W Górzyńcu, malowniczej części Piechowic, zrodził się konflikt, który śmiało mógłby posłużyć jako scenariusz komedii obyczajowej. Mógłby, gdyby nie fakt, że to wszystko dzieje się naprawdę a bohaterką całej afery jest ławka.
Ławka ta stała sobie przez lata w spokojnej zatoczce, niedaleko tablicy upamiętniającej Marka Galińskiego. Była punktem odpoczynku dla spacerowiczów, miejscem spotkań, a czasem jedynie tłem dla przyrody. Do czasu. Ktoś uznał, że ławka przeszkadza, i została zdemontowana. Powody jej zniknięcia nie były do końca jasne.
Mieszkańcy Piechowic, korzystający z tej okolicy, zainicjowali jednak działania, aby ją przywrócić. Przy wsparciu jednego z radnych przygotowali wniosek, zebrali podpisy (blisko 50 osób poparło pomysł) i skierowali sprawę do burmistrza. Włodarz gminy, posiadając zgodę Nadleśnictwa oraz właściciela terenu, zrealizował prośbę mieszkańców. Ławka wróciła na swoje miejsce.
I wtedy zaczęły się problemy. Burmistrz Piechowic – choć działał w dobrej wierze – stał się teraz głównym celem ataków niezadowolonych mieszkańców. Dwójka mieszkańców Górzyńca, zamieszkujących nieopodal miejsca, gdzie postawiono ławkę, złożyła oficjalną skargę na burmistrza. Zarzuty? Działanie „autorytarne”, brak „przewidzianego trybu ustawowego” oraz pominięcie konsultacji społecznych. Dodatkowo skarżący twierdzili, że ławka przyciąga osoby palące papierosy, przeklinające i załatwiające się w lesie. Ich niechęć wzbudziły również morsy, które rzekomo korzystają z ławki jako miejsca odpoczynku – mimo braku „wyznaczonego kąpieliska” w okolicy.
Na tym jednak kontrowersje się nie kończą. Skarżący nie sprecyzowali, jakie konkretne przepisy miał złamać burmistrz, a ich wcześniejsze działania wskazują na brak konsekwencji. Kiedy w przeszłości ławka została usunięta (na wniosek jednego ze skarżących), nie wymagali oni żadnych konsultacji.
Cała sprawa brzmi jak fragment farsy, ale podczas komisji rady miejskiej rozpatrywano ją z całą powagą. Argumenty skarżących były odczytywane publicznie – ku rosnącemu zdziwieniu obecnych. Mieszkańcy, którzy poparli przywrócenie ławki, wskazywali, że jest to miejsce potrzebne. Samorządowcy podkreślali, że w okolicy nie odnotowano żadnych przestępstw ani problemów z porządkiem publicznym. Skarżący jednak zdają się być nieustępliwi.
Co więcej, ich postawa wobec ławki wpisuje się w szerszy schemat: wszystko, co dzieje się w okolicy i odbiega od ich wizji idealnego spokoju, budzi sprzeciw. Organizacja biegu Kropelka Run? Źle, bo muzyka i ludzie. Parking przy pomniku? Fatalnie, bo samochody. Spacerowicze? Jeszcze gorzej, bo chodzą i rozmawiają.
Ironią całej sytuacji jest to, że ławka – symbol odpoczynku i wytchnienia – stała się kością niezgody. Konflikt ten, choć wydaje się błahy, pokazuje, jak trudno w małych społecznościach wypracować kompromis między różnymi potrzebami mieszkańców. Burmistrz znalazł się w sytuacji, w której nie sposób zadowolić wszystkich. Jedna decyzja – przywrócenie ławki – miała na celu poprawę komfortu życia wielu mieszkańców, a jednocześnie stała się kością niezgody dla kilku osób. Skarga nie tylko rozprasza uwagę od ważniejszych spraw gminy, ale też stawia pytanie: czy rzeczywiście chodzi o procedury, czy może o zwykły egoizm i brak gotowości do kompromisu?
Czy uda się zażegnać ten spór, czy też ławka na zawsze stanie się w Górzyńcu symbolem absurdalnej wojny o przestrzeń publiczną? Odpowiedzi na to pytanie z pewnością dostarczy kolejny odcinek tej tragikomedii. Póki co jednak ławeczka nie specjalnie nadaje się do tego aby sobie na niej spokojnie posiedzieć.
źródło:
Mała ławka, wielki problem: burza w szklance wody w Górzyńcu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
i bardzo dobrze, kiedyś w gorzyncu był spokój a teraz ukry i patologia popieram decyzję niezadowolonych mieszkancow
Górzyniec przestaje być spokojnym miejscem przez takich właśnie dzbanów, co to im śpiew ptaków przeszkadza.
ludzie w Piechowicach są popier***** na wszystko narzekaja, najbardziej januszowe miasto w okolicy, masakra najlepiej jakby nie było niczego, za Kubielskiego gówno było a teraz jest dobry gospodarz i już na niego najzdzaja, studzienki ponaprawiał w gorzyncu i wam to przeszkadza najlepiej by było zrobić separację gorzynca od Piechowic bo tam Kongo się odwala
Akurat Ci przeciwni to nie tylko z ławeczką mają problem. Najlepiej zakazać kąpieli na Kropelce i zakazać wstępu do lasu bo wszyscy zakłócają mir domowy. Najlepiej byłoby wprowadzić strefę ciszy. Tylko zapomnieli że ławeczka stała jeszcze zanim tu zamieszkali a Kropelka była, jest i będzie uczęszczana przez morsów. Proponuję przeprowadzkę najlepiej w miejsce które stanie się rezerwatem a najlepiej rozszerzyć KPN aby objął ich budynek. Pozdrawiam wszystkich pozytywnie nastawionych do życia
????????????????????????
i dobrze - ławka niech stoi a pieniacze niech drą ry.je na puszcze
Największy problem z tym ma Pani która przyjechała z dużego miasta i mieszka w pobliżu. Zawsze agresywna i wrogo nastawiona do turystów. Przeszkadza jej tam wszytko. Spacerowicze, mórz, sportowiec. Krzyczy, nastawiała znaków o zasiek wokół parkingu. Nie wiadomo czy to smutne czy śmieszne
Znam temat nie tylko z artykułu . Uważam że to wielki problem małych ludzi z wielkiego miasta . Argumenty : ławka NIE bo NIE
To pewnie ta durna baba co mieszka obok. Wystarczy chodzić w okolicach rzeczki przy jej domu od razu wyskakuje z ryjem.
Jeszcze tam nie byłam ale widać że trzeba tam się przejść i pospacerować. Ze znajomymi oczywiście bo pewnie też jeszcze tam nie byli.
Nie dajmy się zmanipulować. To jest teren publiczny i ma służyć ludziom, a nie prywatny i z zakazami. Jestem z Jeleniej Góry i zawsze gdy udaje się nad wodospad siadam sobie na tej ławeczce, bo jestem osobą starszą i to dla mnie mały punkt wytchnienia. Skoro problem z ławką mają ludzie którym wszystko przeszkadza, to znaczy że problem jest z tymi ludźmi , a nie z ławką. Nie może mniejszość narzucać egoistycznych pomysłów większości. Za moment ta mniejszość zażąda zakazu wejścia/przejścia tamtą drogą i będzie trzeba las zamknąć? Chorzy ludzie. Jak im przeszkadza normalne współżycie społeczne, to niech wyprowadzą się w szczere pole i po sprawie. Z jakiej racji banda oszołomów będzie decydować o tym czy w tamtym miejscu może stać ławeczka i czy mogą się odbywać raz na ruski rok jakieś zorganizowane wydarzenia.
Tej roszczeniowej , przyjezdnej hrabinie proponuję zakupić 10 ha w szczerym polu - będzie spokój dla wszystkich :)To nie jest jej prywatyny folwark , tylko teren służący całej społeczności.Jesli ktoś w społeczeństwie się nie odnajduje, sam ze sobą ma problem.
Miasto Lublin sprzedawało działki po preferencyjnych warunkach ,w związku z tym ,że znajdowały się one w sąsiedztwie toru wyścigowego. Ludzie kupili działki za ułamek wartości ,postawili domy . A następnie protestami doprowadzili do likwidacji tegoż toru ,bo zakłócał im mir domowy .
Dobrze zgadzam się z Twoja wypowiedzią. Widzę tylko jeden problem. Jak kobieta zamieszka wśród pól to będą jej przeszkadzać pracujące na polach traktory kombajny i zapach rozrzuconego obornika. :)
Raczej przypomina tragedię obyczajową głupców skupionych na sobie, którzy wszystko ustawiali by pod siebie..
Fajna miejscówka. Jeszcze tam nie byłem. Wybiorę się tam posiedzieć na tej ławeczce :)
Pani, która tam mieszka od lat psuje krew wszystkim, którzy staną na jej drodze, a ściślej koło jej płotu. Zapomniała tylko, że rządzić może tylko na swojej posesji, poza nią jest to teren publiczny, który ma służyć wszystkim mieszkańcom. Walczyła już z Morsami o Kropelkę, kierowcami, turystami, spacerowiczami itd. Bo nie wolno parkować, biegać, spacerować, głośno mówić , no i zaglądać przez płot do ogródka .Jeśli ktoś z założenia jest konfliktowy, to jak kret będzie drążył temat, by dokuczyć społeczeństwu. Bój o tę nieszczęsną ławkę też ma już swoją historię, i to, że ona jest teraz bohaterką afery, to tylko kwestia czasu. Załatwi sprawę ławki, to znajdzie inny temat sporu. Ławka jak najbardziej powinna tam stać, bo często jest to miejsce odpoczynku dla ludzi starszych, którzy chcą pospacerować, a odległość od parkingu do tej ławki już stanowi dla nich duże wyzwanie. Takich ławeczek w tym lesie mogłoby być nawet więcej, właśnie ze względu na osoby starsze, nawet rdzennych mieszkańców Górzyńca. Dziwię się, że jeszcze nikt nie utarł tej osobie przysłowiowego nosa i trzymam kciuki za stanowczość władz miasta, by nie ulegały presji pojedynczych, zmanierowanych malkontentów, którzy potrafią dostrzegać tylko czubek własnego nosa. W końcu " widziały gały, co brały".
Wychodzi, że nie do końca psuje krew. W wyborach na przewodniczącego rady osiedla przegrała tylko dwoma głosami. Tyko dzięki jej działaniom zablokowano kreteńską decyzje radnych o rozbudowaniu Potoku. A pan zbierający podpisy za przywróceniem ławeczki może wnioskować o postawienie do „najlepszego burmistrza” koło swojego domu. Weźcie się za robotę bo samym sadzeniem kwiatków w sarkofagach daleko nie ujedziecie.
Wodospad był zanim przyjechaliście z Poznania. Tak samo parking i ławeczka. Może zamiast wszystkich trollować to powinniście wrócić do Wielkopolski?
Wygląda na to, że sprawa jest rozwojowa, więc tylko czekać jak stanie kolejny znak zakazujący wszelkiego ruchu w tym miejscu, bo Państwo z Wielkopolski musi mieć ciszę i spokój. Dla tych, co nie znają dokładnie terenu, proponuję zapoznać się z topografią okolicy, bo niebawem wejść do lasu będzie można tylko od ulicy Słonecznej, a od Izerskiej nie, bo nie. Wyjątkowo perfidni ludzie. Oby nigdy nie znaleźli się w radzie miasta, bo to będzie porażka. A było tak miło...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Brawo panie burmistrzu. Więcej ławeczek i klombów za którymi można się schować . Wdzięczni koneserzy mocnych trunków. Czekamy na muszlę koncertową przestaniemy sikać w lesie będziemy do niej
Brawo panie burmistrzu. Więcej ławeczek i klombów za którymi można się schować . Wdzięczni koneserzy mocnych trunków. Czekamy na muszlę koncertową przestaniemy sikać w lesie będziemy do niej
i bardzo dobrze, kiedyś w gorzyncu był spokój a teraz ukry i patologia popieram decyzję niezadowolonych mieszkancow
Górzyniec przestaje być spokojnym miejscem przez takich właśnie dzbanów, co to im śpiew ptaków przeszkadza.
ludzie w Piechowicach są popier***** na wszystko narzekaja, najbardziej januszowe miasto w okolicy, masakra najlepiej jakby nie było niczego, za Kubielskiego gówno było a teraz jest dobry gospodarz i już na niego najzdzaja, studzienki ponaprawiał w gorzyncu i wam to przeszkadza najlepiej by było zrobić separację gorzynca od Piechowic bo tam Kongo się odwala