Reklama

Reanimacja oczyszczalni może potrwać naprawdę długo

Straty, z którymi boryka się obecnie oczyszczalnia ścieków przy ulicy Lwóweckiej w Jeleniej Górze są ogromne. Odbudowa niektórych elementów może potrwać nawet lata. Wciąż liczone są straty.

Dla oczyszczalni ścieków w Jeleniej Górze, podobnie jak dla innych ważnych dla miasta miejsc, powódź nie miała litości. W kilka chwil woda zalała najważniejsze elementy oczyszczalni, które były strategicznymi punktami tego miejsca. Obecnie oczyszczalnia praktycznie nie funkcjonuje. Na miejscu trwa porządkowanie wszystkiego co jeszcze da się uporządkować. Choć straty nie są aż tak widoczne z zewnątrz, bowiem pracownicy uporządkowali teren na zewnątrz, tak „serce” tego miejsca w niektórych częściach zostało doszczętnie zniszczone.

Najistotniejsze teraz to jest uruchomienie serca oczyszczalni, czyli pompowni głównej. Udało nam się w końcu wydobyć pompy. Dzisiaj będą jechały do serwisu, bo wymagają one pewnych zabiegów osuszenia i konserwacji. Jedna pompa wydaje się być w pełni sprawna. Mam nadzieję, że uda nam się w tym tygodniu pobudzić ją do życia. Kawałek po kawałku będziemy uruchamiać poszczególne elementy układu technologicznego oczyszczalni. - mówił Robert Wójcik, dyrektor techniczny spółki Wodnik.

Reklama

Pod wodą znalazły się sprzęty technologiczne, które umożliwiały funkcjonowanie oczyszczalni. Ich uszkodzenie sprawia, że to strategiczne dla Jeleniej Góry miejsce działa jedynie w bardzo ograniczonym stopniu.

Tu sytuacja jest dynamiczna. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się w jakimś ograniczonym zakresie sprawność oczyszczalni uzyskać. Mamy jednak uszkodzonych wiele urządzeń technologicznych, głównie z obszaru gospodarki osadowej i tutaj naprawy potrwają tygodnie, w niektórych przypadkach może i dłużej. Ucierpiała również sterownia oczyszczalni, gdzie kontrolowaliśmy wszystkie procesy, bo główna rozdzielnia została zalana i to prawdopodobnie będzie wymagało przeprojektowania. Lokalizacja w obecnym miejscu nie jest najlepsza. - dodał dyrektor Wójcik.

Reklama

Pracownicy pracują w pocie czoła, by jak najszybciej uruchomić oczyszczalnię przy wykorzystaniu wyposażenia technologicznego, który da się szybko naprawić i uruchomić. W celu zminimalizowania oddziaływania na środowisko na teren oczyszczalni w Jeleniej Górze trafił ozonator, który od czwartku eliminuje elementy chorobotwórcze występujące w ściekach. Póki co wszystko wskazuje na to, że poziom natlenienia treści trafiającej do rzeki jest w normie, co świadczy o tym, że rzeka nie odczuwa w znacznym stopniu tej sytuacji.

Reklama

Mamy u nas ozonator z Warszawy, który kiedyś pracował w Czajce, gdy była tam wielka awaria. Ścieki nie nikną, ale ozonator pracuje tak, że wybija z nich wszystkie bakterie, więc można powiedzieć, że do rzeki wpływa ściek czysty biologicznie. - mówił rzecznik spółki Wodnik Zbigniew Rzońca dodając, że straty w oczyszczalni wstępnie były liczone na około dwadzieścia milionów złotych.

# Reanimacja oczyszczalni może potrwać naprawdę długo

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Andrzej - niezalogowany 2024-09-30 12:45:36

    Niedługo cała Polska będzie społecznym trupem jak ta oczyszczalnia.La La La zabawa trwa więc tańczmy póki czas.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jańcio Wodnik - niezalogowany 2024-09-30 13:02:15

    Zamiast się bawić, trzeba było ratować, było na to dużo czasu, lecz zawiodła rutyna i lenistwo. Winnych oczywiście nie ma.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ksieznik 87 - niezalogowany 2024-09-30 13:29:35

    Dziki zachud tańce śpiewy ale rzeka w normie ha ha co wy myślicie ze ludzie głupi są

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości