Niektórzy Jeleniogórzanie, szczególnie ci, dla których wycinanie drzew stanowi duży dyskomfort zwrócili uwagę na fakt, że w kilku punktach miasta właśnie teraz można obserwować pracę drwali.
– Owszem – potwierdzili to pracownicy wydziału ochrony środowiska. – Jeśli podejmowane są planowe wycinki, to właśnie w okresie, kiedy korony drzew liściastych są na tyle „czytelne”, że widać, czy nie mają w nich gniazd ptaki. Każda wycinka (poza skrajnymi przypadkami, wynikającymi z wichury, czy podobnych zjawisk) dokonywana jest poza okresem lęgowym ptaków. Każda też jest poprzedzana gruntowną analizą dendrologiczną, bo drzewo, które „na oko” wygląda na zdrowe i silne, miewa w pniu zagrażające stabilności wypróchnienia. Dlatego dokonujemy badań, przygotowujemy dokumentację fotograficzną każdego drzewa, i pnia, i korony. Jest ona też do wglądu zainteresowanych mieszkańców, gdyby chcieli się z nią zapoznać. Oczywistym jest też, że po (a czasami nawet – przed) wycinką planowane i realizowane są nasadzenia zastępcze. Z reguły jest ich kilkakrotnie więcej, niż drzew, które muszą być wycięte. Tyle, że każde wycięte drzewo jest pilnie obserwowane przez mieszkańców, a nasadzenia (w ub. roku było to grubo ponad 20 tys. drzewek w granicach miejskich Jeleniej Góry) nie są już tak uważnie obserwowane. Na marginesie: fakt, że mieszkańcy interweniują przy wycince, zaniepokojeni, czy to aby nie samowola (bo i takie się zdarzają, choć bardzo rzadko) jest dla nas pomocny, bo pozwala na obserwację wszystkiego, co się w tej sprawie dzieje się w mieście.
źródło : facebook Jerzy Łużniak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z tych nowych nasadzeń przetrwa i przyjmie się zwykle od 30 do 50%, więc ostrożnie z tym hurraoptymizmem Panie Łużniak. Sam widziałem, jak z nowych nasadzeń przy pewnej ulicy, gdzie posadzono około 10 drzewek uchowało się jedno. JEDNO! Reszta padła. Dlatego pisanie, że wycinacie 2 drzewa, a w zamian sadzicie 10 często oznacza tyle, że wycinacie dwa, w zamian będzie jedno nowe, a na dodatek to nowe dorośnie do rozmiaru dwóch starych dopiero za 50 lat. Niezły z Pana propagandzista, Panie Łużniak, ale poznałem się na Panu już dawno. Niech Pan nie ma mieszkańców za idiotów. Wielu patrzy Panu codziennie na ręce, więc ostrożnie z populizmem, przekrętami i ukrywaniem prawdy.
W przypadku drzew nie liczy się ilość, tylko jakość. Kilka młodych drzewek nie dorówna jednemu staremu jeśli chodzi o rozmiary korony, masę i ilość liści, a tym samym zacienienie gleby i lepszą wilgotność, zdolność do magazynowania wody przez drzewo oraz przede wszystkim do produkcji tlenu i oczyszczania powietrza. Z tego co widzę Panu się marzą aleje z niskimi drzewkami, bo teraz taka jest moda i stare rozłożyste korony wyszły z trendów. Szkoda, że się nie myśli jak bardzo wartościowe są te stare drzewa.
„Jeden duży buk produkuje tyle tlenu, co mniej więcej tysiąc siedemset 10-letnich, małych buków. To właśnie duże drzewa tak naprawdę są potrzebne w miastach, a nie ich małe sadzonki” - podkreśla w rozmowie z PAP dr Dominik Drzazga z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Widzi Pan skalę, Panie Łużniak? Te Pana nowe nasadzenia, to jest pikuś, w porównaniu z tym, co wycinacie. A Pan albo jest głupi i nie wie tego, co powyżej zacytowałem, albo Pan ma środowisko w d... i doskonale wie, że sadzi za mało. Nie wiem, która wersja jest gorsza. Chyba bym wolał, żeby był Pan głupi, bo byłaby wtedy szansa na rehabilitację i zmianę metod działania.
Znawca się k...a znalazł,gdyby twój piesek lub kocurek nie oddawał moczu na świeżo posadzone drzewka,one by rosły,a tak piszesz pierdy.sam zadbaj o to!!!ja na swojej działce posadziłem kilkanaście drzewek liściastych i iglastych i wszystkie urosły przez około 20 lat na,od 15 do 20m.
I jeszcze jedno?jedzie od ciebie jad pisu i po co się czepiasz Pana Prezydenta???bo tego nie rozumiem.
