Choć w przestrzeni medialnej wciąż słyszymy, że ceny na stacjach benzynowych pozostaną na tym samym poziomie, a paliwa nie zabraknie, wiele osób decyduje się na tankowanie diesla na zapas. Mało kto już ufa zapewnieniom władz Państwa.
Polacy w ostatnich dniach słyszą w przestrzeni medialnej zapewnienia głoszone przez przedstawicieli rządu o tym, że paliwa na stacjach nie zabraknie, a jego cena pozostanie stabilna. Niestety realia są zupełnie inne i niektórzy Polacy - bazując na ograniczonym zaufaniu do władz Państwa - decydują się na tankowanie paliwa bez opamiętania. Leją do baków, kanistrów i innych pojemników (chociażby do butli po płynie do spryskiwaczy).
Niestety pomimo zapewnień przedstawicieli rządu, na niektórych stacjach można spotkać się z brakiem paliwa. To nie dzieje się jeszcze na wszystkich stacjach, ale jednak zauważalny jest wzrost tego typu sytuacji. Jeśli diesel jest dostępny na stacji, to jego cena jest znacznie wyższa niż przed weekendem. Podobnie jest w przypadku benzyny.
Brak paliwa, wzrost cen i niepewność na rynku, z całą pewnością są bardzo niepokojące. Należy jednak zrozumieć, że gospodarka działa w ten sposób, że jeśli wzrasta popyt, a podaż jest nieco ograniczona, to automatycznie rośnie cena za dany towar. Tak również działają stacje paliw. Oznacza to, że masowe tankowanie na zapas generuje wzrost cen paliwa i potęguje problem bieżącego zaopatrzenia.
Paradoksalnie to właśnie klienci tankujący na zapas powodują, że cena rośnie, a paliw zaczyna brakować. Niemniej jednak zaniepokojeni Polacy, którzy przestali już ufać zapewnieniom rządu, ruszyli masowo na stacje, by zabezpieczyć siebie i swoich bliskich w paliwo „na wszelki wypadek”.
# Tłumnie ruszyli tankować diesla na zapas. Nie ufają zapewnieniom rządu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ludzie pamiętają co było za nierządów PiS-u, pomimo zapewnień polityków brak węgla, później węgiel na kartki, brak paliwa na stacjach a później możliwość zakupu max 30-50 litrów i ceny dochodzące do 9 zł za litr. Ludzie nauczeni doświadczeniem boją się powtórki.
Jedź na Węgry, bo tam najlepsza oaza dla pisiorów
Mam w beczkach 560 litrów diselka
Smacznego
Ludzie pamiętają co było za nierządów PiS-u, pomimo zapewnień polityków brak węgla, później węgiel na kartki, brak paliwa na stacjach a później możliwość zakupu max 30-50 litrów i ceny dochodzące do 9 zł za litr. Ludzie nauczeni doświadczeniem boją się powtórki.
Jedź na Węgry, bo tam najlepsza oaza dla pisiorów
Mam w beczkach 560 litrów diselka