Zapora w Pilchowicach, jak milczący strażnik, stanęła na drodze żywiołu, gdy ogromne masy wody napierały na jej kamienne mury z niewyobrażalną siłą. Woda kipiała, burzyła się, tłukła niczym rozwścieczone morze, próbując sforsować tę barierę.
Przez długi czas zapora odpierała to bezlitosne natarcie, powstrzymując potop, który groził zniszczeniem wszystkiego, co napotka na swojej drodze.
I choć w końcu doszło do przelania – woda przelała się przez koronę zapory, wypuszczając część swej niszczycielskiej mocy – to jednak największa tragedia została zażegnana. Strumienie rozszalałej wody pędziły w dół, wyrywając drzewa z korzeniami, niszcząc drogi i zalewając kolejne domy, a mieszkańcy drżeli, patrząc, jak potok pochłania kolejne fragmenty ich świata.
Strach jednak chwyta za serce na myśl o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby zapora nie wytrzymała. Gdyby się poddała a masy wody spłynęły w dół niszcząc wszystko, z nieskończoną siłą, spychając całe osiedla, mosty i życie ludzkie na dno rwącego żywiołu. Szczęśliwie stuletni kolos wytrzymał – stając się symbolem nadludzkiej walki człowieka z naturą.
Zapora, jak widać, spełniła swoją rolę. Mimo ekstremalnie trudnej sytuacji, nie było zagrożenia przerwania czy pęknięcia zapory. Rzeczywiście był moment, że woda wystąpiła na koronę zapory, ale sam obiekt nie był zagrożony – zapewnia Mariusz Łabuń Dyrektor Departamentu Elektrowni Wodnych Tauron Ekoenergia.
Wszyscy żyjemy w cieniu tej zapory. Wszyscy mają świadomość, że gdyby coś się z nią stało, to Wleń mógłby po prostu przestać istnieć. Za każdym razem muszę powtarzać, że tama jest bezpieczna – podkreśla burmistrz Wlenia Artur Zych.
Mieszkańcy Nielestna i Pilchowic (Dolnośląskie) zgodnie twierdzą, że takiej wody po wylaniu rzeki Bóbr jeszcze u nich nie było. Trwa wielkie osuszanie, szacowanie strat i zastanawianie się, co dalej. Wiele domów nadal jest w wodzie lub nie ma prądu.
W Nielestnie trwa wypompowywanie wody i wielkie suszenie rzeczy, które przetrwały. Jeszcze kilka dni temu nie dało się tam dojechać. Unosi się tam specyficzny zapach. Tak samo w Pilchowicach. Ludzie mówią, że rzeką płynęła masa śmieci.
W Pilchowicach wielu mieszkańców nie szczędziło krytyki lokalnym władzom. "Najpierw proszono, żeby nie panikować. Potem na ostatnią chwilę dali znać, że mamy się ewakuować....".
Mieszkaniec Pilchowic, pan Marcin, w rozmowie z korespondentami Polskiej Agencji Prasowej zauważył, że poziom wody w rzece nadal pozostaje wysoki, a według jego oceny fala była większa niż podczas powodzi sprzed 27 lat. "Dwa tygodnie temu można było spuścić wodę z zapory, co pozwoliłoby uniknąć takich strat. Największe wsparcie przyszło od ochotniczej straży pożarnej, a dzisiaj na miejscu pojawiły się także wojska obrony terytorialnej. W rzece widziałem nawet unoszone przez wodę samochody. W pobliżu jest fabryka i woda zabrała im dwa z dziesięciu aut" – relacjonował.
Poziom wody na jeziorze Pilchowickim był tak wysoki, że lustro wody dosięgało kratownicy słynnego mostu kolejowego. W tej sytuacji przystań położona przy stacji kolejowej Pilchowice Zapora nie miała szans przetrwać.
Zapora w Pilchowicach - Przeszło stuletni kolos zapobiegł niewyobrażalnej tragedii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zapora powstała dlatego że wcześniej mieszkali tu Niemcy,w Polsce prawie nic się nie robi w tym kierunku bo zaraz protest.
