Jacek T. przebywa obecnie w areszcie po tym jak pobił niespełna 14-letniego wychowanka, który następnie próbował popełnić samobójstwo. Okazało się, że to nie jedyny wychowawca, który znęcał się nad swoimi podopiecznymi.
Dyrektor Okręgowego Ośrodka Wychowawczego w Jerzmanicach-Zdroju poinformował Prokuraturę Rejonową w Złotoryi o kolejnym zdarzeniu, w którym jeden z wychowawców ośrodka dopuścił się użycia przemocy wobec innego wychowanka. Sprawa wyszła na jaw po przeanalizowaniu zapisów nagrań kamer monitoringu na terenie placówki. Okazało się, że 18. listopada 2024 roku wychowawca dopuścił się użycia przemocy wobec 17-letniego wychowanka. Uderzył go w twarz i szarpał za ubranie. Za ten czyn grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Ta sprawa nie dotyczy pobicia niespełna 14-letniego wychowanka przez 60-letniego Jacka T., który znajduje się obecnie w areszcie. Pokrzywdzony po pobiciu próbował odebrać sobie życie. Jest w szpitalu w ciężkim stanie.
Podejrzany 58-letni wychowawca, który uderzył 17-letniego wychowanka przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i podał, że zachowanie z jego strony było jednorazowe, spowodowane niewłaściwym zachowaniem podopiecznego, a także dużym stresem z powodu obciążenia pracą. Stwierdził, że bardzo żałuje tego co zrobił. - czytamy w komunikacie Prokuratury Rejonowej w Złotoryi.
Z racji faktu, że podejrzany wyraził skruchę za swoje zachowanie i w jego przypadku występuje niskie prawdopodobieństwo zasądzenia kary więzienia, wobec mężczyzny zastosowano wolnościowe środku zapobiegawcze.
# Kolejny wychowawca znęcał się nad podopiecznym w Jerzmanicach-Zdroju
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
... i dalej polaczki będziecie pisać , ze to wina młodzieży ? oby was tak bito i ponizano , zmienicie zdanie.
A ty to pejsaczek, czy szwabiaczek?
"polaczek" to taki typowy głupi polak, jak autor wpisu poniżej
,, Żałuje " ? Chyba tylko tego, że go złapano. Gdy byłam małolatą w miejscowości z której pochodzę też był taki ośrodek wychowawczy. Miałyśmy tam koleżanki i kolegów, których czasem odwiedzaliśmy. Z tym, że w latach osiemdziesiątych - do takiego zakładu trafiali choćby dyslektycy. Pamiętam jak wychowawczyni tłukła chłopaka po twarzy, bo spóźnił się na kolację i chciał zabrać ze stołówki kilka kromek chleba. W miejscowym Domu dziecka było podobnie. Dzieciaki były lane za byle co... Myślę, że niewiele się pod tym kątem zmieniło, bo zawsze bardzo łatwo zrzucić winę na ,, trudną młodzież " Większość wychowawców wypala się po kilku latach pracy i zamieniają się w potwory. Co drugi powinien iść na terapię, albo zmienić zawód. Nie łudziła bym się, że to pobicie to jednostkowy przypadek i załamanie nerwowe biednego wychowawcy.
Tak bo do takich ośrodków to trafia biedna młodzież która może wleźć na łeb każdemu. A kiedy komuś puszczą wreszcie nerwy i przy… bie wreszcie pasożytowi to wtedy jest to znęcanie się nad biednym podopiecznym poprawczaka. Tylko jak później takie biedne dziecko spotka kogoś na ulicy i nie dostanie na działkę, albo alkohol to, albo urżnie łeb, albo zakatuje na smierć. Ich trzeba trzymać, krótko stosując metodę pała gaz i wąskie drzwi
Ty idiot8o myślisz że bijąc wychowanków czegoś się je nauczy? Taki ośrodek z założenia ma wychowywać, osoby których nikt niczego nie nauczył, takim właśnie podejściem.
... i dalej polaczki będziecie pisać , ze to wina młodzieży ? oby was tak bito i ponizano , zmienicie zdanie.
A ty to pejsaczek, czy szwabiaczek?
"polaczek" to taki typowy głupi polak, jak autor wpisu poniżej