Złodziej fotopułapki z Bogatyni postanowił udowodnić, że Darwin miał rację, a naturalna selekcja działa także w XXI wieku. 26-latek uznał, że kradzież urządzenia służącego do nagrywania w lesie to świetny pomysł. Problem w tym, że najwyraźniej nie doczytał instrukcji – fotopułapki rzadko montuje się w pojedynkę. Zagrał więc główną rolę w filmie z gatunku „Najgłupsi złodzieje świata”.
Facet wpadł na „genialny” pomysł, by ukraść fotopułapkę wartą ponad 1600 złotych. Sprzęt, którego jedyną funkcją jest rejestrowanie wizerunku złodziei. Jakby tego było mało, nie zauważył, że obok czaiła się druga kamera. Na nagraniu uwiecznił się w całej krasie, niczym aktor w niskobudżetowym reality show. Policjanci z Bogatyni nie mieli więc trudności, by ustalić sprawcę - wystarczyło obejrzeć filmik.
Zamiast na aukcję internetową, skradzione urządzenie wróciło do właściciela, a sam amator cudzej własności – trafił do policyjnej celi. Złodziej sam się nagrał, sam się wydał i sam załatwił sobie darmowy transport do aresztu. Dla pełnego efektu okazało się jeszcze, że już był poszukiwany, by odsiedzieć 15 dni kary. Geniusz przestępczy w wersji "demo".
Za kradzież grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Patrząc jednak na przebieg wydarzeń, można podejrzewać, że sam zainteresowany zrobił już wszystko, by tę górną granicę kary potraktować jak realną opcję.
Szczyt głupoty. Złodziej ukradł fotopułapkę i dał się sfilmować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
POLAK hahahahahahahaha
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
POLAK hahahahahahahaha
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.