To Niemcy zapewnili zabezpieczenie przed powodziami w tym rejonie. Oprócz zapory w Pilchowicach czy Wrzeszczynie Jelenią Górę i okolice zabezpieczają wały przeciwpowodziowe w Sobieszowie, Cieplicach i Mysłakowicach. To tamtym inżynierom i wykonawcom trzeba dziękować, że straty w JG nie są większe. Obecni gospodarze tego terenu wykazują się za to wyjątkowym niechlujstwem. Koryta rzek w wielu miejscach zarośnięte są drzewami których nikt nie usuwa od lat. Potem wyrwane przez prąd rzeki spływają dalej blokując urządzenia hydrotechniczne. Ilość drewna gromadzącego się przy zaporach świadczy i jest dowodem na niechlujstwo na terenach leśnych, gdzie grabieżczo wycina się drzewa, zabiera co najlepsze, a reszta leży w bezładzie. Dopiero woda zabiera resztki kłód, konary i gałęzie. Co można powiedzieć o gospodarzach tego terenu? Słowa wstyd, żenada i partactwo. To są właściwe określenia.
1000% racji
Lata 70' plany: Miał być zbiornik w Trzcińsku, w Siedlęcinie, na Jedlicy między Kostrzycą a Kowarami, na Kamiennej i z tych wielkich planów wybudowano patelnię z wodą czyli zbiorniczek Sosnówka zasilany wodą z Podgórnej.
Autora do połowy tekstu poniosła fantazja, to ma być artykuł, a nie poemat.
Mi się podoba.
Nans 1000% .Mój kolega w Studium Projektowania Zapor w Krakowie w 1968 r planowali system przeciw powodziom . W 68 r budowalem przyczółki i wzmocnienia pod tamę i zbiornik w Młotach na rzece Bystrzyca . Po upadku PRIu i projekt upadł . iepotrzebna iwestycja to mierzeja . Ten beton poszedł by na tamę. Upadek Jelenej zacząl się od "styropianowych: solidaluchó typu Zawiła . Człowiek co w życiu nic nie zrobił .Następny Łuzniak ,dewastacja miasta . Wyludnienie. !!! Czas na pożądki w Jeleniej .Dwie Spółki do przebudowy MZGK i WODNIK . To geriatria i UKLAD . Domy pozalewane przez piwnice w ktorych są przyłącza WODY . rury nie opatrzone zaprawą i woda się wlewała. TRzecia sprawa to zniszczenie odplywów wody upadowej . Zniszcenie polderow za GIEŁDĄ.
Rzeka Bóbr w rejonie Osiedla Robotniczego nie musiała wylać ale nie zrobiono nic aby udrożnić koryto i zabezpieczyć brzegi. Na wąskim korycie garbatym mostku rzeka nie wylała a koło Osiedla Robotniczego gdzie jest bardzo duże koryto plus okoliczne działki rozlała się nie kontrolowanie. Czas aby władze wykorzystały to że premierem jest człowiek z tej samej partii i pozyskały pieniądze na to aby Osiedle Robotnicze już nie doznało powodzi. Czas wykorzystać te 4 lata na to aby Jelenia Góra była bezpiecznym i wygodnym miejscem do życia. Za 4 lata władza może znowu się zmienić i znowu nic się nie zrobi. Dlatego apel do Pana prezydenta o wykorzystanie w pełnym zakresie tych możliwości. Warszawa i Donald Tusk wiedzą doskonale że nikt jak Prezydent Jeleniej Góry i sami Jekeniogórzanie nie wpłynął tak pozytywnie na wynik wyborów.
Żaden problem, przyjedzie święty Trzaskowski i śnięty Tusk, razem wybudują wszystko czego zażyczą sobie jeleniogórzanie. Najważniejszą inwestycją Wielkiej Germanii będą burdele dla niemieckich "turystów" typu Hotel Seidorf, Hotel Hirschberg itp.
proszę jeszcze tylko przypomnieć jakie wojsko w 1997 roku zrobiło waly z worków ktore oszczędziły ulice osiedle robotnicze ..teraz nikt nie przysłał wojska..
Po pierwsze Rita >>Jesteś trolem konfy a może jeszcze głębiej za rubelki. Łużniak nic nie zrobi bo to jest kontynuacja rozwalania Jeleniej od czasow Zawiły. Zabrać ,wycofać koncesję ,dzierżawę GIEŁDY ,w niedzielę plac ma być czysty aby nie zapychać kolektora pod stadionem . Dzikie wysypisko przy wjeździe na giełdę od strony Stadionu . Naprawa urządeń technicznych na 7polderach chroniące osiedle . Zmusić firmę od układania rur fi 110 pod światłowody do naprawy walu od stronu torów .Rozjachane perzez kłady i ciągniki z kopareczkami. ZLIKWIDOWAĆ Wody Polskie bo to sztuczny teór do utrzymania i przetrzymania PISowców i SuwPOL. Zanknąć TV REpublkę ktora nadaje wzorem Rus tudej . Nie pozwolić zbiżać się do kasy PISowcom bo okradną . kONIEC Z UTRZYMANIEM KLERU I PAŁACÓW BISKUPICH . Alleluja .
Kto decydował o tak późnym zrzucie wody?
Zróccie Państwo uwagę na to, że cała ta infrastruktura, zapory, jazy, jeziora zaporowe itd. na Bobrze i Kwisie powstały 120 lat temu po katastrofalnej powodzi w 1897 roku. Dzisiaj się fajnie pisze, że na otwarcie zapory pilchowickiej przybył sam cesarz. że była to największa zapora w Polsce i najwyższa w Europie, ale to było przed I Wojną Światową, Polski nie było! Niemcy zbudowali to dla ochrony Niemców, niemieckich miast i niemieckich majątków, sfinansowali to niemieckich podaktów. Od tamtego czasu nikt już palcem nie kiwnął. Jestem pewien, że gdyby nie nie IIWŚ i zmiany geopolityczne, to Niemiec postawiłby też coś do ochrony samej Jeleniej Góry. Otto Intze zaprojektował dziesiątki takich objektów w Europie i choć sam zmarł w 1904 roku nie doczekawszy ukończenia zapory pilchowickiej, to jednak zapory według jego projektów powstawały długo po jego śmierci. Nie chcę tutaj chwalić niemieckiej myśli inżynierskiej, choć ta nie podlega dyskusji, ale od ponad stulecia niczego nowego na tych ziemiach nie zbudowano do okiełzania kapryśnych rzek górskich. Polscy inżynierowie też byli geniuszami. Prezydent Narutowicz zaprojektował wiele zapór dla Szwajcarów - te stoją i działają do dziś! Może ktoś kiedy opracuje jakiś zbiornik retencyjny celem ochrony Jeleniej Góry, Wojanowa, Janowic Wlk.
"Nie chcę tutaj chwalić niemieckiej myśli inżynierskiej" - nie bójmy się chwalić tego, co na pochwałę zasługuje. Komentarz który napisałeś zawiera w sobie brutalną prawdę, czy się ona komuś podoba czy nie. Polacy od momentu zasiedlenia obecnych terenów poniemieckich nie zrobili kompletnie nic, ba, nawet nie potrafią zadbać o to co zostało dobrze zrobione przez poprzedników. Nastąpiło uwstecznienie, zniweczenie, zdewastowanie, zaniedbanie wszystkich dziedzin dotyczących infrastruktury, gospodarki, przemysłu, jak i oczywiście szeroko pojętej tematyki przeciwpowodziowej. Polacy potrafią tylko rozkradać i niszczyć, takie niestety jest moje zdanie nt rodaków.
Do: Prosto z mostu - też się nie znam na szczegółach technicznych, ale podejrzewam, że najpierw na spokojnie upuszczają tunelem bocznikującym i to nie za ostro, żeby pstrąga nie splukało do Szczecina (o ile jeszcze się jakiś pstrąg po powodzi ostał). Tunelem nie spuszczą jednak całej wody, bo na dnie zbiornika między zaporą właściwą a wlotem tunelu bocznikującego jest jeszcze tzw. zapora pozorona, którą zbudowano na potrzeby właśnie budowy zapory właściwej, by mieć w miarę suchy plac budowy. Zapory pozornej nigdy nie widać, o ile się wody ze zbiornika nie spuści. Resztę wody puszczą już pewnie upustami dolnymi w samej zaporze. Jestem pewien, że istnieją procedury na całkowity, bezpieczny zrzut wody, bo jednak każda zapora musi być co parę(naście) lat sprawdzona i zakonserwowana na sucho.
