18 listopada 2020 roku na wniosek Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze miejscowy Sąd Rejonowy tymczasowo aresztował sprawcę czynnej napaści na funkcjonariuszy Straży Leśnej, do jakiej doszło na terenie Gminy Stara Kamienica.
6 listopada 2020 roku patrol Straży Leśnej został powiadomiony, że w rejonie miejscowości Antoniów znajduje się mężczyzna, który pobił inną osobę. Po dotarciu na miejsce, funkcjonariusz ze ujawnili sprawcę, który trzymał w ręku metalowy pręt. Pomimo wezwania do jego odrzucenia, mężczyzna nie wykonał polecenia i zaatakował funkcjonariuszy usiłując zadać im ciosy trzymanym narzędziem oraz uderzając jednego ze Strażników Leśnych w rękę.
W celu obezwładnienia napastnika, funkcjonariusz Straży Leśnej oddał w jego kierunku strzał ze służbowej broni palnej, raniąc go w okolice uda. Mężczyźnie udzielono następnie pomocy medycznej, po czym został on przewieziony do szpitala.
Po ustaleniu, że stan zdrowia sprawcy pozwala na przeprowadzenie z jego udziałem czynności procesowych, przedstawiony mu został zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych w osobach Strażników Leśnych.
Po przesłuchaniu podejrzanego, skierowano do Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze skuteczny wniosek o jego tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy od dnia zatrzymania.
Sprawca to 23-letni Krzysztof S., mieszkaniec Lubania.
Zarzucone podejrzanemu przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności w wymiarze od roku do 10 lat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szajs dostarczany do szpitali z rządowej ARM. "Płucko wybuchło” - pisze jeden z lekarzy na zamkniętym forum dla medyków. Podłączył je do respiratora i rozerwało się. Ot tak, po prostu uszkodziło. Na szczęście tym razem nie był to prawdziwy organ w klatce piersiowej pacjenta. Nikt z tego powodu nie umarł. Wybuchło za to sztuczne płuco, na którym miał być testowany sprzęt. Urządzenie właśnie dotarło do szpitala z rządowych magazynów. I miało pomagać. A tego nie robi. Lekarze i ratownicy medyczni masowo narzekają na respiratory, które przyjechały do nich z Agencji Rezerw Materiałowych. Od początku pandemii w polskich szpitalach pojawiło się 2 tys. dodatkowych urządzeń. Część z nich kupiły samorządy, część organizacje pozarządowe, sporo dostarczyła Agencja Rezerw Materiałowych. Niektóre przesuwane są pomiędzy oddziałami. Do niektórych dorzucili się nawet obywatele po spontanicznych zbiórkach pieniędzy. Problematyczne mają być respiratory Ambul T7 od chińskiego producenta Ambulanc (Shenzhen). To one sprawiają medykom masę problemów i to one były dostarczone przez ARM. Na forach lekarzy pełno jest miażdżących komentarzy. ”Więcej tlenu pacjentowi daje ręczne pompowanie na worku" - komentuje jeden z lekarzy. "Bez kalibracji w serwisie są bezużyteczne, a już tydzień czekamy na wizytę serwisanta. Tu liczy się każda minuta” - dodaje następny.
W końcu jakieś konsekwencje dla sprawcy bandytyzmu. Brawo zarówno dla Strażników, Prokuratury jak i Sądu. Nie może być tak, że tacy degenraci biegają z niebezpiecznymi przedmiotami i wszystkich wokół okładają ile wlezie i nie ponoszą za to żadnych odczuwalnych konsekwencji. Tym razem agresor się przekonał, że są jeszcze jacyś funkcjonariusze, którzy nie obrócą głowy i nie bedą udawać, że nie widzą - brawo za podjęte ryzyko i za umiejętności, bo trafić kogoś pociskiem z pistoletu nie zadając mu przy poważniejszych obrażeń to prawdziwa sztuka. Nie wiem czym była spowodowana taka agresja napastnika, ale powinien się on spodziewać skutków ataku na funkcjonariusza, a w tym przypadku Strażnikowi należy się nagroda za skuteczne powstrzymanie agresora przy bardzo małych skutkach związanych z jego interwencją.
tyn stażnik nie jest człowiekiem
Szajs dostarczany do szpitali z rządowej ARM. "Płucko wybuchło” - pisze jeden z lekarzy na zamkniętym forum dla medyków. Podłączył je do respiratora i rozerwało się. Ot tak, po prostu uszkodziło. Na szczęście tym razem nie był to prawdziwy organ w klatce piersiowej pacjenta. Nikt z tego powodu nie umarł. Wybuchło za to sztuczne płuco, na którym miał być testowany sprzęt. Urządzenie właśnie dotarło do szpitala z rządowych magazynów. I miało pomagać. A tego nie robi. Lekarze i ratownicy medyczni masowo narzekają na respiratory, które przyjechały do nich z Agencji Rezerw Materiałowych. Od początku pandemii w polskich szpitalach pojawiło się 2 tys. dodatkowych urządzeń. Część z nich kupiły samorządy, część organizacje pozarządowe, sporo dostarczyła Agencja Rezerw Materiałowych. Niektóre przesuwane są pomiędzy oddziałami. Do niektórych dorzucili się nawet obywatele po spontanicznych zbiórkach pieniędzy. Problematyczne mają być respiratory Ambul T7 od chińskiego producenta Ambulanc (Shenzhen). To one sprawiają medykom masę problemów i to one były dostarczone przez ARM. Na forach lekarzy pełno jest miażdżących komentarzy. ”Więcej tlenu pacjentowi daje ręczne pompowanie na worku" - komentuje jeden z lekarzy. "Bez kalibracji w serwisie są bezużyteczne, a już tydzień czekamy na wizytę serwisanta. Tu liczy się każda minuta” - dodaje następny.
W końcu jakieś konsekwencje dla sprawcy bandytyzmu. Brawo zarówno dla Strażników, Prokuratury jak i Sądu. Nie może być tak, że tacy degenraci biegają z niebezpiecznymi przedmiotami i wszystkich wokół okładają ile wlezie i nie ponoszą za to żadnych odczuwalnych konsekwencji. Tym razem agresor się przekonał, że są jeszcze jacyś funkcjonariusze, którzy nie obrócą głowy i nie bedą udawać, że nie widzą - brawo za podjęte ryzyko i za umiejętności, bo trafić kogoś pociskiem z pistoletu nie zadając mu przy poważniejszych obrażeń to prawdziwa sztuka. Nie wiem czym była spowodowana taka agresja napastnika, ale powinien się on spodziewać skutków ataku na funkcjonariusza, a w tym przypadku Strażnikowi należy się nagroda za skuteczne powstrzymanie agresora przy bardzo małych skutkach związanych z jego interwencją.
tyn stażnik nie jest człowiekiem