Wiceprezydent Jeleniej Góry przedstawił dziś swoje oświadczenie w sprawie wczorajszego artykułu dotyczącego sytuacji związanej w przyznawaniem mieszkań socjalnych w Jeleniej Górze. Z Urzędu odjechał ze strażnikami miejskimi, ponieważ czuł się zagrożony.
Publikacja dotycząca rzekomego przyznawania mieszkań socjalnych w Jeleniej Górze znajomym urzędników, która pojawiła się w programie „Alarm!” emitowanym na antenie TVP1 wywołała spore poruszenie. Sam wiceprezydent Jeleniej Góry, który pojawił się w programie unikając odpowiedzi na pytania dziennikarzy odczytał dziś swoje oświadczenie w tej sprawie. Od wiceprezydenta słyszymy głównie stwierdzenia dotyczące publikowania nieprawdy, ponieważ - zdaniem wiceprezydenta - takie sytuacje w Jeleniej Górze nie mają miejsca, a publikacja materiału przez TVP jest próbą manipulowania opinią publiczną.
Przepraszam za zaistniałą sytuację, której przebieg mógłby wskazywać na zamiar uchylania się od podjęcia rozmowy. Sprawy mieszkaniowe są z reguły skomplikowane i wymagają spokoju, a agresywna wizyta dziennikarzy i osób uważających się za dziennikarzy takiej atmosferze nie sprzyja. - zawarł w swoim orzeczeniu wiceprezydent Jeleniej Góry Janusz Łyczko.
Reklama
Sytuacja Pani Ewy, której sprawa została przedstawiona w jednym z programów TVP jest wciąż rozwojowa i urzędnicy są w trakcie czynności mających na celu zorganizowanie jej lokalu socjalnego z godnymi warunkami, które - w nadziei urzędników - kobieta zaakceptuje. Przypomnijmy, że proponowane wcześniej mieszkanie przy ulicy Lwóweckiej nie zostało zaakceptowane przez Panią Ewę, ponieważ nie posiadało bezpośredniego dostępu do łazienki i znajdowało się w budynku zlokalizowanym w nieatrakcyjnej części miasta.
Straż miejska jest wzywana w sytuacji zagrożenia pracowników. - powiedział wiceprezydent.
Reklama
Wnioskując więc z tej wypowiedzi, Pan Janusz Łyczko czuł się zagrożony obecnością Pani Ewy, czyli osoby, która chciała rozmawiać z wiceprezydentem oraz dziennikarza TVP, który towarzyszył kobiecie.
Wiceprezydent wspominał, że w ostatnim czasie nasiliły się groźby karalne ze strony osób, które podają się za dziennikarzy wobec urzędników. Ten fakt wpłynął na podjęcie decyzji o wezwaniu strażników miejskich do interwencji, której celem było przewiezienie Pana Janusza Łyczko z Urzędu do nieokreślonego punktu.
Według wiceprezydenta Jeleniej Góry manipulacja w materiale emitowanym na antenie TVP polega na tym, że zostały tam określone stwierdzenia dotyczące przyznania dwóch mieszkań w bardzo krótkim czasie rzekomym znajomym urzędników. Według informacji uzyskanych od wiceprezydenta Janusza Łyczko w rzeczywistości chodziło o starsze małżeństwo, które dwukrotnie starało się o mieszkanie socjalne. Pierwsze mieszkanie zostało przez nich odmówione, więc wystąpili po raz drugi. Druga kandydatura również została wybrana, ponieważ starsze małżeństwo miało rzekomo najwięcej „punktów” uprawniających ich do otrzymania mieszkania socjalnego.
Drodzy Państwo, jeżeli chodzi o otrzymywanie mieszkań przez urzędników, jak i to co było wyemitowane w programie: Wszystkie procedury przydziału mieszkań jak i lokali do remontu są wykonywane zgodnie z literą prawa i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Czy lokale były przyznane urzędnikom? Urzędnicy są traktowani tak samo w mieście jak mieszkańcy Jeleniej Góry. Tak samo obowiązują ich kryteria ilości punktów do otrzymania lokalu socjalnego, jeżeli urzędnik spełnia kryteria, oczywiście lokal zostanie przyznany. - powiedziała Beata Zięba, dyrektor Departamentu Gospodarowania Mieniem
Reklama
Fakt otrzymania mieszkania przez męża urzędniczki nie został jednoznacznie zdementowany. W odpowiedzi na pytanie usłyszeliśmy, że w takiej sytuacji nie ma znaczenia kim jest osoba wnioskująca o mieszkanie, a ilość punktów, które kwalifikują wnioskującego do przyznania lokalu socjalnego.
Z dzisiejszej konferencji prowadziliśmy dla Państwa transmisję na żywo:
# Afera mieszkaniowa w Jeleniej Górze? Miasto zabiera głos w sprawie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czerwona kotlina miasto kolesiostwa i przekrętów.
Nowogrodzka ulica kolesiostwa i przekrętów.
PO ich zachowaniu i minach widać że kłamią. Teraz tylko znajdą kozła ofiarnego i jak sprawa przyschnie to będą dalej ,, lody kręcić "
Zgadzam się z YZ czas na zmiany których nigdy w Jeleniej Górze nie było !!!
Dokładnie stara klika cała wont
Pytam w kolejnym Artykule w Kolejnych komentarzach: - Proponujecie TKM? W Jeleniej Górze nie ma nikogo kto by zaoferował "coś" mieszkańcom. Są ludzie którzy są tylko PRZECIW OBECNEJ (i tak słabej) Ofercie rządzących. Dlatego ludzie wolą wybrać kogoś po kim można się czegoś spodziewać. Strach się bać jak kandydaci zabierają się za kolekcjonowanie elektoratu (sposób zdobywania) - to co będzie jak będą u Władzy....TKM² ?
Może wreszcie wejdą do Jeleniej Góry jacyś kontrolujący z uprawnieniami i może skończy się wreszcie to rozpasanie władzy samorządowej i bezkarnosci urzędniczej.
Wyemitowany program kłamstwem nie jest,ten proceder trwa od dawna,z mieszkaniami do remontu jest tak samo.Tak że niech urzędnicy nie kłamią,że działają według procedur bo to jest kłamstwo.
A Pan Papaj też dostał mieszkanie komunalne
Dlatego drogi dje - warto by się przyjżeć - kto otrzymał takie mieszkanie w okresie piastowania funkcji publicznych albo zaraz po. Może się dziwnie okazać że "na lwóweckiej było ale nie chciał"...
A gdzie jest tatuś tej dzidzi?
Dokładnie co z mieszkaniami do remontu niech sprawdzą kto je dostał to zobaczą
Mi zajelo staranie o mieszkanie 24lata !!!!!,w Jeleniej Gorze.W kamienicy komunalnej zylismy wmiare zgodnie z sasiadami,mieszkancy sami sprzatali klatki schdowe,uprawiali kwiatki pod oknami domu,az do czasu wprowadzenia sie pani urzedniczki z Urzedu Miasta Jeleniej Gory.Moglismy wykupic mieszkania komunalne ,powstala wspolnota mieszkaniowa,mielismy nadzieje na ,,leprze zycie""niestety okazalo sie nie liczyla sie z sasiadami tylko ,,dzialala na swoja korzysc i tak jest do dzisiaj.
Pani Rosjanko, proszę się nauczyć języka, e którym chce pani trollować.
A ja jeszcze 25 lat spłaty kredytu... Ale nie wyciągałam ręki po "daj daj" tylko zakasałam rękawy do roboty
No, jeśli się starałaś tak bardzo, jak bardzo umiesz pisać po polsku, to się nie dziwię. Pewnie nikt nie rozumiał twojego bełkotu.
Mis z okienka na 99%jestes merzm urzedniczki i prawda zabolala.
"jestes merzm urzedniczki", przepraszam, pani rosjanko, kim jestem?
"Straż miejska jest wzywana w sytuacji zagrożenia pracowników. - powiedział wiceprezydent." . . . . "Wnioskując więc z tej wypowiedzi, Pan Janusz Łyczko czuł się zagrożony obecnością Pani Ewy, czyli osoby, która chciała rozmawiać z wiceprezydentem oraz dziennikarza TVP, który towarzyszył kobiecie."
Naucz się używać cudzysłowów w sposób właściwy.
Do "twój belfer ze snów", a ty wracaj do roboty, urzędasie. Dostajesz wynagrodzenie z naszych podatków nie za siedzenie na internecie w czasie pracy!
Zamknij ry.ja, niedorobiony flaku. Urzędnikiem to była twoja stara, każdy ją miał urzędowo dwa razy dziennie.
Wyjdzie teraz wszystko przy tej sprawie. Nie tylko mąż urzędniczki dostal... córka innej urzędniczki też dostała, synuś innej od razu po studiach, i to duże mieszkania, w porządnych lokalizacjach, z pełnym węzłem sanitarnym, a rodzinie np.3-osobowej te cwaniaki mówią, że przysługuje metraż do max 45m2, a proponują 30... wstyd... Mam nadzieję, że prokuratura się tym zajmie i dokładnie sprawdzi każde przydzielone mieszkanie na przestrzeni minimum 10 lat. A Pan Łyczko nigdy nie powinien być na tak wysokim stanowisku urzędniczym, bo przynosi wstyd dla miasta.
Tak powinno byc popieram
Kompromitacja!!! Jeśli pmi nadal zostaną przy władzy w tym mieście to oznacza że Wy mieszkancy jesteście zwykłymi Fra.je.rami których dyma nie tylko pis ale i Wasi wlodarze!!! Sprzedają działki patodeweloperom za bezcen a Wy musicie płacić im 200 zł za metr!!! Szczerze? Biłbym brawo jakby ktoś podpalił ratusz!
Kompromitacja to była wtedy, jak twoja stara zobaczyła fiu.ta twojego starego.
Kompromitacja to była wtedy jak Twoją starą wyr.u.chało pół Jeleniej i do tej pory nie wiadomo czyj tyś popromieniec :)
komuchy mająsie dobrze
Pisowska menda
Twój stary ? Napawde ?
"Napawde", rusku podpisujący się "Polak".
Urzędnicza mafia.
Zeszłego lata będąc na kolacji z przyjaciółmi i siedząc w jednej z przyratuszowych restauracji byłem świadkiem rozmowy między dwoma panami na temat takich lokali. Panowie przy drinku na luzie dyskutowali, jednym był magnat z lokalnej telewizji, który to chwalił się drugiemu i nie bacząc, że wokół siedzą ludzie i wszystko słyszą, że jego brat mający firmę remontowo-budowlaną niejeden taki lokal już ma na koncie dzięki ich serdecznym układom z urzędem (miasta). Jako, że telewizji w tym mieście zbyt wiele nie ma domyślą się Państwo o kim mowa, brat faktycznie firmę budowlaną posiada jak można znaleźć w internecie i wiele lokali mieszkalnych na rzeczonych Panów w Jeleniej jest zarejestrowanych, warto przejść się przez miasto, popatrzeć gdzie remonty, podejrzeć tabliczki remontowe, po nitce do kłębka. Tak to kwitnie. Kolesie kolesiom załatwiają, bo to córce się przyda, żeby miała po studiach gdzie mieszkać i chłoptasiów przyjmować, albo żonie wyremontuje i podaruje na urodziny, a ludzie potrzebujący? A kogo oni obchodzą.
To u nas sa magnaci lokalnej telewizji?
Niezwłocznie opiłowac lewacką gangrenę z przywilejów i dożywotnio odciąć od dostępu do władzy.
Jak na dłoni widać brak lustracji i grubą kreską Mazowieckiego.Towarzysze i koncesjonowana opozycja dogadali się i mamy wysp gwiazd lewactwa pod roznymi postaciami.Kasta,księża,wykładowcy na Uniwersytetach,dziennikarze,celebryci aktorzy,działacze różnych związków,sportowcy itp.itp.Klincz totalny
Ten wice chyba oszalał, boi się bezbronnej kobiety? Jak to wogóle możliwe, by kobieta z chorym dzieckiem mieszkała w tak skandalcznych warunkach? Co władze miasta zrobiły by im pomóc? A matactwo było i będzie jeszcze długo. Podobnie jest z turnusami rehabilitacyjnymi na Dolnym Śląsku, niektórzy jeżdżą z dotacją PFRON co roku, a innym po 6 latach się odmawia i to osobom ze stopniem znacznym na stałe i z niskimi dochodami. Wszędzie tam gdzie lewaki są oszustwa.
Ta niby bezbronne kobieta zajmuje lokal po zmarłej matce bez przydziału a do tego nie dba o nie i zadłużyła na bez mała 15 tysięcy! Dlatego też Sąd orzekł eksmisję a miasto wskazało lokal socjalny którego lokalizacja paniusi się nie podoba i zrobiła cyrk zamiast się cieszyć że nie wylądowała na bruku. Jeżeli teraz Urząd Miasta ulegnie presji TVP 1 będzie to instrukcją dla całej jeleniogórskiej patologii jak zdobyć bez problemu mieszkanie a ci którzy uczciwie pracują i latami starają się o własny kąt z zasobów miasta będą czekać do usranej śmierci!
Ten wice chyba oszalał, boi się bezbronnej kobiety? Jak to wogóle możliwe, by kobieta z chorym dzieckiem mieszkała w tak skandalcznych warunkach? Co władze miasta zrobiły by im pomóc? A matactwo było i będzie jeszcze długo. Podobnie jest z turnusami rehabilitacyjnymi na Dolnym Śląsku, niektórzy jeżdżą z dotacją PFRON co roku, a innym po 6 latach się odmawia i to osobom ze stopniem znacznym na stałe i z niskimi dochodami. Wszędzie tam gdzie lewaki są oszustwa.
Sprawa z mieszkaniami dla urzędowych kolesi stara jak świat i w sumie specjalnie nie zawiła na tamte czasy. On zresztą też w tym palce maczał przynajmniej mi o tym wiadomo bo byliśmy poszkodowaną rodziną przez tę szajkę ze znaną urzędniczką z lokalówki - rządził tam wtedy taki babiszon taki wredny babo-chłop. Mam nadzieję, że przynajmniej tym aktualnym oszustom i krętaczom dobiorą się do ty.łka za naszą wielką krzywdę.
Do tego miasta to by się przydało Centralne Biuro Antykorupcyjne, nie tylko do urzędu miasta ale nawet i do jeleniogórskiego sądu. Zbiegiem lat mieszkając tutaj bardzo dużo od innych na nich słyszałem, jeden zrobił to drugi tamto, jeden zaiwanił to, drugi zrobił tamto. Machlojka goni kolejną machlojkę, oni myślą że ściany nie mają uszów, nic dziwnego że na tą dolinę powiadają Czerwona Kotlina. Myślą że jak rodzinami tak siedzą w tych urzędach to będzie cacy. problem polega na tym że na fotelach siedzą ludzie bez wykształcenia z zawodu w którym to urzędzie tam siedzą. Przez takich ludzi miasto tutaj umiera i trwa w stagnacji. Wystarczy pojechać do małych miasteczek jak one prężnie się rozwijają.
Jedna wielka mafia,dlaczego eskortowała go straż miejska? Kamer się bał czy P.Ewy ? Na taczkach powinien odjechać.
A ja pytam kto wybrał obecne, beznadziejnie rządzące władze w Jeleniej Górze i czym się kierowaliście? Takiego badziewia to nie ma w żadnym mieście w Polsce
" WOLNA SOBOTA Moje konto Schowek Wyloguj Szukaj Wyborcza.pl Prenumerata cyfrowa Dzisiejsza Gazeta Wyborcza (e-wydanie) Magazyny Wojna w Ukrainie Świat Kraj Miasta Wyborcza.biz Opinie Klimat Magazyny Kultura Nauka Zdrowie Sport Wysokie Obcasy Prenumerata Podcasty Więcej Wyborcza.biz Serwisy lokalne Wyborcza.tech Wysokie Obcasy News from Poland Witamy w Polsce BIQdata Magazyn Kuchnia Archiwum TOK FM Gazeta.pl Inne serwisy Hanna Machińska: Z karą śmierci, o której mówi Morawiecki, znajdziemy się w systemie wschodnim, poza Unią Europejską HANNA MACHIŃSKA 13.01.2023, 13:35 Waldemar Paś 4 Profesor Hanna Machińska Profesor Hanna Machińska (Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl) Zachowanie Straży Granicznej w pewnych sytuacjach nosi znamiona nieludzkiego traktowania, a nawet tortur, np. gdy rodzinę z małymi dziećmi wypycha się z Polski 30 razy. Funkcjonariusze nie będą mogli zasłaniać się wydanymi im rozkazami Co chcielibyście powiedzieć dr Hannie Machińskiej? Piszcie: [email protected] Z Hanną Machińską, wieloletnią zastępczynią rzecznika praw obywatelskich, rozmawia Waldemar Paś Kto po pani odejściu będzie bronił praw obywateli w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich? - Myślę, że