Dwa lata temu w lecie byłam z narzeczonym wypożyczyć rower wodny, bodajże w tej właśnie zniszczonej budce znajdowała się wypożyczalnia. Od tamtej pory nigdy więcej nie skorzystałam z tej usługi, mimo że chętnie bym powtórzyła tamten rodzaj wypoczynku. Jednakże ze względu na wszechobecny brud nad brzegiem wody pomiędzy budą wypożyczalni, a 'jeziorem' Pilchowickim, nigdy tego nie zrobię. Czułam dosłownie obrzydzenie do tego co tam się działo - pełni śmieci, butelek, puszek, szmat, patyków, kapsli, wszystko leżące latami, bo dało się to zauważyć. Pomijając kwestię tego, że Polacy to brudasy i to oni ten syf robią wszędzie tam gdzie się pojawią, to istnieje również kwestia tej wypożyczalni, która bierze niemałe pieniądze za wypożyczenie sprzętu wodnego, ale palcem nie kiwnie żeby ten SYF zlikwidować. Skoro w danym "zakątku" jeziora ten sprzęt jest wodowany i wypożyczany za pieniądze klientom z urzędu zobowiązuje do dbania o czystość tego terenu, sprzętu itd. Ewidentnie pracownicy/właściciele tej budy sami są brudasami, skoro nie widzą tego co tam się dzieje. Bo czystego człowieka ten brud aż raził w oczy. Także całkiem dobrze, że ten śmietnik został zniszczony przez wodę. Widocznie natura też nie mogła już na to patrzeć. Teraz trzeba tylko wyczyścić cały teren zbiornika i nigdy więcej nie pozwolić na powstanie takich bud/wypożyczalni.
Ostatni raz wodę ze zbiornika pilchowickiego spuszczono w 2020 roku, ale podejrzewam, że teraz po tej brutalnej powodzi będą musielić operację powtórzyć. Nie tylko woda naniosła setki ton wszelakiego syfu, który osiadł na dnie, ale też przepusty dolne pewnie potrzebują serwisu.
Jako że nie mam żadnego pojęcia, zapytam - czy spuszczenie wody ze zbiornika nie spowoduje tego, że wszystko co znajduje się w wodzie (czyli wspomniane wyżej nieczystości + te świeżo naniesione + konary, gałęzie itd) przeleje się na drugą stronę i nie popłynie z nurtem? Może niezbyt mądre pytanie, ale po prostu nie wiem jak się to odbywa. Czy są jakieś "filtry" blokujące taką zawartość..?
Zapora powstała dlatego że wcześniej mieszkali tu Niemcy,w Polsce prawie nic się nie robi w tym kierunku bo zaraz protest.
To Niemcy zapewnili zabezpieczenie przed powodziami w tym rejonie. Oprócz zapory w Pilchowicach czy Wrzeszczynie Jelenią Górę i okolice zabezpieczają wały przeciwpowodziowe w Sobieszowie, Cieplicach i Mysłakowicach. To tamtym inżynierom i wykonawcom trzeba dziękować, że straty w JG nie są większe. Obecni gospodarze tego terenu wykazują się za to wyjątkowym niechlujstwem. Koryta rzek w wielu miejscach zarośnięte są drzewami których nikt nie usuwa od lat. Potem wyrwane przez prąd rzeki spływają dalej blokując urządzenia hydrotechniczne. Ilość drewna gromadzącego się przy zaporach świadczy i jest dowodem na niechlujstwo na terenach leśnych, gdzie grabieżczo wycina się drzewa, zabiera co najlepsze, a reszta leży w bezładzie. Dopiero woda zabiera resztki kłód, konary i gałęzie. Co można powiedzieć o gospodarzach tego terenu? Słowa wstyd, żenada i partactwo. To są właściwe określenia.
1000% racji