Zdarzenie miało miejsce wczoraj około godziny 16. Mężczyzna chciał skoczyć pod pociąg i w ten sposób odebrać sobie życie.
Wczoraj (12.11) około godziny 16. jeleniogórscy policjanci otrzymali zgłoszenie od matki 38-latka, który - jak twierdziła zgłaszająca - wyszedł z domu oznajmiając, że idzie się rzucić pod pociąg. Kobieta przekazała w zgłoszeniu numer telefonu do syna i przybliżyła policjantom miejsce, w którym może znajdować się zdesperowany mężczyzna.
Dyżurnemu udało się skontaktować z desperatem.
Dzięki profesjonalnemu podejściu do osoby, która chciała odebrać sobie życie, funkcjonariusz zdołał namówić desperata, by zrezygnował z próby odebrania sobie życia.
Mężczyzna był w bardzo złym stanie psychicznym.
Po interwencji mężczyzna, w związku z realnym zagrożeniem jego życia i zdrowia został umieszczony w policyjnym areszcie, a następnie trafił pod opiekę lekarzy specjalistów. - informuje podkomisarz Beata Sosulska-Baran z jeleniogórskiej policji.

# Desperat chciał skoczyć po pociąg. Uratował go policjant
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
jak po pociag to spoko jak pod to gorzej
Tak teraz piszą ci co na szkołę rzucali kamieniami.
Gdyby naprawdę chciał odebrać sobie życie nikogo przed dokonaniem tego czynu by nie informował ,znam parę osób które odebrały sobie życie i przed tym zajściem nikogo nie powiadomiły ,to była bardziej próba zwrócenia na siebie uwagi ,jeśli są takie myśli to po karetkę i do Bolesławca lub innego zakładu psychiatrycznego .
Dokładnie tak jak piszesz, jak ktoś chce ze sobą skończyć to nikogo nie informuje tylko to robi.
Pozbawiono chłopa prawa do samostanowienia.
Jak ktoś chce ze sobą skończyć to nikogo nie informuje. Druga sprawa to taka, że jak nie wyjdzie to jesteś kaleką do końca życia.
Kompletne bzdury, gdyby gość chciał odebrać sobie życie to już by nie żył, chłop najnormalniej w świecie chciał zwrócić na siebie uwagę. On i jego mamuśka powinni wyłapać mandat za bezpodstawne wezwanie policji.
Matka bała się to jeszcze mandat za to, pff
Mylicie się. Są tacy, co mówią że idą to zrobić i to robią. Może przez powiedzenie mają jakąś wewnętrzną nadzieję, że mimo wszystko ktoś ich uratuje, ale jeśli tej pomocy nie otrzymają, to robią to. Taki przypadek był w gronie moich dalszych znajomych. Ktoś tak powiedział, a inni myśleli, że to tylko takie "gadanie" i zignorowali. A potem tragedia dla wszystkich, bo przecież można było go powstrzymać. A to był tylko chwilowy kryzys, ale jednak przerósł go. Nigdy nie wiadomo jak ktoś postąpi. Samobójstwo robią ludzie którzy nie widzą dla żadnej nadziei (na zmianę), ale ona może nadejść za miesiąc, kilka miesięcy, czy rok. Tylko, że ktoś sobie odebrał szansę żeby na nią poczekać, choćby w mękach. Ale warto zarówno poczekać, jak i ewentualnie zapobiec temu aby ktoś zabrał sobie sam taką szansę..
Każdy człowiek jest inny, jeden powie i zrobi a drugi nie powie a też zrobi. Każda taka informacja jest kluczowa bo oznacza że ktoś może mieć ze sobą problemy. Zdrowy człowiek nie mówi że się zabije albo że ma takie myśli;)
jak po pociag to spoko jak pod to gorzej
Tak teraz piszą ci co na szkołę rzucali kamieniami.
Gdyby naprawdę chciał odebrać sobie życie nikogo przed dokonaniem tego czynu by nie informował ,znam parę osób które odebrały sobie życie i przed tym zajściem nikogo nie powiadomiły ,to była bardziej próba zwrócenia na siebie uwagi ,jeśli są takie myśli to po karetkę i do Bolesławca lub innego zakładu psychiatrycznego .