Reklama

Zapora w Pilchowicach - Przeszło stuletni kolos zapobiegł niewyobrażalnej tragedii.

21/09/2024 13:22

Zapora w Pilchowicach, jak milczący strażnik, stanęła na drodze żywiołu, gdy ogromne masy wody napierały na jej kamienne mury z niewyobrażalną siłą. Woda kipiała, burzyła się, tłukła niczym rozwścieczone morze, próbując sforsować tę barierę.

Przez długi czas zapora odpierała to bezlitosne natarcie, powstrzymując potop, który groził zniszczeniem wszystkiego, co napotka na swojej drodze.

I choć w końcu doszło do przelania – woda przelała się przez koronę zapory, wypuszczając część swej niszczycielskiej mocy – to jednak największa tragedia została zażegnana. Strumienie rozszalałej wody pędziły w dół, wyrywając drzewa z korzeniami, niszcząc drogi i zalewając kolejne domy, a mieszkańcy drżeli, patrząc, jak potok pochłania kolejne fragmenty ich świata.

Reklama

 

Strach jednak chwyta za serce na myśl o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby zapora nie wytrzymała. Gdyby się poddała a masy wody spłynęły w dół niszcząc wszystko, z nieskończoną siłą, spychając całe osiedla, mosty i życie ludzkie na dno rwącego żywiołu. Szczęśliwie stuletni kolos wytrzymał –  stając się symbolem nadludzkiej walki człowieka z naturą.

 

Zapora, jak widać, spełniła swoją rolę. Mimo ekstremalnie trudnej sytuacji, nie było zagrożenia przerwania czy pęknięcia zapory. Rzeczywiście był moment, że woda wystąpiła na koronę zapory, ale sam obiekt nie był zagrożony – zapewnia Mariusz Łabuń Dyrektor Departamentu Elektrowni Wodnych Tauron Ekoenergia.

Reklama

Wszyscy żyjemy w cieniu tej zapory. Wszyscy mają świadomość, że gdyby coś się z nią stało, to Wleń mógłby po prostu przestać istnieć. Za każdym razem muszę powtarzać, że tama jest bezpieczna – podkreśla burmistrz Wlenia Artur Zych.

 

Mieszkańcy Nielestna i Pilchowic (Dolnośląskie) zgodnie twierdzą, że takiej wody po wylaniu rzeki Bóbr jeszcze u nich nie było. Trwa wielkie osuszanie, szacowanie strat i zastanawianie się, co dalej. Wiele domów nadal jest w wodzie lub nie ma prądu.

 

Reklama

W Nielestnie trwa wypompowywanie wody i wielkie suszenie rzeczy, które przetrwały. Jeszcze kilka dni temu nie dało się tam  dojechać. Unosi się tam specyficzny zapach. Tak samo w Pilchowicach. Ludzie mówią, że rzeką płynęła masa śmieci.

 

W Pilchowicach wielu mieszkańców nie szczędziło krytyki lokalnym władzom. "Najpierw proszono, żeby nie panikować. Potem na ostatnią chwilę dali znać, że mamy się ewakuować....".

Mieszkaniec Pilchowic, pan Marcin, w rozmowie z korespondentami Polskiej Agencji Prasowej zauważył, że poziom wody w rzece nadal pozostaje wysoki, a według jego oceny fala była większa niż podczas powodzi sprzed 27 lat. "Dwa tygodnie temu można było spuścić wodę z zapory, co pozwoliłoby uniknąć takich strat. Największe wsparcie przyszło od ochotniczej straży pożarnej, a dzisiaj na miejscu pojawiły się także wojska obrony terytorialnej. W rzece widziałem nawet unoszone przez wodę samochody. W pobliżu jest fabryka i woda zabrała im dwa z dziesięciu aut" – relacjonował.

Reklama

 

Poziom wody na jeziorze Pilchowickim był tak wysoki, że lustro wody dosięgało kratownicy słynnego mostu kolejowego. W tej sytuacji przystań położona przy stacji kolejowej Pilchowice Zapora nie miała szans przetrwać.

Zapora w Pilchowicach - Przeszło stuletni kolos zapobiegł niewyobrażalnej tragedii.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/09/2024 22:44
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tonik - niezalogowany 2024-09-21 16:14:16

    Zapora powstała dlatego że wcześniej mieszkali tu Niemcy,w Polsce prawie nic się nie robi w tym kierunku bo zaraz protest.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Hans Kloss - niezalogowany 2024-09-21 17:03:26

    To Niemcy zapewnili zabezpieczenie przed powodziami w tym rejonie. Oprócz zapory w Pilchowicach czy Wrzeszczynie Jelenią Górę i okolice zabezpieczają wały przeciwpowodziowe w Sobieszowie, Cieplicach i Mysłakowicach. To tamtym inżynierom i wykonawcom trzeba dziękować, że straty w JG nie są większe. Obecni gospodarze tego terenu wykazują się za to wyjątkowym niechlujstwem. Koryta rzek w wielu miejscach zarośnięte są drzewami których nikt nie usuwa od lat. Potem wyrwane przez prąd rzeki spływają dalej blokując urządzenia hydrotechniczne. Ilość drewna gromadzącego się przy zaporach świadczy i jest dowodem na niechlujstwo na terenach leśnych, gdzie grabieżczo wycina się drzewa, zabiera co najlepsze, a reszta leży w bezładzie. Dopiero woda zabiera resztki kłód, konary i gałęzie. Co można powiedzieć o gospodarzach tego terenu? Słowa wstyd, żenada i partactwo. To są właściwe określenia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Chlaczek - niezalogowany 2024-09-21 20:14:43

    1000% racji

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości