Reklama

Dramat zaczął się w samo południe.....

20/09/2024 13:05

Rozłożone na nasiąkniętej wodą ziemi leżą w karnym szeregu: łopaty, miotły, pompy, osuszacze, wiadra, wodery oraz inne sprzęty. Przywieźli je do Jeleniej Góry pracownicy warszawskich i zielonogórskich wodociągów. Warszawiacy pozostają u nas od wtorku. Wyjadą dopiero w przyszłym tygodniu. We wszystkim pomagają. Siedmiu najlepszych specjalistów ze stolicy. Jeśli będzie trzeba, będą przyjeżdżać także później. Tak właśnie zaczyna się odbudowa oczyszczalni ścieków.

- W piątek zaczęło padać - wspomina Agnieszka Hacia, kierownik oczyszczalni przy ul.Lwóweckiej. - Nic nie zapowiadało wtedy tragedii. Tym bardziej, że w sobotę Bóbr lekko opadł. Jeszcze w niedzielę przed obiadem było spokojnie. Dużo spokojniej niż w roku 1997 r.

Dramat zaczął się w samo południe. Nagle i bez jakiejkolwiek zapowiedzi. Najpierw szybko zaczęła podnosić się woda w rzece, później delikatnym strumykiem wlewać od ulicy Lwóweckiej. Następnie wybiły wody gruntowe i to, co zgromadziło się w studzienkach. Siła żywiołu stała się tak wielka, że porwała jeden z ustawionych przez pracowników “rękawów” i rzuciła nim, jak zabawką, o płot. Zdążyli go jeszcze do niego przywiązać, więc nie popłynął dalej. Zatonęły także worki z piaskiem, przedzielone masywnymi segmentami pozostałymi po żelaznych drzwiach, choć wydawały się “fortecą” nie do zdobycia.

- Usunęliśmy tylko z zakładu samochody “Wodnika” - mówi Agnieszka Hacia. - Dzięki temu zostały uratowane. Cała reszta po prostu została zatopiona. Najpierw pompownia, później krata wtórna, nowe budynki, z których byliśmy tacy dumni…

Wszystko trwało może godzinę, może dwie. Kiedy jasnym stało się, że praktycznie nie da sie już niczego uratować, trzech pracowników pobiegło do jednego z budynków, by zabrać z niego swoje ubrania.

- Weszliśmy na piętro - opowiada Przemysław, maszynista - elektromonter. - Wziąłem z teczki tabletki, bo jestem cukrzykiem, i kurtkę. Nie mogliśmy już jednak wyjść, ponieważ za drzwiami pojawiła się woda i uniemożliwiała ich otwarcie. Jeden z kolegów wyskoczył wtedy z piętra przez okno na suchy jeszcze wał, ale my z drugim kolegą nie mogliśmy już tego zrobi, bo z całą siłą wlewał się Bóbr. Zjechaliśmy więc z pierwszego piętra po rynnach. Zdarłem skórę na rękach aż do krwi. Biorę teraz antybiotyki. Wody miałem po szyję… Nawet dobrze nie pamiętam, jak z tego “wyszliśmy”

Przed godziną siedemnastą było już po tragedii. W najniższym punkcie oczyszczalni woda miała głębokość trzech metrów.

Praca oczyszczalni wydaje się prosta i z grubsza wygląda tak: Najpierw ścieki wpływają na kratę wstępną, gdzie - jak na sicie - dzielone są na stałe i płynne. Na te pierwsze składają się: papier, patyczki do uszu, podpaski, kości czy wata. Odłowione trafiają na składowisko odpadów. Reszta płynie do pompowni, a z niej na kratę wtórną.Tam znowu podlega cedzeniu, ale tym razem już znacznie dokładniejszemu. Większe cząstki zostają następnie sprasowane i wywiezione na wysypisko śmieci. Z mniejszych, w piaskownikach, wydziela się żwir i piasek, które dzielą los pospolitych odpadów. Reszta trafia do osadnika wstępnego, w którym wydziela się tłuszcze i oleje, by chwilę później rozpocząć drugi etap oczyszczania - biologiczny. W reaktorach biologicznych ściekami zajmują się wówczas mikroorganizmy. Na koniec - w osadnikach wtórnych - oddzielony zostaje osad czynny od ścieku oczyszczonego, który trafia do rzeki. Cały proces trwa około doby i tylko pozornie jest prosty. W rzeczywistości ma charakter skomplikowany, biorą w nim udział: “wyspecjalizowane dobre” bakterie, precyzyjne urządzenia oraz najnowocześniejsza elektronika. Szacuje się, że wartość materialna jeleniogórskiej oczyszczalni ścieków to nawet około 100 mln zł. Tylko w latach 2020 -2023 zainwestowano w jej rozwój ponad 60 mln zł brutto.

I wszystko to zostało w czasie wrześniowej powodzi zalane. Zalane a w konsekwencji zniszczone.

- W poniedziałek rano nie mieliśmy prądu, a dojazd do oczyszczalni był niemiernie trudny - wspomina Agnieszka Hacia. - Mimo tego zaczęły nam już pomagać dwie jeleniogórskie firmy - Koparki Musiał oraz Usługi Asenizacyjne pana Ryszarda Kowalskiego.

Reklama

Kiedy we środę zeszła woda, Agnieszka Hacia zauważyła przesłanie, które przyniósł żywioł. Na leżącym przed jednym z budynków dużym kamieniu pozostawił akademicki podręcznik do hydrologii i przewróciła drewnianego jelonka, wykonanego rok temu przez MPGK.

- Odczytuję to symbolicznie - mówi. - “Hydrologia” przypomina nam, jak ważna jest nauka i rozum, a powalony jelonek to alegoria losu, który spotkał nasze miasto.

Odbudowa oczyszczalni już się rozpoczęła. Nie nastąpi z dnia na dzień, będzie trwała miesiącami, jeśli nie latami…

Dramat zaczął się w samo południe.....

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/09/2024 13:37
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wawawa - niezalogowany 2024-09-20 13:54:58

    Odrazu zajmijcie się tym śmietnikiem bustowskim i tymi gów***nymi filmikami które wstawia

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec - niezalogowany 2024-09-20 14:07:28

    Mieszkam na ulicy lwóweckiej posiadam zdjęcia i nagrania które robiłem już od piątku 13.09.2023 potwierdzające że nie zrobiono totalnie nic żeby zabezpieczyć oczyszczalnię.Pierwszy transport piasku przyjechał w niedzielę po godzinie 14 w momencie kiedy nie było już szans zatrzymać wody, w tym czasie 5 pracowników rozkładało jeden wał powodziowy taki który posiadają strażacy odcinek około 10 metrów który natychmiast został zmyty. Dlaczego od piątku nie ułożono ani jednego worka, nie zrobiono nic żeby uchronić oczyszczalnię przed tragedią. Tak samo dlaczego włodarze miasta nie zareagowali na czas i nie robili nic do momentu tragedii. Wystarczy zobaczyć jak 1997 roku były zabezpieczone wały na rzece bóbr i porównać z tym co się działo od 13-15 .09.2024

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Sherlock Holmes - niezalogowany 2024-09-20 18:30:54

    Teraz już wiadomo dlaczego Tusk był w JG. Bronić prywatnych układów, kto by się teraz domagał sprawiedliwości. Chociaż jest w tym pewna ironia. Firma świętuje, a firmę zalewa.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości