Wieża dawnego kościoła ewangelickiego w Miłkowie od lat stopniowo popada w ruinę, a odpadające elementy stanowią realne zagrożenie dla przechodniów i kierowców. Teraz sprawa nabrała "politycznego"wymiaru.
Warto jednak przypomnieć, że to nie jest problem, który pojawił się wczoraj. Pięć lat temu sytuacja pogorszyła się już na tyle, że zamknięto fragment drogi przy kościele, wyznaczając objazd przez zatoczkę przystankową. Przez lata temat systematycznie omijano szerokim łukiem – nikt nie chciał podjąć się rozwiązania tego trudnego i kosztownego problemu. Ruiny zostały, a historia nabrała właśnie politycznego wymiaru.
Dziś, w gorącej atmosferze zbliżającego się referendum, nagle ktoś odkrył ruiny na nowo. Padają zarzuty wobec obecnej wójt gminy Podgórzyn, że… zamknięto wejścia na cmentarz, znajdujące się bezpośrednio przy ruinach. Tylko – i to warto jasno powiedzieć – nie było to widzimisię samorządu, lecz efekt bezpośrednich zaleceń Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
Po wizji lokalnej 7 kwietnia b.r. inspektor błyskawicznie, bo już 8 kwietnia wydał decyzję, nakazującą wyznaczenie strefy niebezpiecznej w promieniu 13 metrów od wieży. Gmina – co należy uczciwie podkreślić – nie miała innego wyjścia, jak te zalecenia wykonać. Obwinianie samorządu za zamknięcie wejść to mniej więcej tak, jakby mieć pretensje do strażaka, że gasi pożar wchodząc nam do ogródka.
Warto też dodać, że gmina nie zostawia sprawy – trwają rozmowy o zmniejszeniu strefy niebezpiecznej, by choć częściowo przywrócić swobodny dostęp do cmentarza. Obecnie wejść można od ulicy Pocztowej. Po skompletowaniu dokumentacji planowane jest ogłoszenie przetargu na remont obiektu. Jednocześnie wykonano już prace zabezpieczające samą wieżę – tak, aby żadne luźne elementy nie mogły już spadać i stwarzać zagrożenia.
Co ciekawe, dokładnie przy samej ruinie dumnie powiewa dziś baner zachęcający do udziału w referendum. Przypadek? Być może. Ale trudno nie odnieść wrażenia, że ruina kościoła stała się – całkiem wygodnie – jednym z argumentów wykorzystywanych przeciwko obecnym władzom gminy. Tylko, że przez ostatnie lata ten problem nikomu nie przeszkadzał aż tak bardzo. Choć wieża dosłownie i w przenośni po prostu się rozpadała. Może dlatego, że wtedy nie było komu przypisać odpowiedzialności? A może po prostu dlatego, że dziś tę odpowiedzialność najgłośniej próbują przypisać ci, którzy przez lata mogli mieć realny wpływ na tę sytuację – i z tego wpływu nie skorzystali?
Ruiny w centrum sporu. Kto naprawdę odpowiada za zaniedbania przy kościele w Miłkowie?
P.S. Z ruinami kościoła ewangelickiego wiąże się pewna legenda. Ciążyć ma na nim klątwa. Podobno każdy, kto podjął się rozebrania ruin zaczynał nagle chorować i umierał, przez co kościół stoi aż do dzisiaj.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rozebrać to albo wyremontować. Tak żeby było bezpiecznie wokół dla pieszych i kierowców.
Mieli tą wieżę wyremontować i miała być wieża widokowa,ale coś ucichło .Masakra.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Akuratnie w tym przypadku klechy nie trzymają na tym łapy bo to był kościół ewangelicki.
...do Kierpoc ... ale ja nie napisalem , ze to kościół katolicki , czytaj ze zrozumieniem :)
Napisałeś episkopat a ten ma kościół katolicki ;)
Czy to ma znaczenie czym ta ruina kiedyś była? Powinna zastać rozebrana a teren wykorzystany np.na parking przy cmentarzu.
No ,ale jaki problem jest z remontem.Dajcie znać PiSowi i zrobią remont.Rydzyn dołoży parę złotych też z kieszonkowego
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Rozebrać to albo wyremontować. Tak żeby było bezpiecznie wokół dla pieszych i kierowców.
Mieli tą wieżę wyremontować i miała być wieża widokowa,ale coś ucichło .Masakra.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.