Ta książka była czymś zaskakującym. Moje zdolności matematyczne nie są w stanie pojąć, jak wiele razy złamała mi serce, a następnie skleiła taśmą klejącą tylko po to, żeby za chwile znów je połamać.
Zawsze staram się trzymać dystans i nie oczekiwać zbyt wiele do książek, nawet jeśli opis sugeruje, że książka idealnie trafia w mój gust. Tak też było tym razem. Mimo wszystko, przepadłam.
Czytanie zajęło mi niecałe dwa dni. Otrząśnięcie się po lekturze - tydzień. Szczerze mówiąc, najchętniej nie zdradzałabym Wam ani słowa fabuły, tylko po prostu kazała przekonać się na własnej skórze, ale wątpię, że wystarczyłoby to, żeby zachęcić do czytania.
Tak naprawdę, nie ma tam nic nadzwyczajnego, niesamowitego. To książka bardzo prawdziwa i życiowa.
Historia zaczyna się z pozoru niewinnie. Poznajemy Sarah, kobietę przed czterdziestką, na granicy rozwodu, z całą masą problemów i ciężką sytuacją rodzinną. Kiedy poznaje Eddiego - mężczyznę, który zdaje się być jak promyk prawdziwego szczęścia, wydaje jej się, że razem stworzą coś wspaniałego. Spędza z nim tydzień, po czym Eddie znika. Przestaje się odzywać, odpowiadać na wiadomości, telefony, nie kontaktuje się ze znajomymi, podczas gdy Sarah odchodzi od zmysłów, niczego nie rozumiejąć.
Już w tym momencie opowieści poczułam się bardzo związana z główną bohaterką - bardzo łatwo się z nią utożzamić, jeśli kiedykolwiek przeżywało się jakieś problemy uczuciowe. Sarah zmaga się z setkami pytań bez odpowiedzi, winę bierze na siebie, nieustannie powraca do tego co było.
Potem robi się tylko gorzej. Strona za stroną, nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Autorka wodzi za nos, przyprawia o zawał serca, potem pozwala na chwilę odetchnąć z ulgą, a zaraz potem znowu sprawia, że nie da się pohamować łez.
To piękna historia o samotności, zdradzie, bólu, ogromnej tęsknocie i miłości tak bezgranicznej, która sprawia, że czytelnikowi mięknie serce.
Poelcam "Bez słowa" bardzo mocno.
Więcej zdjęć i recenzji dobrych książek i nowości na instagramie "Przeczytam"
Recenzja książki - Sara Woś
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co prawda ,,Omne principium difficile est."...Właściwie śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej jednak nie każdy powinien na scenie...
Zgadzam się. Już wstęp jest mocny "Moje zdolności matematyczne nie są w stanie pojąć". Od kiedy to zdolności mają dar pojmowania? Całość przyprawiona jest literówkami w stylu "utożzamić". Słabe po prostu.
Dajcie dziewczynie szansę. Za dużo hejtu wszędzie. 1. Fakt, korekta tekstu konieczna przed publikacją. Podejrzewam, że w redakcji portalu nie ma chętnych do przeczytania materiału recenzentki zanim zostanie wrzucony na stronę, ale rada dla autorki - korekta jest niezbędna dla każdego tekstu. Druga osoba musi przeczytać tekst, zanim trafi na łamy, strony itp. Koniecznie tym drugim czytelnikiem musi być ktoś, kto ma większe doświadczenie w pracy z tekstem (niekoniecznie zawodowiec, ale osoba posiadająca umiejętności pisania wg reguł interpunkcji, gramatyki i ortografii, znajomi bez tych umiejętności odpadają). 2. Recenzja literacka to nie analiza naukowa, a subiektywna relacja z lektury, więc nie każdy musi się z nią zgadzać. 3. Brawo za chęć pisania recenzji, każda kolejna zachęta do czytania w czasach, gdy większość ludzi nie bierze książki do ręki, jest na wagę złota.
Tu nie chodzi tylko o interpunkcję,ale styl i logikę wypowiedzi na poziomie gimnazjum ...Dlatego radziłbym zdobywać dalej szlify na blogu ,bo zawsze warto zachęcać młodych do czytania,jednak unikałbym jeszcze długo kontaktu z doświadczonym czytelnikiem.....
Kontakt z doświadczony czytelnikiem ? No to jest dopiero.... raczej hejterem . Problem jest bardzo prosty do rozwiązania nie podoba ci się to nie czytaj. I tak różnica między wami jest ogromna. Dziewczyna pisze recenzje na portalu ty conajwyzej anonimowe komentarze bez sensu i bez znaczenia
Hejter to takie modne słowo nadużywane przez takich jak ty ,nie mających nic merytorycznego do powiedzenia,nie wdających się w logiczną dysputę a raczej w prostacki szczek...Każdy rozsądny odebrał mój tekst jako dobrą radę dla młodziutkiej i jakże niedoświadczonej jeszcze dziewczynki.Nie zamierzam jej zniechęcać ,jednak po przeczytaniu tekstu stwierdzam że to jeszcze stanowczo za wcześnie na profesjonalną pracę ,zwłaszcza że nikt nie pomógł w dokonaniu korekt tekstu.Sara nie poddawaj się, ale nabierz szlifu i doświadczenia bo czytelnicy jeszcze nie raz nawet niechcący sprawią Ci przykrość.Wspaniałe jest to że dużo czytasz i zachęcasz do czytania ,a jeśli chcesz recenzować to rób to pod okiem kogoś doświadczonego , bo warto się uczyć dobrego rzemiosła od najlepszych,żeby nie być przeciętną ...Pozdrawiam...
czy moge prosic o recenzje ksiazki Nieoficjalna Biblia dla Minecraftersów. Historie biblijne opowiedziane blok po bloku ,dostepna w empiku , nie wiem czy warto kupowac
dorze ze czytasz , a nie piszesz
Co prawda ,,Omne principium difficile est."...Właściwie śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej jednak nie każdy powinien na scenie...
Zgadzam się. Już wstęp jest mocny "Moje zdolności matematyczne nie są w stanie pojąć". Od kiedy to zdolności mają dar pojmowania? Całość przyprawiona jest literówkami w stylu "utożzamić". Słabe po prostu.
Dajcie dziewczynie szansę. Za dużo hejtu wszędzie. 1. Fakt, korekta tekstu konieczna przed publikacją. Podejrzewam, że w redakcji portalu nie ma chętnych do przeczytania materiału recenzentki zanim zostanie wrzucony na stronę, ale rada dla autorki - korekta jest niezbędna dla każdego tekstu. Druga osoba musi przeczytać tekst, zanim trafi na łamy, strony itp. Koniecznie tym drugim czytelnikiem musi być ktoś, kto ma większe doświadczenie w pracy z tekstem (niekoniecznie zawodowiec, ale osoba posiadająca umiejętności pisania wg reguł interpunkcji, gramatyki i ortografii, znajomi bez tych umiejętności odpadają). 2. Recenzja literacka to nie analiza naukowa, a subiektywna relacja z lektury, więc nie każdy musi się z nią zgadzać. 3. Brawo za chęć pisania recenzji, każda kolejna zachęta do czytania w czasach, gdy większość ludzi nie bierze książki do ręki, jest na wagę złota.