IV kolejka A-klasy w grupie II przebiegła pod znakiem piłkarskiego hitu w Gryfowie, gdzie miejscowy Gryf podejmował Sudety z Giebułtowa. Dla jednych i drugich ten mecz był bardzo ważny - każdy chciał pokazać, kto rozdaje karty w lidze. Udało się to gospodarzom, którzy wygrywając 3:0, odprawili z kwitkiem gości, zwanych popularnie "Kaczaniakami"...
Ranga spotkania sprawiła, że w to słoneczne, niedzielne popołudnie (13.09.2015 r.) na Stadionie Miejskim im.Noela Wolnego w Gryfowie Śląskim stawiło się ponad 300 kibiców, a parking stadionowy pękał w szwach.
Od pierwszych minut meczu oba zespoły grały dość asekuracyjnie, próbując wybadać przeciwnika. Z czasem widać było, że Gryf stara się rozgrywać piłkę, ustawiając się jednocześnie wyżej, co poskutkowało kilkoma sytuacjami pod bramką golkipera Sudetów - Gilewskiego, który kilka razy został poturbowany w ferworze walki, jednak wychodził obronną ręką z opresji. Około 32 minuty spotkania sędzia główny pan Szymko podyktował rzut wolny dla gospodarzy, do rozegrania którego ustawili się:Taran, Traube i Rodziewicz. Z początku mogło się wydawać, że piłkarze przekombinują wykonywanie tego stałego fragmentu gry, jednak po chwili Traube odegrał do Rodziewicza, a ten posłał piłkę z około 25 metrów, nie dając szans Gilewskiemu do obrony tego strzału. Po golu Gryf nieco się cofnął i czekał na odsłonięcie się szyków Sudetów, które zaczęły nieco odważniej grać. Jedną z ich akcji musiał przerwać Traube, za co otrzymał w 37 minucie żółty kartonik. Do szatni piłkarze gości schodzili ze spuszczonymi głowami, bowiem Gryf prowadził 1-0.
Po przerwie z każdą kolejną minutą Giebułtów próbował znaleźć sposób na mądrze grających gospodarzy, jednak żółto-niebiescy tylko czekali na błędy "Kaczanówki". Postanowili im pomóc w tymkibice Gryfa, którzy rozkręcali się tak samo, jak zespół na boisku - z minuty na minutę - z trybun dało się słyszeć wiele przyśpiewek, które dodały skrzydeł GKS-owi, bowiem w 68 minucie w pole karne Sudetów wpadł "Bercik", który zakręcił kilkoma rywalami i praktycznie pewne było, że zostanie sfaulowany. Tak też się stało i sędzia Szymko wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Mateusz Tyszkowski - Gilewski wyczuł jego intencje, jednak wypluł piłkę przed siebie, a popularny "Tycho" z zimną krwią umieścił futbolówkę w siatce, czym wprawił w euforię licznie zgromadzonych sympatyków Gryfa. Giebułtów po stracie dwóch goli nie ruszył odważniej w stronę naszej bramki, a piłkarze z Gryfowa starali się szanować piłkę, co czasami kończyło się głupimi błędami i stratami w środku pola, ale nawet tego nie potrafili wykorzystać goście - Celencewicz, Rewers i młody bramkarzSzczepański, byli na posterunku. Prawą stroną akcje próbował podciągać Traube, ale robił to czasem w zbyt prosty sposób - jednak nie byłby sobą, gdyby nie zanotował kolejnej asysty - wrzucił piłkę na krótszy słupek, co wykorzystał Adrian Schonung i świetnie ustawiony, skierował w 85 minucie futbolówkę do bramki Gilewskiego. Trzeci gol podłamał definitywnie gości oraz kibiców Giebułtowa, a po paru minutach sędzia Szymko zakończył spotkanie. Piłkarze Gryfa celebrowali cenne i prestiżowe zwycięstwo tańcem i śpiewem na środku boiska, a następnie podeszli do nielicznej, ale głośnej grupki swoich kibiców i wszyscy sobie podziękowali.
Tym samym Gryf pozostał jedyną niepokonaną ekipą w 2 grupie jeleniogórskiej klasy A!
GRYF Gryfów Śląski 3-0 SUDETY Giebułtów (bramki dla Gryfa: Rodziewicz, Tyszkowski i Schonung)
Skład Gryfa:
Szczepański - Traube, Rewers (85' Żemetro), Celencewicz, Bryniak - Wójcicki (55' Marzec), Romanowski, Rodziewicz, Serdeczny (80' Schonung) - Taran, Tyszkowski (75' Ptaszkowski)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze