Do naszej redakcji trafił list Michała Kasztelana, byłego prezesa zarządu klubu KPR Jelenia Góra.
Wiele przykrych i niesprawiedliwych, a wręcz krzywdzących informacji dotknęło w ostatnich tygodniach były zarząd klubu KPR- czas to odkłamać. W 2015 zostałem poproszony wraz z dwiema innymi osobami o to, aby zaopiekować się naszym klubem piłki ręcznej, który został zostawiony sam sobie przez poprzedni zarząd. Namawiał nas do tego ówczesny przewodniczący rady miasta pan Leszek Wrotniewski. No i zgodziliśmy się, chociaż kondycja finansowa klubu była trudna, a praca ciężka. Ale chodziło przecież o nie byle jaki klub- a o klub który grał z sukcesem w Superlidze i zdobywał trofea na arenie krajowej. Klub, który był legendą Jeleniej Góry. Który prowadził szkolenia dla dzieci i młodzieży i zainicjował współpracę ze szkołami w zakresie klas sportowych o profilu piłki ręcznej. Razem z kolegami podjęliśmy się tej pracy za darmo, to była praca społeczna, a wszystkie pieniądze od sponsorów i od miasta szły na utrzymanie klubu. Jednym ze sponsorów był również Urząd Marszałkowski, który dał nam 100.000 dotacji.
Kiedy czytam w lokalnej prasie i oglądam w necie informacje od różnych osób, że Pan Prezydent „lekką ręką umarza nam 700 tyś zł” to jestem bardzo rozżalony i wściekły! Nikt NAM, jako osobom fizycznym, niczego nie umorzył, to były pieniądze dla dzieci, młodzieży i zawodniczek. Umorzenie dotyczyło wyłącznie Klubu Piłkarek Ręcznych, a nie nas osobiście. I jesteśmy, jako zarząd klubu bardzo wdzięczni, że Prezydent Łużniak to zrobił- bo to pomogło uratować Klub Piłkarek Ręcznych! Tak! pomogło sprawić, że młodzi ludzie mogli nadal grać i rozwijać swoje umiejętności. Ich naprawdę nie interesowały sprawy formalno-prawne, oni chcieli grać i realizować swoje marzenia. A dziś, kłamliwie i nierzetelnie przetworzona informacja sprawiła, że zarzuca się nam „defraudację” dotacji miasta. Każda złotówka z tej dotacji poszła na dzieci, młodzież i piłkarki ligowe. Wszyscy byli dumni z osiągnięć klubu i lubili przychodzić na mecze za szalikami, a dziś udają, że dzieje się jakaś nieprawidłowość. Dość mam takiej polityczno-wyborczej narracji, zwłaszcza, że sprawa jest sprzed kliku lat i była publicznie znana, a dziś ktoś wyciąga ją z powrotem, żeby robić brudną kampanię wyborczą.
Cały ówczesny Zarząd KPR-u angażował swój czas i serce w KPR, obroniliśmy klub tylko dzięki pomocy Prezydenta Łużniaka, dzięki umorzeniu tej właśnie dotacji, to była realna pomoc i zgodna z prawem. Dla Jerzego Łużniaka dobro dzieci i młodzieży było ważniejsze niż polityczne przepychanki. Dziś Panowie politycy, tak głośno krzyczący o skandalu, nie mieli żadnych problemów żeby lansować się na klubie.
Michał Kasztelan
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze