Reklama

Żółta woda, puste obietnice. Szklarska Poręba wciąż czeka na poprawę jakości wody

07/08/2025 11:08

Od lat mieszkańcy Szklarskiej Poręby skarżą się na fatalną jakość wody płynącej z kranów. Zamiast czystej, przejrzystej wody – w rurach często pojawia się żółta lub brunatna ciecz o nieprzyjemnym zapachu po intensywnym chlorowaniu. Problem nasila się szczególnie po opadach deszczu i w czasie wiosennych roztopów. I choć sytuacja trwa od dawna, poprawy jak nie było, tak nie ma.

Sprawa nie jest nowa. Od co najmniej kilku lat mieszkańcy alarmują lokalne władze i operatora wodociągów – Karkonoski System Wodociągów i Kanalizacji (KSWiK). Urząd Miasta podejmował liczne interwencje, a temat wraca jak bumerang na posiedzeniach komisji i sesjach rady miejskiej. Odpowiedzi są powtarzalne: po opadach deszczu filtry na powierzchniowych ujęciach nie radzą sobie z nadmiarem związków humusowych – organicznych substancji pochodzących z gleby i roślinności. Stacje Uzdatniania Wody nie są w stanie skutecznie wytrącić barwy, więc woda – choć formalnie dopuszczona przez sanepid – odbiega od tego, co każdy rozumie jako „wodę zdatną do użytku”.

– Po każdym większym deszczu z kranu leci błotna zupa – mówi pani Iwona, mieszkająca w centrum miasta. – Nie da się tego pić, kąpać się w tym też trudno, a o praniu można zapomnieć. Bielizna wyjęta z pralki wygląda gorzej niż przed włożeniem.

Reklama

Problem nie dotyczy wyłącznie estetyki czy komfortu. Dla niektórych rodzin ma poważne konsekwencje zdrowotne. Pani Magda, mieszkanka Szklarskiej Poręby Dolnej, wychowuje kilkuletnie dziecko chore na atopowe zapalenie skóry. – Kąpiel w tej wodzie to zawsze był dramat. Skóra dziecka reagowała niemal natychmiast – pojawiały się swędzące zmiany, zaczerwienienia, stan zapalny – mówi kobieta. – Od miesięcy nie używamy już wody z kranu. Kąpię córkę w wodzie przegotowanej i schłodzonej z baniaków. Tak się nie da żyć.

KSWiK wielokrotnie zapowiadał rozwiązanie problemu poprzez przejście z ujęć powierzchniowych na podziemne. W tym celu miały zostać wykonane odwierty i opracowana nowa koncepcja poboru wody. Problem w tym, że od zapowiedzi do realizacji nie wbito nawet pierwszej łopaty. Spółka informuje jedynie, że „koncepcja została zlecona”, ale żadne realne prace nie ruszyły.

Reklama

Równocześnie trwają – jak zapewnia kierownik oddziału KSWiK w Szklarskiej Porębie Marcin Kryrowicz – badania nad nowymi metodami uzdatniania wody, prowadzone we współpracy z Politechniką Wrocławską. I choć brzmi to obiecująco, z perspektywy mieszkańców są to tylko kolejne w katalogu niespełnionych obietnic.

– Od trzech lat słyszymy, że „trwają prace”, „jest koncepcja”, „są badania” – mówi mieszkanka Białej Doliny. – Ale nasze krany nadal przypominają strumień z torfowiska.

Władze miasta deklarują dalsze naciski na operatora, jednak bez wyraźnych terminów i planów inwestycyjnych trudno mówić o przełomie. Coraz częściej pojawiają się głosy, że miasto powinno rozważyć realną alternatywę – czyli radykalne zmiany w relacjach z KSWiK.

Reklama

Na razie jednak jedyne, co się zmienia, to kolor wody – od jasnożółtego, przez herbaciany, po rdzawo-brązowy. Mieszkańcy mają dość.

Żółta woda, puste obietnice. Szklarska Poręba wciąż czeka na poprawę jakości wody

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/08/2025 14:30
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pawel - niezalogowany 2025-08-07 11:39:04

    Taka woda leci cały czas nawet jak nie ma opadów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • miejski - niezalogowany 2025-08-08 07:35:33

    Kolejna pamiątka po nieudolnych rządach marnego burmistrza 4f. Z rzeki zrobił ściek , po przez niewydolną oczyszczalnie ścieków, a teraz bomba z opóźnionym zapłonem , czyli niewydolne stacje uzdatniania wody...

    • Zgłoś wpis
  • andriu - niezalogowany 2025-08-09 15:33:33

    Naturalnie wodę zabarwia borowina. Żeby tą barwę usunąć Kswik dodaje do wody koagulant (glin), który ma wyłapywać borowinę i ją osądzać. To musi trochę potrwać, a że stacja uzdatniania nie posiada osadników, to przy dużych poborach wody koagulant jest wypychany do rur i osadza się w czajniku. To ja już wolę pić wodę z borowiną niż z glinem.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości