W sierpniu 2025 roku Koleje Dolnośląskie rozpoczną testy pasażerskiego składu ciągniętego przez lokomotywę zasilaną wodorem. Będzie to pierwszy tego typu projekt w Polsce, realizowany w regularnym ruchu pasażerskim. Próby odbędą się na niedawno zmodernizowanej linii kolejowej z Jeleniej Góry do Karpacza, która została oficjalnie oddana do użytku zaledwie kilka tygodni temu.
Spółka zapowiedziała, że testy będą prowadzone w weekendy, kiedy na trasie kursują dodatkowe pociągi. Dotychczas obsługiwane były one przez lokomotywy spalinowe, jednak teraz w ich miejsce pojawi się wodorowa jednostka – model SM42-6Dn Hydrogen, wyprodukowany przez bydgoską firmę PESA.
To pojazd opracowany na bazie popularnej serii SM42, jednak gruntownie przebudowany. Wyposażony został m.in. w nową jednostkę napędową, cztery silniki trakcyjne o mocy 180 kW każdy oraz dwa ogniwa wodorowe, każdy o mocy 85 kW. Lokomotywa może poruszać się z prędkością do 90 km/h.
– Władze województwa motywują nas do wdrażania nowoczesnych rozwiązań. Jednym z nich jest technologia wodorowa, którą chcemy przetestować w realnych warunkach. Dlatego już w sierpniu, wspólnie z producentem, uruchomimy jazdy próbne – zapowiedział Damian Stawikowski, wiceprezes Kolei Dolnośląskich.
Do tej pory SM42-6Dn Hydrogen była wykorzystywana jedynie w ruchu towarowym. Jej próbny przejazd z wagonami towarowymi miał miejsce m.in. w 2023 roku na linii do Helu. Teraz po raz pierwszy będzie testowana w codziennym ruchu pasażerskim.
Warto podkreślić, że wdrożenie napędów alternatywnych – wodorowych i bateryjnych – może być realną alternatywą wobec kosztownej i czasochłonnej elektryfikacji linii kolejowych. Jak wskazują przedstawiciele przewoźnika, rozwój tego typu rozwiązań na niezelektryfikowanych odcinkach może znacząco obniżyć koszty inwestycyjne i eksploatacyjne, przy jednoczesnym ograniczeniu emisji spalin.
– Jeśli testy wypadną pozytywnie, nie wykluczamy rozszerzenia tego typu rozwiązań na inne trasy regionalne – dodał Michał Rado z Kolei Dolnośląskich.
Pilotażowy program realizowany na linii do Karpacza może więc stanowić punkt zwrotny w podejściu do modernizacji taboru kolejowego w regionach. To również sygnał, że Dolny Śląsk – nie po raz pierwszy – odgrywa istotną rolę w kreowaniu nowych standardów transportu publicznego w Polsce.
Pociąg przyszłości w Karkonoszach? Pierwsza w Polsce lokomotywa wodorowa wyjedzie z Jeleniej Góry do Karpacza
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Koszty produkcji szarego wodoru są głównie uzależnione od cen gazu ziemnego, który stanowi podstawowy surowiec w procesie reformingu parowego metanu (SMR). Produkcja szarego wodoru szacuje się od 1 do 3 USD za kilogram, w zależności od lokalnych cen gazu ziemnego. Stac was ? Każda tona wyprodukowanego szarego wodoru generuje około 10 ton CO₂. W krajach z wprowadzonymi systemami handlu emisjami, takimi jak Unia Europejska, opłaty za emisje mogą dodatkowo zwiększać koszty produkcji. Proces SMR wymaga dużych ilości energii cieplnej, co stanowi kolejny znaczący element kosztów. W składowe kosztów związanych z produkcją zielonego wodoru wchodzą również wydatki przeznaczone na budowę odpowiedniej infrastruktury, w tym miejsc przeznaczonych na magazynowanie wodoru oraz jego transportu. Ze względu na słabo rozwinięte zaplecze w tym sektorze budowa infrastruktury i możliwości dostosowania jej do odpowiednich warunków wymaga dodatkowych kosztów. Koszty te mogą sięgać od kilku do kilkunastu procent całkowitego kosztu produkcji, zależnie od warunków i wielkości inwestycji.
