Samotnie spacerujący aleją Dębową koń to widok raczej niecodzienny. Historia zakończyła się happy endem.
Na naszej Facebookowej grupie Jelenia Góra Podaj Dalej pojawiło się nagranie, na którym widać jak aleją Dębową prowadzącą z Podgórzyna do Cieplic samotnie przechadza się koń. Rowerzysta, który napotkał osamotnione zwierzę musiał być zaskoczony, jednak zdążył wyciągnąć telefon i uwiecznić wyjątkową chwilę.
Z komentarzy pod postem możemy wnioskować, że wyjątkowo dostojne zwierzę zostało odebrane przez właściciela. Samotny spacer zakończył się przy cieplickich wałach.
Post na grupie został opublikowany z intencją odnalezienia właścicieli, bowiem niemalże pewnym było, że zwierzę uciekło komuś z pastwiska.
Nagranie pojawiło się na grupie na Facebooku. Autorem posta jest jedna z grupowiczek. Oto link do posta - https://www.facebook.com/reel
# Koń wybrał się na samotny spacer z Podgórzyna do Cieplic
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Koń w kinie Pewien koń, kiedy mu się znudziło jeść paszę, zbiegł ze stajni na miasto i do kina zaszedł. Kupił bilet w okienku, usiadł w pierwszym rzędzie i, chrupiąc czekoladkę, myśli, co to będzie. Właśnie w kinie dawano film paramantyczny, udźwiękowiony, barwny, superniebotyczny. Najsamprzód tłusta klempa gziła się w łazience i dyszkantem śpiewała, że umyje ręce. Potem auta rzęziły i strzelał rewolwer, i ktoś do klempy tłustej śpiewał "Ja cię porwę". W drugim akcie, jak zwykle, w bostońskiej kawiarni dwaj Murzyni płakali, że są tacy czarni, a wreszcie, gdy szczęśliwie wszystko ukończono, w wagonie śpiewał napis, że "Palić wzbroniono". Tutaj koń nie wytrzymał, krzyknął: - A, złodzieje! Pędem uciekł do stajni i jeszcze się śmieje. Konstanty Ildefons Gałczyński
Czy koń był trzeźwy?
Miał chłop konia i krowę. Koń zżerał siano, a krowa nic nie żarła. Gdy chłop to zobaczył to zemdlał z przerażenia, bo krowa zdechła z głodu, a koń z przejedzenia.
Konia na senatora!
Konia na senatora!!
Dobrze że nie było w pobliżu tego cymbała sadysty z milicji co niedawno zastrzelił krowę.
Koń w kinie Pewien koń, kiedy mu się znudziło jeść paszę, zbiegł ze stajni na miasto i do kina zaszedł. Kupił bilet w okienku, usiadł w pierwszym rzędzie i, chrupiąc czekoladkę, myśli, co to będzie. Właśnie w kinie dawano film paramantyczny, udźwiękowiony, barwny, superniebotyczny. Najsamprzód tłusta klempa gziła się w łazience i dyszkantem śpiewała, że umyje ręce. Potem auta rzęziły i strzelał rewolwer, i ktoś do klempy tłustej śpiewał "Ja cię porwę". W drugim akcie, jak zwykle, w bostońskiej kawiarni dwaj Murzyni płakali, że są tacy czarni, a wreszcie, gdy szczęśliwie wszystko ukończono, w wagonie śpiewał napis, że "Palić wzbroniono". Tutaj koń nie wytrzymał, krzyknął: - A, złodzieje! Pędem uciekł do stajni i jeszcze się śmieje. Konstanty Ildefons Gałczyński
Czy koń był trzeźwy?
Miał chłop konia i krowę. Koń zżerał siano, a krowa nic nie żarła. Gdy chłop to zobaczył to zemdlał z przerażenia, bo krowa zdechła z głodu, a koń z przejedzenia.