Informacja o ładunku wybuchowym znajdującym się w jednym z mieszkań bloku na ulicy Karłowicza, postawiła na nogi wszystkie służby w Jeleniej Górze.
Na miejsce zadysponowano kilka jednostek straży pożarnej, policję, pogotowie ratunkowe a także gazowe i energetyczne. Pojawili się również przedstawiciele zarządzania kryzysowego z ramienia prezydenta miasta. Po wstępnej ocenie sytuacji, nie zdecydowano się na ewakuację mieszkańców. Teren jednak został ogrodzony. Kto więc nie wrócił do swojego mieszkania przed rozpoczęciem akcji musiał już poczekać na zewnątrz na jej zakończenie.
W poszukiwania potencjalnie podejrzanego ładunku brał też udział pies wyszkolony w wyszukiwaniu ładunków wybuchowych. Niczego nie znaleziono. Alarm okazał się fałszywy. Teraz autora alarmu będzie ustalać policja.
Zgodnie z artykułem 224a, każdemu "kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".
Co więcej, wcale nie trzeba być pełnoletnim, by odpowiadać za fałszywy telefon o bombie. Za takie przestępstwo można sądzić i karać już osoby od 15. roku życia. Trzeba się liczyć również z odpowiedzialnością finansową na pokrycie kosztów akcji służb.
Alarm bombowy na Karłowicza
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Znajdą tak samo jak tego co informował wcześniej o bombach w Jeleniej i tak go nie znaleźli i znów robi swoje
to dlaczego kazali nam wyjść z mieszkania?
To pewnie Kobyłka że swoją watachą co wynajmuje bo lubi być w centrum uwagi
Znajdą tak samo jak tego co informował wcześniej o bombach w Jeleniej i tak go nie znaleźli i znów robi swoje
to dlaczego kazali nam wyjść z mieszkania?
To pewnie Kobyłka że swoją watachą co wynajmuje bo lubi być w centrum uwagi