Osoba, która nie była w stanie samodzielnie zejść z Wielkiego Szyszaka przekonała się jak dobrze, że w Karkonoszach funkcjonuje GOPR. Ratownicy przetransportowali turystę na dół.
W górach panują już prawdziwe zimowe warunki. Szlaki są oblodzone, a temperatura spada do kilku stopni poniżej zera. Turystyka górska w Karkonoszach w takich warunkach wymaga doświadczenia i odpowiedniego przygotowania.
Ratownicy Karkonoskiej Grupy GOPR w sobotę interweniowali na czerwonym szlaku w okolicach Wielkiego Szyszaka, gdzie turysta w wyniku kontuzji nie był w stanie samodzielnie zejść na dół. Ze względu na obrażenia osoby poszkodowanej i warunki pogodowe podjęto decyzję o przetransportowaniu jej na dół przy pomocy specjalistycznego sprzętu. W przypadku sobotniej akcji ratunkowej były to nosze typu Kong.
Apelujemy o ostrożność i odpowiednie przygotowanie przed każdą wyprawą. Zimowe warunki wymagają nie tylko odpowiedniego sprzętu (np. raczki, kijki trekkingowe), ale też rozwagi i świadomości zagrożeń.
Jeśli nie jesteś pewien swoich umiejętności lub wyposażenia – rozważ zmianę planów. - piszą na swoim facebookowym profilu karkonoscy ratownicy górscy.
# Turysta nie był w stanie zejść z gór. Interwencja karkonoskich ratowników GOPR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zaczyna się. Ciekawe ilu miłośników gór nie wróci tej zimy do domów.
jak nie chodzisz to lepiej nie komentuj
Po jaka cholerę tam lezą potem skomlą o pomoc?
bo to idioci
Obciążać ich kosztami akcji ratunkowej.
Baba co ostatnio wchodziła na Śnieżkę z dzieckiem dostała tylko 500zl mandatu. Ryzykowała życie swoje i dziecka oraz turystów idących po szlaku, na których mogły spadać kamienie spod jej nóg. Taki mandat to za złe parkowanie straż miejska daje. Powinna dostać 5000 to wtedy skutecznie by zrozumiała. Tak samo jak wszyscy chodzący po górach którzy są nieprzygotowani lub "sił nie mają" i dzwonią po GOPR. Jakby dostali po kilka tysi to by im siły od razu wróciły.
Już od dawna powinny być wprowadzone obowiązkowe ubezpieczenia z których w razie czego pokrywane są wyjazdy służb ratowniczych. A tak nadal my płacimy za wszystkie platfusy które włażą na góry i albo się łamią, albo nie potrafią zejść, albo im się nie chce schodzić i wzywają taksówkę zwaną GOPR.
Zaczyna się. Ciekawe ilu miłośników gór nie wróci tej zimy do domów.
jak nie chodzisz to lepiej nie komentuj
Po jaka cholerę tam lezą potem skomlą o pomoc?