne i ostatnie, co mam do powiedzenia to to,że zależy nam na zdrowiu tego psa. Proszę pamiętać,że o plotki i oskarżenia bardzo łatwo...A nikt nie rozmawiał z tymi ludźmi o psie, nikt go zwyczajnie nie wpakował w samochód i nie zawiózł do weterynarza, gdy wył z bólu...To wszystko miało miejsce przed Świętami - czasem miłosierdzia...Ile osób w kościółku było?...Teraz to pies ma zabliźnioną ranę, która się goi...I tak, jak napisał p.Konrad - jutro kontynuujemy tę interwencję.Ale jak tak będziemy traktowani przez ieszkańców tej wioski to to będzie nasza ostatnia pomoc w tym miejscu. Bo robimy to z serca a pluje się nam w twarz i wsadza do jednego worka z innymi...
Niechciales huju psa to oddaj do schroniska ostra kara powinna byc dla kurew kozdebowych!!!!!
Gdyby tak opisać szczegółowiej sprawe drogi/droga "adle" to okazuje się,że NIKT z mieszkańców (pomijając 12letnie dziecko) nie rozmawiał z "miłym starszym panem w ładnym domku" osobiście...Więc drogi/droga dobrze poinformowana adle - zapraszam do pomocy psu osobiście a nie bawieniu się w anonimowe donosy i krytykę. Tak najłatwiej...Co więcej - zniechęcają nas takie postawy do dalszych działań. Na szczęscie robimy to dla zwierzęcia...i dla NIKOGO innego.
w odniesieniu do komentarza użytkownika "adle" Niestety pies został spuszczony z łańcucha i przemierza teren okolicznych wiosek zjawiając się o poranku w miejscu o którym informują świadkowie. Fundacja MONDO CANE podjęła czynności około godziny 21:00, zaraz po otrzymaniu zgłoszenia. W czasie przeprowadzonych czynności pies nie był obecny w miejscu, o którym informowali świadkowie. Właściciel psa był nieobecny, zaś rozmowa toczyła się z członkiem rodziny właściciela. Jutro rano Inspektor ds. ochrony zwierząt przybędzie na miejsce interwencji w celu oceny dobrostanu zwierzęcia i podejmie odpowiednie ustawowe działania, mające na celu przede wszystkim poprawę warunków bytowania zwierzęcia oraz poprawę stanu zdrowotnego. Kontakt do Rzecznika Prasowego: 506 642 680. autor komentarza: Konrad Kuźmiński
O ciekawe czy inspektorzy pofatygowali sie do tego psa ktory dogorywa na bazie czy tylko roymawiali z milym starszym panem w ladnym domku?
dzieki sąsiadom pies wróci do zdrowia. gdyby nie ich reakcja to pies by się męczył i by niestety poprostu zdechł. Gdyby nie reakcja tej Pani która to zgłosiła i fundacji Mondo Cane to pan kamieniarz nie pomógłby temu zwierzątku. Fundacji i Pani zgłaszającej należą się brawa i słowa uznania.
Dzieki Bogu-PIESEK PRZESTANIE CIERPIEC A WLASCICIELA PRZYWIAZAC DO BUDY I POTRAKTOWAC GORZEJ JAK ON POTRAKTOWAŁ TO BIEDNE STWORZENIE!
Witamy. Przed chwilą przedstawiciele Inspektoratu wrócili z miejsca zgłoszenia. Zostały podjęte odpowiednie kroki. Pies będzie leczony przez weterynarza oraz monitorowany przez Fundację Mondo Cane.
własciciel to bezduszny sku.....n!jemu powinni łape upieprzyc!prosze interweniowac dalej ze strazom miejska i zagrozic nagłoszeniem sprawy.dobrze ze sa ludzie nieobojetni na krzywde innych-brawa dla sasiadów:-)a własciciel to bydle!
tak się traktuje zwierzęta? pan R. chyba myśli że jak ma pieniądze to jest bezkarny, ale na każdego przyjdzie pora że wpadnie. jestem za tym żeby surowo ukarać właściciela tego psa. tylko nie mandatem karnym bo jemu to różnicy nie zrobi.
proszę skontaktować sie z wolontariatem jeleniogórskim może pomogą wtej sprawie
a kogo to pies
biedny pies, ale jak ma się pieniądze to wolno wszystko.
bardzo sie ciesze ze zostalo to zalatwione pozytywnie i mysle ze z psem bedzie coraz lepiej szkoda tylko ze wlasciciel zareagowal dopiero po tak zwanej nagonce na niego a juz dawno ten chlopak jak go nazywacie przestal by cierpiec cala ta sprawa jest przykra dla nas dlatego ze zrobili z sasiadow jakis zawistnych ludzi a sami uwazaja sie za ofiary nagonki to nie prawda w swoim imieniu chce podziekowac inspektoratowi za zalatwienie sprawy do konca i zycze jak naj mniej takich spraw
https://www.facebook.com/zwierzetaJG/posts/570770726325415
Drodzy Państwo. W sprawie wyżej opisanego psa - podjęto 3 interwencje. Były to spotkania z Właścicielami, osobami dokarmiajacymi, ocena stanu zdrowia psa oraz konsultacje z dwiema lecznicami weterynaryjnymi z Jeleniej Góry. Rana jest obszerna, lecz zabliźnia się. Psu zostały przepisane przez lekarza weterynarii - antybiotyki oraz środki przeciwbólowe. Właściciele zwierzęcia nabyli je bezpośrednio w lecznicy w Jeleniej Górze. Ponadto pies jest prawidłowo odżywiony. Sam z siebie nie jest agresywny do ludzi, aczkolwiek jest nieufny do obcych. Według naszej oceny - jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo a Właściciele psa podjęli miłą i właściwą współpracę z Inspektoratem. Na naszej stronie https://www.facebook.com/zwierzetaJG przedstawiamy Państwu dokument potwierdzający podjęte kroki oraz leki (+dawkowanie) wraz z dowodem zakupu.Teraz należy trzymać kciuki aby "chłopak" szybo wrócił do zdrowia i dać mu spokojnie się wykurować. Dziękujemy. W imieniu Inspektoratu Kamila Amerek-Kwapińska p.s. Dziękujemy "Noa"!