Dziś reprezentacje poszczególnych instytucji z Jeleniej Góry i nie tylko rywalizują w nietypowej formie gry w siatkówkę - na siedząco. To inicjatywa, która jako priorytet stawia integrację z osobami niepełnosprawnymi.
Osoby z niepełnosprawnościami w Jeleniej Górze spotykają się z empatią, co udowadnia chociażby dzisiejszy turniej w siatkówkę na siedząco w Hali Sportowej przy Szkole Podstawowej nr 8. Miejsce rozgrywek nie jest obojętne, ponieważ SP 8 jest szkołą integracyjną z oddziałami dla osób niepełnosprawnych. Warto również zauważyć, że kadra nauczycielska szkoły organizuje wiele ciekawych imprez sportowych jak chociażby odbywające się niedawno zawody StrongWoMan.
Dzisiejszy turniej swoim patronatem objęła olimpijka Lucyna Kornobis, której nazwisko patronuje również samej Hali Sportowej przy Szkole Podstawowej nr 8 w Jeleniej Górze.
Wszystkich uczestników rywalizacji gorąco przywitał prezydent Miasta Jeleniej Góry Jerzy Łużniak.
W rywalizacji o główną nagrodę walczą reprezentanci podmiotów takich jak: O puchar przechodni rywalizują drużyny :
# Turniej siatkówki na siedząco w hali przy SP 8
Zdjęcia i źródło informacji - Facebook / prezydent Miasta Jeleniej Góry.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mirosław Miniszewski z Podlasie na fb: "Obecnie przygraniczne Podlasie, na którym mieszkam, nie jest już dla mnie atrakcyjne jak dawniej. Jako miejsce izolacji i spokoju się skończyło. Gdzie się nie ruszę, muszę oglądać twarze żołnierzy (są radykalnie niemili i nieprzewidywalni) lub straży granicznej. Wiem, że to nasze wojsko, które ma nas bronić, ale ponad rok ich oglądam i nie mogę o nich powiedzieć niestety nic dobrego. Jest tak: widzisz wojsko polskie? - spie***laj jak najdalej dla własnego dobra. Wiele razy się o tym przekonałem na własnej skórze. Straż graniczna jest z kolei bardzo nerwowa, naprawdę bardzo. Trzeba za wszelką cenę ich unikać. Ja ich unikam jednak z osobistych powodów - ciężko patrzeć mi na ludzi, którzy robili i robią to, co robili i robią... Jest to dla mnie także problem estetyczny, rodzaj wstrętu. Kiedyś strażnicy bywali u mnie na kawie. Nigdy już nie będzie to możliwe. Nie można już chodzić bez celu po lasach i pustkowiach, bo człowiek jest cały czas obserwowany przez służby, a zdarza się, o czym pisała prasa ostatnio, że żołnierze potrafią celować z broni długiej do mieszkańców spacerujących koło swojego domu. Inny powód jest taki, że nie zachęca do spacerów perspektywa, że natkniesz się na zwłoki osoby o ciemnym kolorze skóry. Ja chodzę po tych lasach cały czas, ale sami wiecie dlaczego. Nie są to jednak przyjemne wycieczki. To już nie jest dzika przyroda, miejsce radykalnego relaksu, tylko zmilitaryzowana przygraniczna zona. Ten sezon turystyczny to pokazał dobitnie - turyści stąd uciekli na dobre, bo strach tu się poruszać. Współczuję tym, którzy zainwestowali tu w turystykę - pieniądze wrzucone w błoto, nie do odzyskania już prawdopodobnie nigdy. Człowiek, który pragnie jeszcze żyć, coś robić w życiu, jest na Podlasiu raczej bardzo zagubiony. Myślę, że z uwagi na ogólną sytuację w tym regionie Europy, jest to miejsce stracone, w którym już nic się już nie wydarzy. Będzie to taka buforowa zona między Europą a Azją, która zaczyna się kilometr od mojego domu. Jest to granica miedzy cywilizacją a ruską potwornością. Tutaj kończy się wszelka cywilizacja. Patrzysz na przestrzeń za płotem granicznym i czujesz tylko strach przed tym, co się tam czai. W razie jakiegokolwiek konfliktu będzie każdemu łatwo poświęcić ten obszar, co chyba zresztą jest w ogóle przewidziane strategicznie. Szkoda mi tego wszystkiego. Bardzo szkoda."
Szkoda to jest Ciebie, pusty pustaku :)))
Mirosław Miniszewski z Podlasie na fb: "Obecnie przygraniczne Podlasie, na którym mieszkam, nie jest już dla mnie atrakcyjne jak dawniej. Jako miejsce izolacji i spokoju się skończyło. Gdzie się nie ruszę, muszę oglądać twarze żołnierzy (są radykalnie niemili i nieprzewidywalni) lub straży granicznej. Wiem, że to nasze wojsko, które ma nas bronić, ale ponad rok ich oglądam i nie mogę o nich powiedzieć niestety nic dobrego. Jest tak: widzisz wojsko polskie? - spie***laj jak najdalej dla własnego dobra. Wiele razy się o tym przekonałem na własnej skórze. Straż graniczna jest z kolei bardzo nerwowa, naprawdę bardzo. Trzeba za wszelką cenę ich unikać. Ja ich unikam jednak z osobistych powodów - ciężko patrzeć mi na ludzi, którzy robili i robią to, co robili i robią... Jest to dla mnie także problem estetyczny, rodzaj wstrętu. Kiedyś strażnicy bywali u mnie na kawie. Nigdy już nie będzie to możliwe. Nie można już chodzić bez celu po lasach i pustkowiach, bo człowiek jest cały czas obserwowany przez służby, a zdarza się, o czym pisała prasa ostatnio, że żołnierze potrafią celować z broni długiej do mieszkańców spacerujących koło swojego domu. Inny powód jest taki, że nie zachęca do spacerów perspektywa, że natkniesz się na zwłoki osoby o ciemnym kolorze skóry. Ja chodzę po tych lasach cały czas, ale sami wiecie dlaczego. Nie są to jednak przyjemne wycieczki. To już nie jest dzika przyroda, miejsce radykalnego relaksu, tylko zmilitaryzowana przygraniczna zona. Ten sezon turystyczny to pokazał dobitnie - turyści stąd uciekli na dobre, bo strach tu się poruszać. Współczuję tym, którzy zainwestowali tu w turystykę - pieniądze wrzucone w błoto, nie do odzyskania już prawdopodobnie nigdy. Człowiek, który pragnie jeszcze żyć, coś robić w życiu, jest na Podlasiu raczej bardzo zagubiony. Myślę, że z uwagi na ogólną sytuację w tym regionie Europy, jest to miejsce stracone, w którym już nic się już nie wydarzy. Będzie to taka buforowa zona między Europą a Azją, która zaczyna się kilometr od mojego domu. Jest to granica miedzy cywilizacją a ruską potwornością. Tutaj kończy się wszelka cywilizacja. Patrzysz na przestrzeń za płotem granicznym i czujesz tylko strach przed tym, co się tam czai. W razie jakiegokolwiek konfliktu będzie każdemu łatwo poświęcić ten obszar, co chyba zresztą jest w ogóle przewidziane strategicznie. Szkoda mi tego wszystkiego. Bardzo szkoda."
Szkoda to jest Ciebie, pusty pustaku :)))