Rozłożone na nasiąkniętej wodą ziemi leżą w karnym szeregu: łopaty, miotły, pompy, osuszacze, wiadra, wodery oraz inne sprzęty. Przywieźli je do Jeleniej Góry pracownicy warszawskich i zielonogórskich wodociągów. Warszawiacy pozostają u nas od wtorku. Wyjadą dopiero w przyszłym tygodniu. We wszystkim pomagają. Siedmiu najlepszych specjalistów ze stolicy. Jeśli będzie trzeba, będą przyjeżdżać także później. Tak właśnie zaczyna się odbudowa oczyszczalni ścieków.
- W piątek zaczęło padać - wspomina Agnieszka Hacia, kierownik oczyszczalni przy ul.Lwóweckiej. - Nic nie zapowiadało wtedy tragedii. Tym bardziej, że w sobotę Bóbr lekko opadł. Jeszcze w niedzielę przed obiadem było spokojnie. Dużo spokojniej niż w roku 1997 r.
Dramat zaczął się w samo południe. Nagle i bez jakiejkolwiek zapowiedzi. Najpierw szybko zaczęła podnosić się woda w rzece, później delikatnym strumykiem wlewać od ulicy Lwóweckiej. Następnie wybiły wody gruntowe i to, co zgromadziło się w studzienkach. Siła żywiołu stała się tak wielka, że porwała jeden z ustawionych przez pracowników “rękawów” i rzuciła nim, jak zabawką, o płot. Zdążyli go jeszcze do niego przywiązać, więc nie popłynął dalej. Zatonęły także worki z piaskiem, przedzielone masywnymi segmentami pozostałymi po żelaznych drzwiach, choć wydawały się “fortecą” nie do zdobycia.
- Usunęliśmy tylko z zakładu samochody “Wodnika” - mówi Agnieszka Hacia. - Dzięki temu zostały uratowane. Cała reszta po prostu została zatopiona. Najpierw pompownia, później krata wtórna, nowe budynki, z których byliśmy tacy dumni…
Wszystko trwało może godzinę, może dwie. Kiedy jasnym stało się, że praktycznie nie da sie już niczego uratować, trzech pracowników pobiegło do jednego z budynków, by zabrać z niego swoje ubrania.
- Weszliśmy na piętro - opowiada Przemysław, maszynista - elektromonter. - Wziąłem z teczki tabletki, bo jestem cukrzykiem, i kurtkę. Nie mogliśmy już jednak wyjść, ponieważ za drzwiami pojawiła się woda i uniemożliwiała ich otwarcie. Jeden z kolegów wyskoczył wtedy z piętra przez okno na suchy jeszcze wał, ale my z drugim kolegą nie mogliśmy już tego zrobi, bo z całą siłą wlewał się Bóbr. Zjechaliśmy więc z pierwszego piętra po rynnach. Zdarłem skórę na rękach aż do krwi. Biorę teraz antybiotyki. Wody miałem po szyję… Nawet dobrze nie pamiętam, jak z tego “wyszliśmy”…
Przed godziną siedemnastą było już po tragedii. W najniższym punkcie oczyszczalni woda miała głębokość trzech metrów.
Praca oczyszczalni wydaje się prosta i z grubsza wygląda tak: Najpierw ścieki wpływają na kratę wstępną, gdzie - jak na sicie - dzielone są na stałe i płynne. Na te pierwsze składają się: papier, patyczki do uszu, podpaski, kości czy wata. Odłowione trafiają na składowisko odpadów. Reszta płynie do pompowni, a z niej na kratę wtórną.Tam znowu podlega cedzeniu, ale tym razem już znacznie dokładniejszemu. Większe cząstki zostają następnie sprasowane i wywiezione na wysypisko śmieci. Z mniejszych, w piaskownikach, wydziela się żwir i piasek, które dzielą los pospolitych odpadów. Reszta trafia do osadnika wstępnego, w którym wydziela się tłuszcze i oleje, by chwilę później rozpocząć drugi etap oczyszczania - biologiczny. W reaktorach biologicznych ściekami zajmują się wówczas mikroorganizmy. Na koniec - w osadnikach wtórnych - oddzielony zostaje osad czynny od ścieku oczyszczonego, który trafia do rzeki. Cały proces trwa około doby i tylko pozornie jest prosty. W rzeczywistości ma charakter skomplikowany, biorą w nim udział: “wyspecjalizowane dobre” bakterie, precyzyjne urządzenia oraz najnowocześniejsza elektronika. Szacuje się, że wartość materialna jeleniogórskiej oczyszczalni ścieków to nawet około 100 mln zł. Tylko w latach 2020 -2023 zainwestowano w jej rozwój ponad 60 mln zł brutto.
