Seria Bez Litości powstała, bo czytelnicy naszych mediów są nie tylko widzami, ale przede wszystkim komentatorami i uczestnikami lokalnego życia. To cykl artykułów, w których bez pudru, bez owijania w bawełnę i bez politycznej poprawności podsumowujemy dyskusje toczące się pod naszymi publikacjami. Tu liczy się szczerość, czasem ironia, czasem sarkazm – bo właśnie takie są nastroje mieszkańców. Po co to komu? By oddać głos ludziom, którzy na co dzień żyją w regionie, i pokazać, że nie każdy komunikat prasowy czy ładnie skrojona reklama musi być brana na wiarę.
Otwarcie Przystanku Karkonosze w Miłkowie wywołało dokładnie to, czego można było się spodziewać – euforię pomieszaną z głośnym narzekaniem. Internet zalała fala komentarzy, które jak w soczewce pokazują, jak podzielone jest nasze społeczeństwo.
Z jednej strony pojawia się radość: „Super, że stworzono miejsca pracy” – pisze Izabela. I faktycznie, dla wielu rodzin każdy nowy etat jest na wagę złota. Ale entuzjazm szybko gaśnie, gdy pada pytanie: jakie to miejsca pracy? Bartosz ostrzega: „Po pół roku rotacja będzie wielka, absurdalne warunki zatrudnienia”, a Mirosław dorzuca z przekąsem: „Idź tam do tej pracy i zobacz, czy ci starczy do końca miesiąca”. Radość z etatów kontra brutalna codzienność kas, targetów i umów śmieciowych – to starcie, którego finał dopiero przed nami.
Druga oś sporu to oferta. „Liczyłam na ZARA, TK Maxx, Pepe Jeans – a tu te same sieciówki co wszędzie” – rozczarowuje się Izabela. Inni wtórują, że miało być wyjątkowo, a jest jak zwykle: kolejne „boxy” z tym samym towarem, co w każdej galerii w Polsce. Marcin nie owija w bawełnę: „Nędza – wygląda na zwykłą konstrukcję tymczasową, taki bieda-market”. Brak sklepów sportowych? Brak pomysłu na coś świeżego? Tu też zawód miesza się z poczuciem, że ktoś po prostu postawił kolejny moloch i liczy na kasę.
Turystyka. Tu ironia aż kipi. „Turyści o niczym innym nie marzyli, tylko o sklepach” – drwi Monika. Na co inni odpowiadają, że może to i dobrze – skoro zatrzymają się w Miłkowie, to nie zaleją tłumem karkonoskich szlaków. Znaleźli się też obrońcy, którzy twierdzą, że obiekt to „inwestycja na miarę naszych możliwości” i że ludzie krytykują dla samej zasady, a potem sami będą tam pierwszymi klientami. Jak zwykle – na Facebooku wojna, a na parkingu pełne auta.
Nie zabrakło też porównań do Czech. Jedni chwalą czystość i naturalny ład po drugiej stronie granicy, inni twierdzą, że zaraz za granicą wcale nie jest tak kolorowo. Ale fakt jest faktem – gdy ktoś wraca z Liberca czy Vrchlabí i patrzy na banery, beton i sieciówki w Karkonoszach, trudno nie zadać pytania: czy my naprawdę budujemy coś wyjątkowego, czy tylko kolejny „szmat-market” na mapie?
Podsumowanie:
Przystanek Karkonosze miał być dumą regionu i impulsem dla rozwoju. Na razie stał się poligonem opinii, z którego wylewa się typowo polska mieszanka: radość z nowości, rozczarowanie bylejakością, obawy o pracę i ironiczne komentarze o turystyce. Może centrum się przyjmie i naprawdę da ludziom coś więcej niż promocje na otwarcie. A może skończy jak Tesco – z wielkim hukiem przywita, a potem cicho zgaśnie.
Jedno jest pewne: mieszkańcy nie dadzą się nabrać na ładne hasła. Tu nie wystarczy kolorowa wstęga i baloniki dla dzieci. Jeśli Przystanek Karkonosze nie stanie się realną wartością – ani dla pracowników, ani dla klientów – to pozostanie tylko kolejnym przystankiem na trasie do nikąd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Prawda jest taka, że z JG i okolic uciekają najlepsze sklepy odzieżowe.
Może i najlepsze... Ale... Jeśli w sklepach sieciowych, poza nielicznymi wyjątkami - znajduje się tylko odzież dla dzieci i młodzieży, w wysokich cenach a rozmiarówka kończy się na 42 to nie rozumiem, skąd zdziwienie, że w mieście w którym średnia wieku to 40+ i ludzie mają różne postury i upodobania - oraz zasobność portfela - zbyt jest jaki jest. Gdyby komuś w tych sieciówkach chciało się pomyśleć i rozszerzyć ofertę, zapewne wyszli by na swoje. Kobieta po czterdziestce rzadko ubiera kreacje odsłaniające pępek, albo mini spódniczkę. Oczywiście, że są wyjątki. Poza tym - jak ktoś już słusznie zauważył - przy umowach śmieciowych, cenach wynajmu mieszkań i żywności, oraz najniższych krajowych t-shirt za 45 zł to ekstrawagancja. A później zdziwienie, że towar zalega na półkach a sklep nie zarabia.... Tak że do kogo pretensje? Jest tylko garstka sklepów w których odzież jest dostępna cenowo i w pełnej rozmiarówce. Z jakością rzeczy bywa różnie, ale przynajmniej są.
