Zaparkowali samochody tak, że nie dało się wjechać na posesję, ani wyjechać z niej.
Jeleniogórscy strażnicy miejscy przyznają, że ostatnio często interweniują na zgłoszenia dotyczące blokowania wyjazdów z posesji przez źle zaparkowane samochody.
Pierwszy przykład pochodzi z ulicy Zamoyskiego, gdzie kierowca samochodu osobowego marki Kia postanowił zaparkować samochód na środku bramy wyjazdowej z posesji. Jego samochód został odholowany.
Drugi przypadek pochodzi z ulicy Staffa, gdzie na szczęście holowanie pojazdu nie było konieczne, bowiem właścicielka Toyoty zaparkowanej w sposób nieprawidłowy zjawiła się na miejscu. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostawiła swój samochód w sposób, który uniemozliwiał właścicielom posesji opuszczenie jej. Również została ukarana mandatem karnym.

# Mistrzowie Parkowania blokują wyjazdy z posesji
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To wina patodeweloperów którzy oferują conajwyżej jedno miejsce w parkingu podziemnym ale tylko dla tych co wyłożą na to 60.000 -90.000 złotych. Wiadomo że na gospodarstwo domowe często przypada 2 i 3 samochody a innym szkoda zapłacić tyle kasy. Dlatego nowi mieszkańcy parkują gdzie popadnie i jak najbliżej domu. Efekt taki że parkingów nie ma dla wszystkich i dochodzi często do wyzywania konkurentów czy nawet bójek o miejsce parkingowe.
Co to ma wspólnego z blokowaniem wjazdów na posesję. Sam mam problem z takimi kierwcami . Na zwróconą uwagę odpowiadają "no i cóż wielkiego się stało". No właśnie że się stało. Pajac prawie przez godzinę blokował wyjazd ,a żona musiała łapać taxi, żeby zdążyć na pociąg.
Bardziej racjonalnym zachowaniem straży miejskiej byłoby częstsze odwiedzanie ulic na osiedlach i sprawdzanie prawidłowości parkowania samochodów przy posesjach prywatnych niż czekać na informacje od ludzi.
To wina patodeweloperów którzy oferują conajwyżej jedno miejsce w parkingu podziemnym ale tylko dla tych co wyłożą na to 60.000 -90.000 złotych. Wiadomo że na gospodarstwo domowe często przypada 2 i 3 samochody a innym szkoda zapłacić tyle kasy. Dlatego nowi mieszkańcy parkują gdzie popadnie i jak najbliżej domu. Efekt taki że parkingów nie ma dla wszystkich i dochodzi często do wyzywania konkurentów czy nawet bójek o miejsce parkingowe.
Co to ma wspólnego z blokowaniem wjazdów na posesję. Sam mam problem z takimi kierwcami . Na zwróconą uwagę odpowiadają "no i cóż wielkiego się stało". No właśnie że się stało. Pajac prawie przez godzinę blokował wyjazd ,a żona musiała łapać taxi, żeby zdążyć na pociąg.
Bardziej racjonalnym zachowaniem straży miejskiej byłoby częstsze odwiedzanie ulic na osiedlach i sprawdzanie prawidłowości parkowania samochodów przy posesjach prywatnych niż czekać na informacje od ludzi.