wszyscy, którzy pozostali. Z 300 osób niewiele odeszło. Odeszły z powodu innych planów zawodowych. Ubolewam, że zrezygnowali członkowie dwóch doradczych organów - Komisji Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur i komisji ds. służb specjalnych. Nie przegap: Nie było słowa "dziękuję", rzecznik powiedział tylko, że ceni moją pracę i jest z niej zadowolony - opowiada dr Machińska. Odeszli w proteście po odwołaniu pani ze stanowiska przez RPO prof. Marcina Wiącka. Podkreślali, że tak nakazuje im poczucie przyzwoitości. Czy ci, którzy zostali w Biurze RPO, będą jeździli nocami do komisariatów i do lasu na granicy z Białorusią, tak jak pani to robiła? - Będą, ale oni nie muszą tego robić nocą. Chociaż wiele interwencji, zwłaszcza dotyczących pokojowych manifestacji, miało miejsce w nocy i nad ranem. Również wtedy, kiedy otrzymywaliśmy informacje o osobach potrzebujących pomocy w lesie. Wtedy nieważna była godzina, jeździliśmy i mam nadzieję, że tak nadal będzie. Pamiętajmy, że to, co robiłam, było wynikiem pracy zespołowej wielu osób. One nie odeszły z pracy. Sędziowie sądu apelacyjnego w Krakowie z podziękowaniem dla odwołanej ze stanowiska zastępczyni rzecznika praw obywatelskich Hanny Machińskiej, 08.12.2022 r. Sędziowie sądu apelacyjnego w Krakowie z podziękowaniem dla odwołanej ze stanowiska zastępczyni rzecznika praw obywatelskich Hanny Machińskiej, 08.12.2022 r. Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl Chodzi nie tylko o ich wolę, ale również o to, czego oczekuje rzecznik Wiącek. Publicznie wypominał pani, że nie poinformowała go o swoich interwencjach 11 listopada. - Przyznam, że nie wiem, jak zareagować. Mam ochotę przemilczeć tę wypowiedź, nie chcę eskalować konfliktu, to wbrew mojemu charakterowi i przywiązaniu do dbania o godność urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie przegap: Rzeczniczka Hanna Machińska laureatką Pierwszej Nagrody Obywatelskiej im. Henryka Wujca. "W jej obecności prawo zaczynało działać" To może warto powiedzieć, jak było. - Próbowałam się wtedy dodzwonić do rzecznika Wiącka. Nie odbierał telefonu, wysłał mi SMS-a, że jest chory, nie może rozmawiać, i poprosił o przygotowanie notatki. Od lat obserwujemy poważne naruszenie standardów w ograniczeniu pokojowych zgromadzeń. 11 listopada to zawsze dla Biura Rzecznika Praw Obywatelskich stan alarmowy. Na podstawie tej notatki zastępca rzecznika Stanisław Trociuk wystąpił z pytaniami do komendanta stołecznego policji, co też aprobował rzecznik Wiącek. Nie przegap - Jarosław Kurski: Zawiódł Pan, Profesorze. Jarosław Kurski pisze do rzecznika praw obywatelskich Marcina Wiącka Skoro aprobował, to chyba się zgadzał, prawda? A jak wyglądała pani interwencja? - Późnym wieczorem zostałam poproszona o pomoc przez grupę osób, które stały z białymi różami i transparentem: „Nacjonalizm to nie jest patriotyzm". Wśród nich były osoby zawodów zaufania publicznego, profesorowie, lekarze. Nawet policjanci przyznali, że wszyscy zachowywali się spokojnie, protestowali pokojowo. Ale uzbrojeni po zęby policjanci zorganizowali kocioł, czyli otoczyli ich szczelnym kordonem, na zimnie. Chciałam rozładować to napięcie, aby zapewnić protestującym dostęp do toalety, wody, a osobom znanym policji powrót do domu. Prosiłam, aby policjanci się przedstawili i podali podstawę ich zatrzymania. Policjantka odmówiła jednak podania nazwiska i podstawy prawnej. Ostatecznie po dłuższych negocjacjach udało się doprowadzić do zwolnienia kilku osób, a pozostałym towarzyszyłam w komendzie policji aż do zwolnienia ich nad ranem. Rzecznik Wiącek powinien być zadowolony, że jego przedstawicielka tam była i wspólnie z posłem Michałem Szczerbą próbowała zapewnić bezpieczeństwo osobom zatrzymanym. Nie przegap: Od godz. 14.50 do 21.30 w kotle policyjnym bez dostępu do wody i toalety. Zastępczyni rpo dr Hanna Machińska opowiada co działo się na 11 listopada 2022 r. 11 listopada 2022 r. Kordon policji przed pokojowo zachowującymi się demonstrantami stojącymi z transparentem 'Nacjonalizm to nie patriotyzm'. 11 listopada 2022 r. Kordon policji przed pokojowo zachowującymi się demonstrantami stojącymi z transparentem 'Nacjonalizm to nie patriotyzm'. Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl Jak rzecznik Wiącek reagował na wasze interwencje na demonstracjach i po zatrzymywaniu demonstrantów? - Interwencje mają swoją dynamikę i dzieją się ad hoc. Rzecznik i odpowiednie zespoły muszą obserwować przebieg zdarzeń. Tak jak to mówił Adam Bodnar: musimy być wszędzie tam, gdzie coś się dzieje i mogą być łamane prawa człowieka. Zawsze mogłam liczyć na poparcie Bodnara, bo w czasie interwencji korzystamy z pełnego mandatu RPO. I przez ostatnie półtora roku dokładnie to robiliśmy. W tym czasie słyszałam od rzecznika Wiącka same pozytywne oceny, ani jednej uwagi negatywnej. Ale powtórzę, że to była praca zespołowa - kolejni rzecznicy, wszyscy zastępcy i ich zespoły świetnie realizowali przypisane im zadania. Pewne aktywności są bardziej widoczne, inne mniej, choć w wymiarze prawnym mają fundamentalne znaczenie dla obrony praw człowieka. Część osób wizytuje miejsca pozbawienia wolności, to m.in. zakłady karne, areszty śledcze, strzeżone ośrodki dla cudzoziemców, ale też domy pomocy społecznej czy szpitale psychiatryczne. W Polsce jest 3 tys. takich miejsc. Inni jeżdżą na granicę z Ukrainą i Białorusią, odwiedzają dworce i miejsca, gdzie przebywają uchodźcy. Praca Biura RPO to również odpowiedzi na setki skarg, wnoszenie skarg nadzwyczajnych przed Sądem Najwyższym, postępowania przed sądami krajowymi, Trybunałem Konstytucyjnym czy międzynarodowymi trybunałami, np. w sprawach dotyczących praworządności. Przed tymi sądami występowali Maciej Taborowski, Paweł Filipek, Adam Bodnar, Mirosław Wróblewski, Valeri Vachev i Stanisław Trociuk. Nie przegap - prof. Adam Bodnar: Dziękuję Hannie Machińskiej, że tak ofiarnie walczyła o każdego pokrzywdzonego człowieka Czy nie mówi pani głównie o tym, co jako Biuro RPO robiliście za czasów prof. Bodnara? - Rzecznik Wiącek kontynuuje wiele działań, np. te zainicjowane przez rzecznika Bodnara, a dotyczące uchwał anty-LGBT. Przyniosły one sądowe rozstrzygnięcia uznające takie uchwały za nieważne. Obecny RPO zwrócił się do gmin i powiatów o uchylenie tych uchwał. Sprawa była głośna również za granicą. A przecież są też inne ważne sprawy, jak bezdomność, prawa osób z niepełnosprawnościami, gdzie działania są kontynuowane. Wiele aktywności rzecznika Wiącka jest widocznych zwłaszcza w związku z wejściem w życie kodeksu karnego wykonawczego i spodziewanymi konsekwencjami kk. W wielu sprawach podejmowanych przez RPO niezwykłą aktywność wykazują obywatele, radcowie i adwokaci, którzy stworzyli system pomocy pro bono, np. działający w miejscach pozbawienia wolności na granicy. Nas zadziwiało to, jak na miejscu zawstydzała pani młodszych swoją inicjatywą i energią. „Machina", jak na naszych łamach nazwał panią mec. Grzegorz Kukowka. Nie przegap - mec. Grzegorz Kukowka: Czy obrona praw człowieka ograniczy się teraz do stanowisk, raportów i ewentualnie wyrażania ubolewania? - Proszę spojrzeć na tych młodych, fantastycznych aktywistów, którzy niosą pomoc potrzebującym w lesie przy granicy z Białorusią, a