W grudniu 2022 roku doszło do dwóch wypadków w jednej ze szkół podstawowych na terenie sąsiedniego powiatu. W ani jednym przypadku pracownicy szkoły nie wezwali pogotowia.
Jak czytamy na portalu lwowecki.info do pierwszego wypadku w szkole podstawowej na terenie powiatu lwóweckiego doszło 2 grudnia 2022 roku. Podczas zabawy 11-letnia dziewczynka pchnęła drzwi, które uderzyły w jej koleżankę, w wyniku czego ta straciła kawałek palca. Ta sprawa swój finał będzie miała przed sądem, ze względu na fakt znacznego uszczerbku na zdrowiu poszkodowanej dziewczynki.
Zaledwie kilka dni później w tej samej szkole doszło do kolejnego wypadku, który mógł zakończyć się ogromną tragedią. Tym razem uczennica pierwszej klasy będąc już po zajęciach, pod opieką Pani ze świetlicy bawiła się ze swoimi koleżankami. W pewnym momencie dziewczynki opuściły świetlicę i na terenie szkoły bawiły się w chowanego. Po chwili zabawy poszkodowana dziewczynka wbiegła do szatni, gdzie wpadła na pręt, który dosłownie wbił się jej głęboko w okolice odbytu. Pracownica szkoły zadzwoniła do mamy dziewczynki z informacją, że doszło do wypadku i córkę należy jak najszybciej zabrać ze szkoły. Pracownica nie udzieliła jej jednak żadnych szczegółowych informacji odnośnie przebiegu zdarzenia i stanu zdrowia córki, co poirytowało kobietę, która w opisywanej chwili znajdowała się w pracy. Zdenerwowana szybko musiała przeorganizować swój dzień i jechać kilkanaście kilometrów do szkoły, co było niemałym wyzwaniem, ponieważ do pracy dojeżdża autobusem. Do szkoły udała się również babcia 7-latki, która dotarła na miejsce jako pierwsza. Została skierowana przez Panią sprzątającą do pomieszczenia, w którym znajdowała się jej wnuczka. Ta po zauważeniu babci zerwała się z łóżka i pobiegła ją przytulić. Babcia wyczuła, że jej wnuczka ma mokre spodnie, szybko zorientowała się, że były we krwi. Tutaj należy zauważyć, że poszkodowana dziewczynka leżała w pomieszczeniu obok świetlicy. Nikt się nią nie zajmował, nikt nie kontrolował czynności życiowych i nikt nie rozmawiał z nią aż do przybycia członków rodziny.
Babcia 7-latki natychmiast zabrała ją do samochodu, gdy przy szkole pojawiła się mama dziewczynki. Nie chcąc rozbierać ranionej 7-latki na mrozie, zabrały ją natychmiast do domu, gdzie przystąpiły do zweryfikowania stanu zdrowia. Jak wynika z relacji mamy dziewczynki, po zdjęciu spodni okazało się, że córka ma bardzo poważny uraz, z którego już wydobywają się skrzepy krwi. Kobiety natychmiast zawiozły 7-latkę do szpitala, gdzie najpierw trafiła na SOR, a następnie na stół operacyjny. Lekarz operujący powiedział kobietom, że do tragedii brakowało około centymetra.
Skrajnie absurdalnym wydaje się fakt, że zarówno w przypadku dziewczynki z urazem palca i dziewczynki z głębokim urazem odbytu pracownicy szkoły nie wezwali pogotowia ratunkowego, a w drugim przypadku poszkodowana dziewczynka musiała sama leżeć w pomieszczeniu przez kilkadziesiąt minut oczekując na opiekunów, którzy zabrali ją z placówki.
Dziewczynka po wypadku jest zamknięta w sobie i obolała. Nie wiadomo jeszcze jak to zdarzenie wpłynie na jej kondycję psychiczną. Mama, babcia i osoby, które znają sprawę zadają sobie podstawowe pytanie. Gdzie w trakcie dramatycznego wypadku była opiekunka, która powinna sprawować piecze nad dzieckiem? Szkoła w tej sprawie milczy.
Warto również wspomnieć, że pracownica szkoły w rozmowie z mamą poszkodowanej 7-latki powiedziała, że zdarzył się wypadek, ale nic strasznego się nie stało, że gdzieś tam troszkę jest krewki na spodniach.
# O krok od tragedii w podstawówce. Szkoła nie wezwała pogotowia
Źródło informacji - lwowecki.info
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Telewizja Polska to organ partyjny szowinistycznych faszystowskich nacjonalistów i fundamentalistów katolickich z partii Prawo i Sprawiedliwość.
Weź leki bo znowu zaPOmniałeś.
Nie tylko w podstawówkach. W gastronomie jak dziecko źle się poczuje np.na wf też dzwonią po rodziców. Nigdy nie wiadomo czy to nie zdecyduje o zdrowiu dziecka.
Ocie.c.huj. No to sie do prokuratora nadaje. Sa odpowiedzialnie za dziecko na terenie placowki. Leniwe babska, jak najdalej od siebie odsunac sytuacje. Rodzice, zawiadomic odpowiednie organy. Przeciez to dziecko moglo soe wykrwawic... ja prdl.
Nawet sekundy bym się nie zastanawiała! Prokuratura i Kuratorium MUSZĄ zostać powiadomione, bo kolejne dziecko może nie mieć tyle szczęścia! Oby Dziewczynki wróciły do zdrowia jak najszybciej. Pamiętam jak w szkole podstawowej mieliśmy nauczyciela, który dostawał wścieklizny widząc, że któraś z nas ma kolczyki w uszach ( zwłaszcza duże koła) bransoletki, albo łańcuszki. Myślałyśmy, że się uwziął i jest wredny, dopóki nie opowiedział nam jak widział już w swojej długiej karierze dziewczynki z rozerwanymi uszami albo pociętą szyją, czy złamanym nadgarstkiem gdy wygłupiając się na korytarzu zaczepiły w biegu biżuterią np o klamkę czy inny wystający element. O wypadek w szkole nie trudno. To tylko dzieci. Nie sposób utrzymać Ich w miejscu, ale nie udzielenie pomocy kwalifikuje się pod prokuratora.
Odpowiadają przez zaniechanie, tak jakby to zdarzenie umyślnie spowodowali.
Pozwałabym szkołę. Przecież to są jaja. Dodatkowo chyba mają ubezpieczenie, które w takich przypadkach powinno pomóc w leczeniu dzieci. Zostawić krwawiące dziecko same, w szatni...no nóż sie otwiera w kieszeni.
Po co pozwać odrazu? Najpierw wyrok karny, a wtedy sąd cywilny jest związany orzeczeniem.
uraz palca nie jest urazem do wezwania pogotowia. nogi sprawne, może spokojnie wsiąść do auta z rodzicem i pojechać do szpitala. czas oczekiwania szybszy karetką nie będzie. Też trafi do kolejki.Nauczcie się wreszcie, że pogotowie nie jest do takich bzdur jak uraz palca. Są 3 karetki w Jeleniej Górze, karetki służą do pomocy w stanach nagłych, mają sprzęt ratujący życie. Czyli nieprzytomni, poważne wypadki, utraty przytomnośći, bóle w klatce piersiowej. A jak pacjent może chodzić, to do szpitala na nogach. Bo pozniej pretensje, ze brak pogotowia jak jest potrzebne. a pogotowie cyk, do goraczki u 20 latki, bo taka słaba. A ulice dalej dziecko nie oddycha
"Straciła kawałek palca" to jest tylko "uraz"? "Powiat lwówecki", ale ty pitolisz o karetkach w Jeleniej Górze. Podaję ci adres pogotowia w Lwówku, gdybyś chciał jeszcze coś pie.rdo.lić: Gryfowska 1, 59-600 Lwówek Śląski, Polska.
To jest straszne . Biedne dzieci . Co za ludzka bezduszność. Tych ludzi należy ukarać . To sprawa dla kuratorium i prokuratury
Jak tak można . Tym koniecznie musi się ktoś zająć
Lubomierz jak zawsze z rakiem
to jeszcze lepiej, we lwówku jest tylko jedna, uważasz, że karetka wysłana do urazu palca nie narazi osób we lwówku na niebezpieczeństwo? palec-zatrzymanie krążenia, jest różnica? ja wiem, że ludziom z DLW w rejestracji ciężko cokolwiek wytłumaczyć.
Telewizja Polska to organ partyjny szowinistycznych faszystowskich nacjonalistów i fundamentalistów katolickich z partii Prawo i Sprawiedliwość.
Weź leki bo znowu zaPOmniałeś.
Nie tylko w podstawówkach. W gastronomie jak dziecko źle się poczuje np.na wf też dzwonią po rodziców. Nigdy nie wiadomo czy to nie zdecyduje o zdrowiu dziecka.