I wszystko to zostało w czasie wrześniowej powodzi zalane. Zalane a w konsekwencji zniszczone.
- W poniedziałek rano nie mieliśmy prądu, a dojazd do oczyszczalni był niemiernie trudny - wspomina Agnieszka Hacia. - Mimo tego zaczęły nam już pomagać dwie jeleniogórskie firmy - Koparki Musiał oraz Usługi Asenizacyjne pana Ryszarda Kowalskiego.
Kiedy we środę zeszła woda, Agnieszka Hacia zauważyła przesłanie, które przyniósł żywioł. Na leżącym przed jednym z budynków dużym kamieniu pozostawił akademicki podręcznik do hydrologii i przewróciła drewnianego jelonka, wykonanego rok temu przez MPGK.
- Odczytuję to symbolicznie - mówi. - “Hydrologia” przypomina nam, jak ważna jest nauka i rozum, a powalony jelonek to alegoria losu, który spotkał nasze miasto.
Odbudowa oczyszczalni już się rozpoczęła. Nie nastąpi z dnia na dzień, będzie trwała miesiącami, jeśli nie latami…
Dramat zaczął się w samo południe.....
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Odrazu zajmijcie się tym śmietnikiem bustowskim i tymi gów***nymi filmikami które wstawia
Mieszkam na ulicy lwóweckiej posiadam zdjęcia i nagrania które robiłem już od piątku 13.09.2023 potwierdzające że nie zrobiono totalnie nic żeby zabezpieczyć oczyszczalnię.Pierwszy transport piasku przyjechał w niedzielę po godzinie 14 w momencie kiedy nie było już szans zatrzymać wody, w tym czasie 5 pracowników rozkładało jeden wał powodziowy taki który posiadają strażacy odcinek około 10 metrów który natychmiast został zmyty. Dlaczego od piątku nie ułożono ani jednego worka, nie zrobiono nic żeby uchronić oczyszczalnię przed tragedią. Tak samo dlaczego włodarze miasta nie zareagowali na czas i nie robili nic do momentu tragedii. Wystarczy zobaczyć jak 1997 roku były zabezpieczone wały na rzece bóbr i porównać z tym co się działo od 13-15 .09.2024
Teraz już wiadomo dlaczego Tusk był w JG. Bronić prywatnych układów, kto by się teraz domagał sprawiedliwości. Chociaż jest w tym pewna ironia. Firma świętuje, a firmę zalewa.
Ha ha co za ściek bzdur tam był jeden rękaw i tyle
IMGW już przed piątkiem ostrzał ostrzegało. W piątek rano Czechy podniosły alarm i zaczęły się tam problemy. W Wodach Polskich wygląda na to, że było brak osyby decyzyjnej i kompetencyjnej by opróżniać zbiorniki. Tauron zdecydowanie zareagował. Nawet nie chcę tutaj pisać, co w tym czasie robił zarząd Wodnika i niektórzy włodarze, zamiast przygotowywać się na najgorsze. Pozdrawiam
IMGW już przed piątkiem ostrzał ostrzegało. W piątek rano Czechy podniosły alarm i zaczęły się tam problemy. W Wodach Polskich wygląda na to, że było brak osyby decyzyjnej i kompetencyjnej by opróżniać zbiorniki. Tauron zdecydowanie zareagował. Nawet nie chcę tutaj pisać, co w tym czasie robił zarząd Wodnika i niektórzy włodarze, zamiast przygotowywać się na najgorsze. Pozdrawiam
Czy ktoś z kierownictwa oczyszczalni wyciągnął wnioski po powodzi 1997. Jak widać kierownictwo to OLAŁO w myśl zasady jakoś to będzie. Urządzenia które zostały zalane po powodzi w 1997 zostały w tych samych miejscach. I te urządzenia zostały zalane ponownie. Jeżeli dalej nie będzie w oczyszczalni KOMPETENTNYCH, MYŚLĄCYCH i PRZEWIDUJĄCYCH ludzi dramat będzie się powtarzał coraz częściej.
Nie wymagaj od kuberki
Trzeba przeczytać opracowanie Pana Gronostaja na temat przeszłości od XVI wieku i Jego zatrudnić do planowania.
W piątek 13 września towarzysze urzędnicy balowali na imprezie zorganizowanej przez Wodnika. Za wasze piniendze fraj erzy. Mówi wam to coś?
Bustowski czy inny de**bil bliski temu śmietnikowi? Może zamiast tego bustuś zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za techno imprezę która odbyła się na jego terenie i na której zmarł człowiek
Bustowski ma nawet zdjęcia z tej imprezy wszystko na yutube zobaczcie sąsiedzi nawet widzieli że na oczyszczalni nic nie zabezpieczyli takie wlodarze jak cały rząd masakra wywieść na taczkach tu prokurator się kłania do nich wszystkich
A bustowski ma zdjęcia z imprezy zorganizowanej na jego terenie? Ma może zdjęcia z tajemniczej śmierci tego niemiacha? Czy od tego łapki umywa?
Obejrzałem jego filmiki. Ciężko jest przetrwać ten jego bełkot, ale mówił o 2 domach w Hiszpanii, 4 domach w Polsce, 300 tyś dochodów z Wodnika, do tego dziesiątkach tysięcy z innych źródeł. Można spać spokojnie?
Słuchali naszego prezydenta Łozniaka ktory tak jak jego goru Tusk twierdzili że woda nam nie zagraża
Wzruszająca opowieść mam jednak nadzieję, że prokurator nie wzruszy się i znajdzie winnych tej niegospodarności.
Dodam jeszcze, że pierwszy raz widzę, aby piasek ładować do worków foliowych. Czyli będziemy wciąż adresatami rachunków grozy za wodę i ścieki.
Niezła korupcja w tych urzędach działa skoro się tam na imprezach bawią i za nic oczyszczalnię mają, nawet urzędnicy NIC, kompletnie NIC nie zrobili by ratować oczyszczalnię. Ten dramat pokazuje jacy ludzie tym miastem rządzą, wszystkie brudy są zamiatane pod dywan..
A tak z innej beczki.. co za idioci wyrzucają patyczki, podpaski, watę, kości czy inne przedmioty do kibli? Naprawdę trzeba być jakimś przygłupem żeby tak robić.
Odrazu zajmijcie się tym śmietnikiem bustowskim i tymi gów***nymi filmikami które wstawia
Mieszkam na ulicy lwóweckiej posiadam zdjęcia i nagrania które robiłem już od piątku 13.09.2023 potwierdzające że nie zrobiono totalnie nic żeby zabezpieczyć oczyszczalnię.Pierwszy transport piasku przyjechał w niedzielę po godzinie 14 w momencie kiedy nie było już szans zatrzymać wody, w tym czasie 5 pracowników rozkładało jeden wał powodziowy taki który posiadają strażacy odcinek około 10 metrów który natychmiast został zmyty. Dlaczego od piątku nie ułożono ani jednego worka, nie zrobiono nic żeby uchronić oczyszczalnię przed tragedią. Tak samo dlaczego włodarze miasta nie zareagowali na czas i nie robili nic do momentu tragedii. Wystarczy zobaczyć jak 1997 roku były zabezpieczone wały na rzece bóbr i porównać z tym co się działo od 13-15 .09.2024
Teraz już wiadomo dlaczego Tusk był w JG. Bronić prywatnych układów, kto by się teraz domagał sprawiedliwości. Chociaż jest w tym pewna ironia. Firma świętuje, a firmę zalewa.