Na wyprawę w góry trzeba zabierać co najmniej 1 litr wody na 2 godz. marszu.
Choć upalna aura sprzyja wyprawom w góry, to wiąże się to z dużym wysiłkiem i grozi odwodnieniem oraz zasłabnięciem. Planując wycieczkę wysokogórską, należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach, radzi Krzysztof Rajkowski, ratownik Grupy Karkonoskiej GOPR :
W upalny dzień zalecamy przede wszystkim przewiewną odzież, żeby nie przegrzewać dodatkowo organizmu. Zawsze w plecaku powinniśmy mieć ze sobą kurtkę na deszcz czy wiatr. Jeśli ktoś ma nadwrażliwą skórę, warto się posmarować kremem z filtrem, zabezpieczyć oczy - czyli okulary z dobrymi filtrami oraz przede wszystkim płyny - żeby się nie odwodnić.
Reklama
Ratownicy górscy radzą też, aby wyjścia w góry podczas upalnych dni planować o świcie - nawet o 5 rano.
źródło : Muzyczneradio.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję. ~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalsta
Jarosław Kaczyński wysypia się do 12 w południe to nie może wejść rano.
To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję. ~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalsta
Jarosław Kaczyński wysypia się do 12 w południe to nie może wejść rano.