Najlepsze czyli jakie? Pośród połowy komentujących w Internecie pojawiają się zapytania o jakieś Reserved, Coop, Zara etc. A to są przecież sklepy śmieciowe z jednorazowymi rzeczami, które po pierwszym praniu nadają sie najczęściej do wyrzucenia. Np. Zara jest z Hiszpanii i zobacza jaka tam ma opinie, a w Polsce jest traktowana niczym synonim marki premium. Pomijając juz fakt, że i tak odzież takiej Zary sprzedawana na Zachodzie jest lepsza jakościowo, niż towar w Europie Wschodniej. Tutaj nigdy nie bylo i nie ma jakichkolwiek dobrych marek.
guvno
moze artykul "co sadzimy o artykulach na 24jgora pisanych przez chata gpt"??? kusmirek co ty na to?
Dramat w 7 aktach szkoda że nasz naczelny alfons tego goowna nie zablokował bo jak narazie dobrze mu idzie havha
Pajacu pomysł na to badziewie powstał w głowie Rafaela podczas jednej z imprez u wujka Jurka. Było na bogato
artykuł napisał chat gpt, a kusmireczek tylko skopiowal i wkleil
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Na prawdę nie rozumiem w czym jest problem jeśli chodzi o tą galerię… dla mieszkańców Karpacza, Kowar czy Milkowa to o wiele lepsza opcja niż wyjazd do jeleniej góry na zakupy tracąc czas w korkach i pieniądze na paliwo. Betonoza? A dlaczego nikomu nie przeszkadzają wybudowane apartamenty jeden na drugim w Karpaczu ? One nie zasłaniają widoku pięknych gór ? Ja z kolei się cieszę że nie będę musiała jeździć na zakupy do jeleniej góry ponieważ w Karpaczu to nawet spożywki sie nie kupi ponieważ wszystko jest wykupione przez turystów.
Owszem, mieszkańcom przeszkadzają apartamentowce również, ale co można zrobić...
Jak się komuś nie podoba to niech nie przyjeżdża i nie stęka w końcu mamy blisko Lidla a nie tylko Biedronki netto Dino polo A widoki to zasłaniają te molochy apartamentowce które stawiają i do tego jakoś się nikt nie czepia nie narzeka Cieszę się że powstał Przystanek Karkonosze Pozdrawiam
Jak widać po rejestracjach na parkingu przystanku Karkonosze dla mieszkańców Jeleniej góry również jest to dobra opcja. Jeszcze wiele wody upłynie w Łomnicy zanim na parkingu będą przebijać blachy turystów i lokalnej populacji. To było do przewidzenia że nie znajdą się tutaj jakieś sklepy z wyższej półki. Turyści turystami ale większą część roku przystanek będzie żerował na lokalnej populacji a ta nie będzie zaopatrywać się w drogich sklepach.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Następne badziewne miejsce do wyciągania pieniędzy od turystów i tyle, co do stworzenia nowych miejsc pracy, to są to oczywiście prace z a najniższą krajową a takich etatów w okolicy jest masa, jest ich tyle, że brakuje pracowników.
Lepsza najnizsza krajowa niż żadna.
Kiedy artykuł o naczelniczku z niebieską kartą?
Ludzi bardziej interesuje kiedy zabezpieczą Bóbr tak aby znowu nie zalał pół miasta. Koryto należy oczyścić i podnieść brzegi. Szczególnie w rejonie Osiedla Robotniczego.
W całym mieście sprawdzają podobno czy nie masz rynien podłączonych do kanalizy, tylko do odpływów burzowych. Szkoda tylko że burzowe są tak zawalone brudem ze nie odprowadzają wody, stąd podczas powodzi studzienki wybijające na ulicę dużo wyżej od poziomu wody w rzece. U mnie pod domem nawet nie mają jak sprawdzic bo odpływa burzowy jest zasypany żwirem od lat, mogę sobie zgłaszać do wodnika, starostwa, miasta, gminy, nawet do papieza, ale w naszym mieście nikt tego nie czyści.
Prawda jest taka, że z JG i okolic uciekają najlepsze sklepy odzieżowe.
Może i najlepsze... Ale... Jeśli w sklepach sieciowych, poza nielicznymi wyjątkami - znajduje się tylko odzież dla dzieci i młodzieży, w wysokich cenach a rozmiarówka kończy się na 42 to nie rozumiem, skąd zdziwienie, że w mieście w którym średnia wieku to 40+ i ludzie mają różne postury i upodobania - oraz zasobność portfela - zbyt jest jaki jest. Gdyby komuś w tych sieciówkach chciało się pomyśleć i rozszerzyć ofertę, zapewne wyszli by na swoje. Kobieta po czterdziestce rzadko ubiera kreacje odsłaniające pępek, albo mini spódniczkę. Oczywiście, że są wyjątki. Poza tym - jak ktoś już słusznie zauważył - przy umowach śmieciowych, cenach wynajmu mieszkań i żywności, oraz najniższych krajowych t-shirt za 45 zł to ekstrawagancja. A później zdziwienie, że towar zalega na półkach a sklep nie zarabia.... Tak że do kogo pretensje? Jest tylko garstka sklepów w których odzież jest dostępna cenowo i w pełnej rozmiarówce. Z jakością rzeczy bywa różnie, ale przynajmniej są.
Najlepsze czyli jakie? Pośród połowy komentujących w Internecie pojawiają się zapytania o jakieś Reserved, Coop, Zara etc. A to są przecież sklepy śmieciowe z jednorazowymi rzeczami, które po pierwszym praniu nadają sie najczęściej do wyrzucenia. Np. Zara jest z Hiszpanii i zobacza jaka tam ma opinie, a w Polsce jest traktowana niczym synonim marki premium. Pomijając juz fakt, że i tak odzież takiej Zary sprzedawana na Zachodzie jest lepsza jakościowo, niż towar w Europie Wschodniej. Tutaj nigdy nie bylo i nie ma jakichkolwiek dobrych marek.