Tylko na terenie gminy Mirsk strażacy muszą zaopatrywać w wodę aż sto gospodarstw – poinformował TVP Info burmistrz Andrzej Jasiński.
Ta sytuacja to efekt długotrwałej suszy. W gospodarstwach na Pogórzu Izerskim wysłchły nawet studnie głębinowe, bowiem ostatni obfity deszcz padał tu w maju. Wody brakuje w tysiącu gospodarstwach z pięciu gmin ale najgorzej jest w Mirsku. Nie pomogło najnowocześniejsze w pełni zautomatyzowane ujecie wody ze stacją uzdatniania, wybudowane kosztem 6,5 mln złotych. Miało wystarczyć także do niesienia pomocy sąsiednim gminom. Teraz jednak to Straż Pożarna ze Świeradowa Zdroju i Lwówka Śląskiego codziennie dowozi wodę do Mirska i wlewa ją do zbiornika wyrównawczego. Strażacy rozwożą też wodę do wsi w których wyschły studnie. Nie brak gospodarstw gdzie potrzeba 8 tys litrów tygodniowo.
Dla naszej gminy brak wody i suche studnie to stan klęski żywiołowej. Trwa to już czwarty miesiąc i kończą się nam gminne pieniądze – mówi Andrzej Jasiński, burmistrz Mirska.
Woda w mirskich kranach jest tylko dlatego, że dzielą się nią sąsiednie gminy. Kosztuje to ok 20 tys złotych miesięcznie.
W Karkonoszach i Górach Izerskich trwa hydrologiczna susza. Dwa lata bez śnieżnych zim i tegoroczne wyjatkowo upalne lato spowodowało, że wyschła ponad połowa wszystkich górskich strumieni i potoków. Kwisa ma tak wyschnięte koryto, że w niczym nie przypomina rzeki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Już nie jest radnym
Ta a Radny leje wode na myjni na maxsa i jemu nie brakuje wody
Już nie jest radnym
Ta a Radny leje wode na myjni na maxsa i jemu nie brakuje wody