Gdyby ludzkość prezentowała takie podejście do rozwoju technologii, to nawet zaprzęgami konnymi byśmy nie jeździli, tylko na boso (bez) buta zaiwaniali.
Brawo dla BRAWO! Niestety, zzieleniali ekoterroryści nie są w stanie zrozumieć elementarnych faktów technologicznych. W ogólnym rozrachunku nawet diesle nowej generacji są bardziej eko niż elekryki, ale to trzeba chcieć zrozumieć, a nie walić na oślep zieloną propagandą.
Masakra..
Jak ten wodur wybuchnie, to szkody będą jak w Chiroszymie. Zobaczcie na yutubie jak wygląda świat po bombie wodorowej
Nie masz o tym zielonego pojęcia.
zasadniczo to HIROSZIMA , samo H ale z reszta się zgadzam
To fatalnie, że z resztą się zgadzasz, bo wodór nie pisze się przez u.
Takie dbanie o turystów jak na trasie Węgliniec - Lubań - Świeradów Zdrój:))) teraz zacząć roboty na torowiskach gdzie turyści nie mogą dostać się z rowerami w góry i uprawiać turystykę rowerową tylko trzeba kombinować z komunikacją zastępczą
Takie dbanie o turystów jak na trasie Węgliniec - Lubań - Świeradów Zdrój:))) teraz zacząć roboty na torowiskach gdzie turyści nie mogą dostać się z rowerami w góry i uprawiać turystykę rowerową tylko trzeba kombinować z komunikacją zastępczą
Za każdym razem będzie musiał manewr przepięcia na początek wagonów robić trochę lipa.
A dlaczego nie na dłuższej trasie i z Wrocławia do swieradowa czy w ogóle ktoś czyta komentarze żeby dostosować do podróżnych
Dlatego że to nie jest lokomotywa na długie trasy. Tutaj raczej będzie testowanie napędu wodorowego na stromym podjeździe pod Karpacz.
Koszty produkcji szarego wodoru są głównie uzależnione od cen gazu ziemnego, który stanowi podstawowy surowiec w procesie reformingu parowego metanu (SMR). Produkcja szarego wodoru szacuje się od 1 do 3 USD za kilogram, w zależności od lokalnych cen gazu ziemnego. Stac was ? Każda tona wyprodukowanego szarego wodoru generuje około 10 ton CO₂. W krajach z wprowadzonymi systemami handlu emisjami, takimi jak Unia Europejska, opłaty za emisje mogą dodatkowo zwiększać koszty produkcji. Proces SMR wymaga dużych ilości energii cieplnej, co stanowi kolejny znaczący element kosztów. W składowe kosztów związanych z produkcją zielonego wodoru wchodzą również wydatki przeznaczone na budowę odpowiedniej infrastruktury, w tym miejsc przeznaczonych na magazynowanie wodoru oraz jego transportu. Ze względu na słabo rozwinięte zaplecze w tym sektorze budowa infrastruktury i możliwości dostosowania jej do odpowiednich warunków wymaga dodatkowych kosztów. Koszty te mogą sięgać od kilku do kilkunastu procent całkowitego kosztu produkcji, zależnie od warunków i wielkości inwestycji.
Gdyby ludzkość prezentowała takie podejście do rozwoju technologii, to nawet zaprzęgami konnymi byśmy nie jeździli, tylko na boso (bez) buta zaiwaniali.
Brawo dla BRAWO! Niestety, zzieleniali ekoterroryści nie są w stanie zrozumieć elementarnych faktów technologicznych. W ogólnym rozrachunku nawet diesle nowej generacji są bardziej eko niż elekryki, ale to trzeba chcieć zrozumieć, a nie walić na oślep zieloną propagandą.