Po co? Bo artykuł jest napisany przez prezydenta Łużniaka, a 24jgora zrobiło cytat z jego profilu na fb. Czego nie rozumiesz? Podpis pod tekstem sobie przeczytaj. Ja się nie licytuję z tobą na ilość posadzonych drzew. Ile ja posadziłem nie masz pojęcia i nie będę się tu chwalił. Natomiast nie wyciąłem żadnego dużego drzewa, w przeciwieństwie do miasta. Ile dużych drzew miasto przesadziło w inne miejsca? Zero. Bo po co, bo koszty za duże itd. Jak się drogę remontuje albo chodnik poszerza, to lecą masowo pod piłę, zamiast je przesunąć lub przesadzić gdzieś indziej. Popatrz co zrobili na Drzymały albo Wojska Polskiego. Sikające psy nie są problemem. To nie tuja, że pożółknie. Problemem jest złe wybieranie miejsc do sadzenia, złe podłoże, złe sadzonki, podcinanie korzeni przy kopaniu itd. A Łużniak tylko propagandę sieje, zamiast ratować stare drzewa.
A tak na marginesie, nie mam psa, tylko kota i to takiego, co z domu nie wychodzi, a potrzeby załatwia do kuwety. Więc czep się swojego czworonoga, bo skoro takie masz pomysły, to pewnie twój leje gdzie popadnie.
A wiesz co robi właściciel kota pytany o sex? Odwraca kota ogonem.
wiecie, ze ten szmatławiec 24jgora.pl jest pod dyktando czerwonoKO-dowcow co juz wciagaja własne szambo na tym tonacym POkladzie
Bastet bogini Egiptu przedstawiana pod postacią kota pojawiła się we współczesności i pyta dzisiejszych sierśćciuchów Słuchajcie koty , czy ludzie dalej nam służą ? Koty odpowiedziały : Oczywiście , my załatwiamy się do kuwety a oni to muszą wynieść ....
Zobaczcie w lesie pod Góra Szybowcową jaka masowa wycinka. Tak źle jeszcze nie było.
Mamy nadmiar drzew. Kotlina jest tak osłonięta z każdej strony, że wiatr nie jest w stanie wywiać dymu.
Pod górą szybowcową masakra ,las niedługo nie będzie się nazywał las,tylko zwykłe pole...
Po wichurach z ubiegłych lat leży tyle powalonych drzew w okolicy, że przez rok by tego nie ogarnęli, ale ostra wycinka pod Szybowcową. Coś musi być na rzeczy. Wycinają wszystko jak leci, jakby tam nie miał być las, tylko jakaś kolejna inwestycja.
Drzewa są niezbędne w lesie , w parku, na miedzach. Obok domu i przy ulicy drzewa to nieszczęście. Lemingi które nie czyszczą rynien osobiście, którym drzewko nie upadło na chałupę albo nie rozsadziło korzeniami fundamentów budynku nie maja pojęcia czego bronią. Głupota w tym kraju nie boli, niestety. Wybrańce narodu takie problemy maluczkich mają tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.
Z tych nowych nasadzeń przetrwa i przyjmie się zwykle od 30 do 50%, więc ostrożnie z tym hurraoptymizmem Panie Łużniak. Sam widziałem, jak z nowych nasadzeń przy pewnej ulicy, gdzie posadzono około 10 drzewek uchowało się jedno. JEDNO! Reszta padła. Dlatego pisanie, że wycinacie 2 drzewa, a w zamian sadzicie 10 często oznacza tyle, że wycinacie dwa, w zamian będzie jedno nowe, a na dodatek to nowe dorośnie do rozmiaru dwóch starych dopiero za 50 lat. Niezły z Pana propagandzista, Panie Łużniak, ale poznałem się na Panu już dawno. Niech Pan nie ma mieszkańców za idiotów. Wielu patrzy Panu codziennie na ręce, więc ostrożnie z populizmem, przekrętami i ukrywaniem prawdy.
W przypadku drzew nie liczy się ilość, tylko jakość. Kilka młodych drzewek nie dorówna jednemu staremu jeśli chodzi o rozmiary korony, masę i ilość liści, a tym samym zacienienie gleby i lepszą wilgotność, zdolność do magazynowania wody przez drzewo oraz przede wszystkim do produkcji tlenu i oczyszczania powietrza. Z tego co widzę Panu się marzą aleje z niskimi drzewkami, bo teraz taka jest moda i stare rozłożyste korony wyszły z trendów. Szkoda, że się nie myśli jak bardzo wartościowe są te stare drzewa.
„Jeden duży buk produkuje tyle tlenu, co mniej więcej tysiąc siedemset 10-letnich, małych buków. To właśnie duże drzewa tak naprawdę są potrzebne w miastach, a nie ich małe sadzonki” - podkreśla w rozmowie z PAP dr Dominik Drzazga z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Widzi Pan skalę, Panie Łużniak? Te Pana nowe nasadzenia, to jest pikuś, w porównaniu z tym, co wycinacie. A Pan albo jest głupi i nie wie tego, co powyżej zacytowałem, albo Pan ma środowisko w d... i doskonale wie, że sadzi za mało. Nie wiem, która wersja jest gorsza. Chyba bym wolał, żeby był Pan głupi, bo byłaby wtedy szansa na rehabilitację i zmianę metod działania.