Wraz z pojawieniem się śniegu w Karkonoszach rozpoczyna się festiwal braku odpowiedzialności turystów. Co gdyby nie było ratowników górskich?
Karkonosze to góry, które zachwycają urokiem i klimatem. Wielu turystów planując czas wolny bierze pod uwagę właśnie nasz region, by spędzić tu kilka dni uprawiając aktywną turystykę. Za cel najczęściej obierana jest Śnieżka, bowiem jest to jedno z najpopularniejszych miejsc w Karkonoszach. Późną jesienią i zimą wejście na Śnieżkę wymaga odpowiedniego przygotowania, szczególnie sprzętowego, ale również i fizycznego.
Obecnie w wyższych partiach gór leży sporo śniegu. Szlaki są oblodzone, a warunki określa się jako wymagające. Liczne ostrzeżenia i kampanie informacyjne o trudnych warunkach w Karkonoszach nic nie znaczą dla nieodpowiedzialnych turystów, którzy za nic mają zasady bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku.
W miniony weekend ratownicy górscy mieli ręce pełne pracy. To dzięki nieodpowiedzialnej grupie turystów, którzy postanowili wybrać się na Śnieżkę w dresikach i adidaskach. W akcji brali udział ratownicy z Karkonoskiej grupy GOPR we współpracy z kolegami z Horskiej Sluzby. Oprócz działań wobec dziewięcioosobowej grupy nieodpowiedzialnych turystów pomagali również innym osobom. Łącznie uczestniczyli w czterech akcjach, w których pomogli łącznie czternastu turystom.

# Poszli w trampkach na Śnieżkę. Ratownicy górscy musieli im pomóc zejść
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie, nie musieli im pomóc żeby zejść. Mogli ich tam zostawić (świetne rozwiązanie), albo nałożyć im mandaty po kilka tysięcy za złe przygotowanie i stworzenie zagrożenia dla siebie oraz innych plus za bezpodstawne wezwanie gopru i oczywiście ich tam zostawić (jeszcze świetniejsze rozwiązanie). Może wtedy się ludzie zaczną uczyć na swojej głupocie.
Czas najwyższy aby za takie akcje ponosili odpowiedzialność. Wystarczy obciażyć takch gamoni finansowo za całą akcję, a będzie mniej idiomów pchało się w góry.
Głupota nie boli , ale już jak by dostali po 5 tysięcy mandatu na głowę, to by zabolało patoturystów cebulaków
Sęk w tym, że nie ma prawnych przesłanek, by im dokopać, bo ratownictwo (darmowe!) jest gwarantowane przez Państwo. Takie właśnie mamy Państwo, a raczej Bezpaństwo. Nawet jakby się przelecieli helikopterem, to nie zapłacą ani grosza.
polacy ?
Na Słowacji zostaliby poczęstowani mandatami na kwotę paru tysięcy euro, bo podejrzewam, że dzbany jedne nie miały żadnego ubezpieczenia. Mienimy się tym, że ewolucyjnie stoimy wyżej od Słowaków. Tymczasem w realu oni wykazują się zdrowym rozsądkiem a my tylko uprawiamy cebulę.
Podobno w sandałach nie w trampkach to i tak lepiej bo był taki co wszystkich puścił w skarpetkach.
Ukry. pracownicza wycieczka
I cyk, rubelki wpadły.
No to nabić na tryzub i upiec na małym ogniu. Przypomnieć im Wołyń!
Powinni zapłacić za akcje goprowców. Ci pseudo turyści nie dość że zagrażają swojemu życiu to i życiu ratowników. Wszystko jasne nikt im na fejsie nie napisał jak należy się ubrać w góry - pokolenie kciuka.
Nie, nie musieli im pomóc żeby zejść. Mogli ich tam zostawić (świetne rozwiązanie), albo nałożyć im mandaty po kilka tysięcy za złe przygotowanie i stworzenie zagrożenia dla siebie oraz innych plus za bezpodstawne wezwanie gopru i oczywiście ich tam zostawić (jeszcze świetniejsze rozwiązanie). Może wtedy się ludzie zaczną uczyć na swojej głupocie.
Czas najwyższy aby za takie akcje ponosili odpowiedzialność. Wystarczy obciażyć takch gamoni finansowo za całą akcję, a będzie mniej idiomów pchało się w góry.
Głupota nie boli , ale już jak by dostali po 5 tysięcy mandatu na głowę, to by zabolało patoturystów cebulaków