Niecodzienny, choć coraz częstszy widok. Minionej nocy w centrum Świeradowa-Zdroju doszło do kolejnego spotkania z dzikimi gośćmi – i to dosłownie. Stado dzików przeszło przez centrum miasta, buszując w śmietnikach. Według relacji mieszkańców zwierzęta rozgrzebały co najmniej dwadzieścia pojemników na odpady, pozostawiając po sobie bałagan i charakterystyczny zapach lasu.
Dzisiejszej nocy, około godziny 2:00, w samym sercu Świeradowa-Zdroju pojawiło się stado dzików liczące – według świadków – od piętnastu do dwudziestu osobników. Dwa z nich były wyjątkowo duże, pozostałe to młodsze sztuki, ważące około 20–30 kilogramów. Zwierzęta przeszły ulicami Sienkiewicza i Zdrojową, czyli przez ścisłe centrum uzdrowiska, buszując po drodze w koszach na śmieci.
Nocny spacer dzików nie był krótki – stado zatrzymywało się przy każdym pojemniku, przewracając pokrywy i wysypując zawartość na chodniki. Nad ranem w centrum pozostał charakterystyczny ślad ich obecności: porozrzucane resztki jedzenia, plastikowe opakowania i rozdeptane worki. Mieszkańcy i pracownicy pobliskich lokali mówią wprost – to już nie odosobniony przypadek, ale powtarzający się problem.
Dziki od lat schodzą z okolicznych lasów w poszukiwaniu łatwego pożywienia, ale jeszcze do niedawna trzymały się obrzeży miasta. Teraz, przyciągane zapachem jedzenia, zapuszczają się coraz głębiej – prosto w turystyczne serce uzdrowiska. Eksperci ostrzegają, że ich obecność może być niebezpieczna. Choć z natury unikają ludzi, lochy z młodymi reagują agresywnie, jeśli poczują się zagrożone.
Samorządowcy i służby miejskie stoją przed coraz trudniejszym zadaniem: jak pogodzić bliskość natury z bezpieczeństwem mieszkańców? Straż miejska apeluje, by nie zostawiać odpadków poza pojemnikami, a szczególnie – nie dokarmiać dzikich zwierząt. Rozważa się też montaż specjalnych, wzmocnionych koszy odpornych na zwierzęta, podobnych do tych stosowanych w parkach narodowych.
Na razie jednak dziki wygrywają – są sprytniejsze, szybsze i coraz lepiej znają miejskie zakamarki. Dla wielu turystów ich nocne wizyty to atrakcja, dla mieszkańców – codzienny kłopot, który trudno już zignorować. Jeśli sytuacja nie zostanie opanowana, w Świeradowie może się okazać, że najczęstszym spacerowiczem po deptaku nie będzie już kuracjusz z butelką wody mineralnej, lecz dorodny odyniec w poszukiwaniu kolacji.
Nocny rajd dzików w Świeradowie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zabetonowali lasy w około patoapartamentowcami , tak jak Karpacz i Szklarską, a teraz zdziwieni że mieszkańcy lasu chodzą po ulicach .
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zabetonowali lasy w około patoapartamentowcami , tak jak Karpacz i Szklarską, a teraz zdziwieni że mieszkańcy lasu chodzą po ulicach .