Strażnicy miejscy zabezpieczali miejsce w którym przebywa chory lis.
Wczoraj (01.06) około godziny 18.20 mieszkaniec ulicy Działkowicza zadzwonił do dyżurnego SM z informacją, że przy bramie wejściowej na ogrody działkowe „Krokus” od strony byłej jednostki wojskowej, leży prawdopodobnie chory lis. Strażnicy informację potwierdzili, lis żył jednak był ospały i słabo reagował na to, co się dzieje wokół niego. Powiadomiono lekarza weterynarii, który po przybyciu na miejsce i wstępnym badaniu zajął się zwierzęciem.
Źródło : strazmiejska.jeleniagora.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niestety coraz częściej słychać o tym, że wścieklizna powraca. Oczywiście, że jest całe mnóstwo innych chorób - wirusowych i bakteryjnych, które atakują zwierzęta, ale większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego jak daleko od domu może odejść ich kot , lub pies... Gdzie łazi, co wącha , co liże... A później zdziwienie i rozpacz gdy ktoś złapie toksoplazmozę ,lub inne dziadostwo. Coraz rzadziej zdarza się nie zaszczepiony pies, choć najczęściej kończy się na szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Kotów niemal nikt nie szczepi, jeśli nie są rasowe. A to błąd, który może nas kosztować życie. Tym bardziej że to właśnie ,,dachowce" najczęściej odwiedzają działki czy obrzeża lasów. Dobrze było by aby redakcja monitorowała sprawę liska. Wścieklizna i wiele innych chorób roznosi się przez wydzieliny a nie tylko przez bezpośredni kontakt, więc jeśli w ostatnim czasie czyjś kot lub pies chodził w tej okolicy może być potencjalnym źródłem dalszych zakażeń.
Niestety coraz częściej słychać o tym, że wścieklizna powraca. Oczywiście, że jest całe mnóstwo innych chorób - wirusowych i bakteryjnych, które atakują zwierzęta, ale większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego jak daleko od domu może odejść ich kot , lub pies... Gdzie łazi, co wącha , co liże... A później zdziwienie i rozpacz gdy ktoś złapie toksoplazmozę ,lub inne dziadostwo. Coraz rzadziej zdarza się nie zaszczepiony pies, choć najczęściej kończy się na szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Kotów niemal nikt nie szczepi, jeśli nie są rasowe. A to błąd, który może nas kosztować życie. Tym bardziej że to właśnie ,,dachowce" najczęściej odwiedzają działki czy obrzeża lasów. Dobrze było by aby redakcja monitorowała sprawę liska. Wścieklizna i wiele innych chorób roznosi się przez wydzieliny a nie tylko przez bezpośredni kontakt, więc jeśli w ostatnim czasie czyjś kot lub pies chodził w tej okolicy może być potencjalnym źródłem dalszych zakażeń.