W każdym mieście trwa batalia dwóch grup mieszkańców - jedni są za absolutną wolnością reklamowania się w każdym miejscu i w każdej postaci, inni wskazują na to, że agresja reklam, szczególnie w starszych kwartałach miasta "dewastuje" krajobraz, bowiem przechodnie zamiast elementów architektury muszą oglądać mniejsze, czy większe (z reguły - większe) banery i transparenty. Są miejsca, gdzie przykryte bywają nimi niemal całe budynki, czego dobrym przykładem jest m.in. kompleks obiektu b. "Aniluksu", czy była nieistniejąca już b. bursa szkolna Zespołu Szkół Ekonomiczno-Turystycznych, na miejscu której stanął kilkanaście tygodni temu jeden z sieciowych obiektów handlowych
- Ustawa „krajobrazowa” (jak nazywamy ją w skrócie) – powiedziano w Wydziale Architektury – dała możliwość samorządom lokalnym podjęcia prób porządkowania wyglądu wielu miejsc. – Rada Miejska w Jeleniej Górze podjęła już tzw. uchwałę intencyjną „w sprawie zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych, urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń i gabarytów (…)” itp., itd. Teraz na jej podstawie przygotowujemy uchwałę w tej sprawie, które określi szczegóły i pewnie przed końcem roku wejdzie ona pod obrady Rady. Czy będzie skuteczna?
Pytanie zawisa w próżni, bowiem doświadczenia innych miast, które już takie uchwały podjęły nie są w pełni optymistyczne. Ustawa sejmowa wprawdzie umożliwia administracji samorządowej określenie, które reklamy szpecą krajobraz, a które nie, nakazanie usunięcia tych pierwszych, a nawet nakładania kar (10 tys. zł dla osoby prywatnej i 50 tys. zł – dla instytucji), które się tym poleceniom nie podporządkują.
Nie ma jednak ostrych zapisów, co jest szyldem, a co – reklamą (nawiasem mówiąc – jeszcze całkiem niedawno firma, która nie miała szyldu mogła zostać ukarana mandatem). Ustawa wprowadza definicję „tablicy reklamowej”, która jednak też nie jest jednoznaczna i skutek może być taki, że ilość sporów będzie rosła, a problem pozostanie częściowo nierozstrzygnięty. Częściowo, bo są zapisy jednoznaczne, np. nakazujące wyeliminowanie tablic świetlnych, z pulsującym bądź zbyt jaskrawym światłem, usytuowanych w pasach drogowych.
Zwolennicy reklam mają swoje argumenty na obronę, przeciwnicy wskazują, że spoza reklam w niektórych miejscach nawet Śnieżka jest słabo widoczna. O tym, czy uchwała rozstrzygnie przynajmniej część kontrowersji przekonamy się za kilka tygodni.
autor - Urząd Miasta Jelenia Góra
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jadąc do Karpacz zamiast widać Śnieżke to zasłaniają te ochydne reklamy Unia powinna zabrać dotacje na tych polach co stoją te żelastwa i odpowiednie urzędy powinny się tym zająć.
Warto udać się do Bolesławca, by zobaczyć jak pięknie uporządkowane może być centrum miasta.
Jestem zdeydowanie przeiwny reklamom - dobrym przykładem wjazd do Jeleniej Góry od Maciejowej - reklama reklamie. Jest ich zdecydowanie za dużo i psują wizerunek miasta.
Times Square miejsce z ogromna liczba reklam odwiedzane przez miliony turystów. Pamiętam czasy Prl gdzie reklamę można było zobaczyć tylko we Wrocławiu np słynna reklamaPZU . Wolność to także swoboda gospodarcza banery reklamowe wydatnie przyczyniły sie do sukcesu Term Cieplickich czy Huty Julii. Przeciwnicy reklam to ludzie którzy żyją z państwowych pieniędzy i wszystko co prywatne jest dla nich ohydą.
nie powinny być dozwolone. główna droga do Karpacza jest pełna tablic reklamowych, głównie Myslakowic piękne widoki są zrujnowane. Obudźcie się urzędnicy rady i przestańcie z tym przerażeniem
Szpecą i to bardzo tak samo jak te przy ulicach jadąc do Karpacza wygląda jak złomowisko.
Jadąc do Karpacz zamiast widać Śnieżke to zasłaniają te ochydne reklamy Unia powinna zabrać dotacje na tych polach co stoją te żelastwa i odpowiednie urzędy powinny się tym zająć.
Warto udać się do Bolesławca, by zobaczyć jak pięknie uporządkowane może być centrum miasta.
Jestem zdeydowanie przeiwny reklamom - dobrym przykładem wjazd do Jeleniej Góry od Maciejowej - reklama reklamie. Jest ich zdecydowanie za dużo i psują wizerunek miasta.