Na jeleniegórskim Placu Ratuszowym odbyła się dziś Akcja Segregacja, czyli festyn rodzinny podczas którego prowadzona była edukacja dotycząca prawidłowej segregacji odpadów.
Specjalnie na festyn przygotowano wiele zabaw, konkursów i atrakcji dla dzieci oraz dorosłych. Dużym zainteresowaniem cieszył się pokaz sprzętu i pojazdów służących do obierania odpadów, a także warsztaty małego majsterkowicza.
Festyn, to również działania edukacyjne! Na placu pojawiły się wielokomorowe śmieciarki oraz mobilny PSZOK, do którego mieszkańcy mogli oddać odpady problemowe. Mobilny PSZOK prowadził w tym dniu akcję „Kwiaty za elektroodpady”. Mieszkańcy, którzy przynieśli zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny otrzymywali w nagrodę kwiaty doniczkowe. Najczęściej przynoszono zużyte żarówki, baterie, zepsuty sprzęt gospodarstwa domowego oraz stary sprzęt elektroniczny.
Publiczność pod scenę przyciągnęło przedstawienie edukacyjne „Rajska Wyspa” Krakowskiego Biura Nieco starszych uczestników, zachęcamy do udziału w konkursie „Rzut Surowcem”. Będziemy przypomnieć wszystkim, że śmieci powinny trafiać do pojemników, a nie do lasów czy rzek.
Na placu pojawiły się wielokomorowe śmieciarki oraz mobilny PSZOK, do którego mieszkańcy będą mogli oddać odpady problemowe. Przy namiocie Urzędu Miasta dzieci i dorośli mogli zmierzyć się z segregacją prawdziwych śmieci. Tam też pracownicy Referatu Gospodarki Odpadami odpowiadali na pytania i wątpliwości w zakresie segregacji odpadów komunalnych.
Organizatorem festynu była TELEWIZJA DAMI i Miasto Jelenia Góra
Festyn Rodzinny - Akcja Segregacja
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Mieszkańcy, którzy przynieśli zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny otrzymywali w nagrodę kwiaty doniczkowe" Z tym to trochę lipa była, bo godzinę po rozpoczęciu festynu, nie było już kwiatów. Wiele dzieci, zawiedzionych odchodziło od stoiska. Na innych stoiskach konkursowych również brakło nagród. Przedstawienie dla dzieci, mimo, że bardzo ciekawe i pouczające, niestety nie do obejrzenia do końca, z powodu zbyt głośno ustawionych głośników. Uszy bolały, tak bardzo głośno było. Dużo dzieci i rodziców, mimo chęci obejrzenia przedstawienia, opuściło je, nie mogąc wytrzymać w tym halasie. Szkoda. Poza tymi mankamentami festyn bardzo ciekawy, pouczający. Dzieci zadowolone i szczęśliwe. Przy okazji zabawy, zdobyły też wiedzę i cenne, własnoręcznie zrobione rzeczy (drewniane pojemniki, pomalowane torby). Festyn na plus!
W krajach Unii Europejskiej comiesięczne opłaty obywatelskie za śmieci zasilają lokalne administracje samorządowe które budują i utrzymują publiczne systemy gospodarki odpadami komunalnymi. Jest to tak zwany system naturalnego monopolu gminnego określany jako "in house". Osiągnięcia tego systemu, w którym tylko 10 procent odpadów trafia na składowanie - są podstawą unijnych wymogów dla całej Wspólnoty Europejskiej. U nas aferałowie uparli się aby comiesięczne opłaty polskich rodzin omijały samorządy i zasilały fundusz zysków firm kręcących lody na śmieciach. Wizytówką polskiej gospodarki odpadami są dzikie wysypiska lub płonące odpady na hałdach i w halach... Ekspert ze Szwecji a więc ze wzorcowego kraju wyznaczającego standardy dla całej Unii stwierdza: „fundamentalne znaczenie w sukcesie gospodarki municypalnej ma fakt - że w Szwecji, Danii, Niemczech, Austrii, Holandii, Belgii i w pozostałych krajach „starej Unii” w których system zadań publicznych realizowany jest przez spółki komunalne, w ramach in-house jest zdecydowanie tańszy. DLATEGO, ŻE Z SAMEJ DEFINICJI SPÓŁKI GMINNE POWINNY BYĆ NON PROFIT, BEZZYSKOWE. W związku z tym, to samo z siebie powinno prowadzić do sytuacji, gdzie na takim rozwiązaniu mieszkaniec gminy tylko zyskuje”… Mimo tej prostej i trafnej diagnozy ilustrującej to na czym polega „polski problem” w odpadach – nadal wielu rżnie głupa, że wystarczy dobrze napisana specyfikacja przetargowa na wyłonienie operatora kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach mieszkańców… Jeśli jedynym zadaniem gmin i ich związków jest ogłaszanie przetargów na wyłanianie tych co chcą wygodnie żyć z comiesięcznych opłat polskich rodzin - to mamy niekończący się wyścig cen według scenariusza - www.pb.pl/czarna-wizja-smieciowa-691523 … Elementami tego scenariusza są liczne pożary odpadów na składowiskach i w halach – bo to daje dodatkowe dochody od ubezpieczycieli… Porzucone „niczyje” odpady usuwane na koszt podatnika – to też zjawisko nieznane w innych krajach Europy… Miejmy nadzieję, że w następnej kadencji rząd zajmie się implementacją unijnych zasad systemowych polegających na przejęciu gospodarki odpadami przez zakłady użyteczności publicznej non-profit - tak jak jest to w krajach których osiągnięcia wyznaczają standardy w tej dziedzinie dla całej Europy…
Madki mają coraz większe dupy. Gdańskie szafy są dla nich wzorcem.
"Mieszkańcy, którzy przynieśli zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny otrzymywali w nagrodę kwiaty doniczkowe" Z tym to trochę lipa była, bo godzinę po rozpoczęciu festynu, nie było już kwiatów. Wiele dzieci, zawiedzionych odchodziło od stoiska. Na innych stoiskach konkursowych również brakło nagród. Przedstawienie dla dzieci, mimo, że bardzo ciekawe i pouczające, niestety nie do obejrzenia do końca, z powodu zbyt głośno ustawionych głośników. Uszy bolały, tak bardzo głośno było. Dużo dzieci i rodziców, mimo chęci obejrzenia przedstawienia, opuściło je, nie mogąc wytrzymać w tym halasie. Szkoda. Poza tymi mankamentami festyn bardzo ciekawy, pouczający. Dzieci zadowolone i szczęśliwe. Przy okazji zabawy, zdobyły też wiedzę i cenne, własnoręcznie zrobione rzeczy (drewniane pojemniki, pomalowane torby). Festyn na plus!
W krajach Unii Europejskiej comiesięczne opłaty obywatelskie za śmieci zasilają lokalne administracje samorządowe które budują i utrzymują publiczne systemy gospodarki odpadami komunalnymi. Jest to tak zwany system naturalnego monopolu gminnego określany jako "in house". Osiągnięcia tego systemu, w którym tylko 10 procent odpadów trafia na składowanie - są podstawą unijnych wymogów dla całej Wspólnoty Europejskiej. U nas aferałowie uparli się aby comiesięczne opłaty polskich rodzin omijały samorządy i zasilały fundusz zysków firm kręcących lody na śmieciach. Wizytówką polskiej gospodarki odpadami są dzikie wysypiska lub płonące odpady na hałdach i w halach... Ekspert ze Szwecji a więc ze wzorcowego kraju wyznaczającego standardy dla całej Unii stwierdza: „fundamentalne znaczenie w sukcesie gospodarki municypalnej ma fakt - że w Szwecji, Danii, Niemczech, Austrii, Holandii, Belgii i w pozostałych krajach „starej Unii” w których system zadań publicznych realizowany jest przez spółki komunalne, w ramach in-house jest zdecydowanie tańszy. DLATEGO, ŻE Z SAMEJ DEFINICJI SPÓŁKI GMINNE POWINNY BYĆ NON PROFIT, BEZZYSKOWE. W związku z tym, to samo z siebie powinno prowadzić do sytuacji, gdzie na takim rozwiązaniu mieszkaniec gminy tylko zyskuje”… Mimo tej prostej i trafnej diagnozy ilustrującej to na czym polega „polski problem” w odpadach – nadal wielu rżnie głupa, że wystarczy dobrze napisana specyfikacja przetargowa na wyłonienie operatora kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach mieszkańców… Jeśli jedynym zadaniem gmin i ich związków jest ogłaszanie przetargów na wyłanianie tych co chcą wygodnie żyć z comiesięcznych opłat polskich rodzin - to mamy niekończący się wyścig cen według scenariusza - www.pb.pl/czarna-wizja-smieciowa-691523 … Elementami tego scenariusza są liczne pożary odpadów na składowiskach i w halach – bo to daje dodatkowe dochody od ubezpieczycieli… Porzucone „niczyje” odpady usuwane na koszt podatnika – to też zjawisko nieznane w innych krajach Europy… Miejmy nadzieję, że w następnej kadencji rząd zajmie się implementacją unijnych zasad systemowych polegających na przejęciu gospodarki odpadami przez zakłady użyteczności publicznej non-profit - tak jak jest to w krajach których osiągnięcia wyznaczają standardy w tej dziedzinie dla całej Europy…
Madki mają coraz większe dupy. Gdańskie szafy są dla nich wzorcem.