Lipiec przyniósł ze sobą wzmożony ruch turystyczny w Sudetach Zachodnich, co nie pozostało bez wpływu na działalność zespołów ratowniczych. W ciągu pierwszego miesiąca wakacji ratownicy mieli pełne ręce roboty, co najlepiej obrazują statystyki.
W lipcu podjęto 83 akcje ratownicze, w których udzielono pomocy 89 osobom. W skład tych działań wchodziły:
- 69 akcji ratunkowych,
- 9 wypraw ratunkowych,
- 5 interwencji.
Najwięcej zdarzeń miało miejsce w Karkonoszach, gdzie doszło do 66 incydentów. W Górach Izerskich interweniowano 11 razy, a pozostałe przypadki odnotowano w Rudawach Janowickich, Kotlinie Jeleniogórskiej oraz w Górach Kaczawskich.
Działania ratowników obejmowały różne typy zdarzeń, z których najczęstsze były wypadki turystyczne – 68. Inne sytuacje to wypadki rowerowe – 5, poszukiwania osób, wypadki przy pracach leśnych oraz inne incydenty.
Przyczyny interwencji były zróżnicowane. Najwięcej z nich dotyczyło urazów spowodowanych upadkami – 36, oraz zachorowań – 20. Ratownicy kilkakrotnie musieli interweniować z powodu ukąszeń, pogryzień, wpływu wysokich temperatur, zabłądzeń oraz braku umiejętności i odpowiedniego wyposażenia. Te ostatnie stanowiły najmniejszy odsetek przyczyn.
Średni czas trwania akcji wynosił ponad 1,5 godziny, a najdłuższa wyprawa ratownicza, związana z poszukiwaniami, trwała aż 8 godzin.
W sumie w akcjach ratowniczych uczestniczyło 310 ratowników, którzy łącznie spędzili 425 godzin w terenie. Ratownicy ochotnicy odbyli 110 dni dyżurów dziennych, pracując społecznie przez 1177 godzin. Łączny czas gotowości ratowników zawodowych i ochotników wyniósł 2437 godzin.
Lipiec był zatem miesiącem intensywnej pracy dla zespołów ratowniczych w Sudetach Zachodnich, które niestrudzenie czuwały nad bezpieczeństwem turystów.
# Ponad 80 interwencji ratowników
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czas wprowadzić opłaty za udzielanie pomocy w górach, dość jeżdżenia po głupawych turystów, którzy na własne życzenie robią sobie kuku a GOPR-owców traktują jak taksówkarzy.
GOPR kuleje finansowo a taki mieszczuch wybiera się w góry w szpilkach albo łazi nie po szlakach, takich powinni obciążyć kosztami za każdą akcję.
Czas wprowadzić opłaty za udzielanie pomocy w górach, dość jeżdżenia po głupawych turystów, którzy na własne życzenie robią sobie kuku a GOPR-owców traktują jak taksówkarzy.
GOPR kuleje finansowo a taki mieszczuch wybiera się w góry w szpilkach albo łazi nie po szlakach, takich powinni obciążyć kosztami za każdą akcję.