także na mieszkające tam osoby, które także pomagają. Mają wbudowany azymut: idziemy tam, gdzie ludzie nas potrzebują. Dawali i dają nam napęd działania. Ale energia tkwi w nas, niezależnie od wieku. Kiedyś słyszałam od pewnej osoby udzielającej schronienia uchodźcy, że przypomniały się jej rodzinne doświadczenia z czasu II wojny światowej. Wtedy też wszyscy się bali, czy do domu nie wtargną mundurowi, aby sprawdzić, czy kogoś nie ukrywają. Dramaty, jakie dziś obserwują, napędzają ich do działań. Boimy się karzącej ręki państwa za czynienie dobra. - Obserwujemy w Polsce bardzo poważny kryzys demokracji, rządów prawa i przestrzegania praw człowieka. To niszczenie fundamentów państwa jest nie do zniesienia dla mojego pokolenia. Szkody mogą być jednak znacznie poważniejsze, niż sobie wyobrażamy, bo to niszczenie fundamentów europejskich, a nie tylko państwa polskiego. Moje pokolenie doskonale wie, czym grozi usunięcie nas z rodziny demokratycznych krajów europejskich. Przyszłość Polski będzie wtedy marna. Jak ocenia pani to, co się dzieje na granicy z Białorusią? - Pamiętam grupę Afgańczyków w Usnarzu Górnym. To było preludium, państwo polskie postanowiło pokazać, że nie będzie wpuszczać uchodźców, drastycznie łamiąc przy tym prawo. Na nic zdało się zabezpieczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - Polska została zobowiązana do dostarczenia niezbędnej pomocy Afgańczykom. Zwracaliśmy się wielokrotnie, aby ich wpuścić, ale nasze apele nie zostały uwzględnione. Nie przegap - prof. Magdalena Środa: Odwołanie Machińskiej to nie skandal, tylko normalizacja Obowiązki państwa wzięli na siebie aktywiści i wbrew wszystkiemu niosą pomoc potrzebującym w nadgranicznych lasach. - Rozmawialiśmy z ludźmi torturowanymi przez białoruską straż graniczną, tamtejsi strażnicy graniczni liczyli sobie 100 euro za butelkę wody. Istnieją rejestry naruszeń praw człowieka na granicy. Pamiętam wizytację komisarz praw człowieka rady Europy Dunji Mijatović w Michałowie w listopadzie 2021 r. i innych miejscach w pobliżu granicy. Władze tej gminy ostro sprzeciwiały się wywózce rodzin z dziećmi na Białoruś. Wówczas na publicznej drodze zatrzymała nas policja, mimo obecności pani komisarz. Policjanci chcieli sprawdzić, czy nie znajdujemy się na ich czarnej liście. Jaka czarna lista? To była demonstracja siły i szykan wobec nas. Przepuszczono nas po jakimś czasie. Odnaleźliśmy grupę uciekinierów z Etiopii. Dzięki naszej obecności zdołali złożyć wnioski o ochronę międzynarodową w Polsce. Policjanci przejrzeli moje prywatne rozmowy na Signalu i Messengerze. Teraz grozi mi osiem lat za pomoc uchodźcom ZAPISZ NA PÓŹNIEJ Ochotników pomagających uchodźcom spotykają szykany. - Legitymowanie bez żadnej podstawy prawnej, zatrzymywanie osób z plecakiem, badanie alkomatami. Osobom z Klubu Inteligencji Katolickiej funkcjonariusze zarekwirowali cały sprzęt, później w wyniku wyroku sądu zwrócony. Szykany i zastraszanie, np. samochód Straży Granicznej notorycznie stojący przed domem wolontariusza. Nawet w naszej obecności Straż Graniczna pokazywała siłę. Zauważyliśmy np. że idą za parą aktywistów podążających do lasu, aby sprawdzić, czy nie należy się im mandat za złe parkowanie samochodu. Szykany wobec aktywistów i aktywistek cały czas trwają. Nie przegap: Prof. Marcin "Milczy" Wiącek. Rzecznik praw obywatelskich nie lubi odpowiadać na niewygodne pytania w sprawie odwołania dr Machińskiej Dlaczego Straż Graniczna dopuszcza się pushbacków? - Rzecznik Wiącek wielokrotnie mówił o tym, że są to działania nielegalne. Jest już wiele orzeczeń sądowych, np. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim stwierdził, że wyrzucenie nocą Afgańczyków na Białoruś było nieuzasadnione i nielegalne, a rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych przyjęto niezgodnie z prawem, w tym z konstytucją. Również inne sądy, np. WSA w Warszawie i Białymstoku, zwracały uwagę na naruszanie prawa międzynarodowego, niehumanitarne działania naszej Straży Granicznej wobec uchodźców. Osoby wchodzące do Polski powinny być poddane normalnej procedurze, czyli powinna zostać im udzielona ochrona międzynarodowa na czas sprawdzenia ich wniosków o azyl. Pytaliśmy Straż Graniczną, czy zna ten wyrok i inne tego typu. A oni na to, że są związani rozkazami. "Czy znacie konstytucję?" – dopytywaliśmy. A oni, że muszą przestrzegać rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych. Sytuacja uchodźców jest dramatyczna nie tylko po przebrnięciu przez granicę polsko-białoruską, ale również wtedy kiedy na mocy decyzji sądu kierowani są do Strzeżonych Ośrodków dla Cudzoziemców. Byliśmy wraz z Krajowym Mechanizmem Prewencji Tortur we wszystkich Ośrodkach. W raporcie KMPT pokazaliśmy poważne naruszenia praw uchodźców. Przecież tam osadzane są rodziny z dziećmi, kobiety w ciąży, ofiary tortur. Strajki głodowe dorosłych i dzieci, ostatni strajk głodowy w Lesznowoli mężczyzny, który przebywa tam 18 miesięcy, próby samobójcze, świadczą o tym, że nie potrafiliśmy zapewnić godnego pobytu uchodźcom, respektującego ich prawa. Nie przegap: Po odwołaniu Hanny Machińskiej. Siły dobra wygrały dzięki niej na granicy polsko-białoruskiej wiele potyczek Czy aktywistom i mieszkańcom, którzy narażając się na odpowiedzialność karną, niosą pomoc potrzebującym, w przyszłości należeć się będzie rekompensata od państwa? - Na pewno medale za odwagę i pomoc. A pokrzywdzonym przez działanie państwa odszkodowanie. Pamiętajmy, że wiele osób dostało mandaty za udzielanie pomocy, tylko w niektórych przypadkach zostały one umorzone. Imigrant z irackiego Kurdystanu Ibrahim odnaleziony w lesie przez przedstawicieli Fundacji Ocalenie, okolice Sejn, 1 listopada 2011 r. Imigrant z irackiego Kurdystanu Ibrahim odnaleziony w lesie przez przedstawicieli Fundacji Ocalenie, okolice Sejn, 1 listopada 2011 r. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl A jaka odpowiedzialność czeka Straż Graniczną, sprawców pushbacków? - W tej chwili iluzoryczna. Ale coraz częściej słyszymy, że funkcjonariusze zaczynają się liczyć z odpowiedzialnością karną. Nie muszą wykonywać wszystkich rozkazów. Funkcjonariusz powinien powiedzieć przełożonym, że nie wykona rozkazów sprzecznych z prawem. Ale na razie ślepo wierzą przełożonym, licząc, że ominą ich konsekwencje. Tymczasem, co wykazał m.in. prof. Mikołaj Małecki z UJ, obrona suwerenności terytorialnej nie jest wartością absolutną, trzeba wyważyć obie wartości - ochronę granicy z ochroną praw człowieka. Zachowanie Straży Granicznej w pewnych sytuacjach nosi znamiona nieludzkiego traktowania, a nawet tortur, np. gdy rodzinę z małymi dziećmi wypycha się z Polski 30 razy. To jest naruszenie polskiej konstytucji, europejskiej konwencji, konwencji genewskiej, ale też wielu przepisów polskiego kodeksu karnego, np. art. 160 kk - narażenie na utratę życia lub zdrowia, art. 162 kk - nieudzielenie pomocy, art. 189 kk - odpowiedzialność z powodu pozbawienia wolności, art. 172 - przeszkadzanie w akcji ratunkowej niesionej przez aktywistów, art. 210 kk - brak troski o osobę nieporadną, art. 231 - przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza, art. 241 kk - znęcanie się. Funkcjonariusze nie będą mogli zasłaniać się wydanymi im rozkazami."
Gazeta wyborcza, wszystko jasne.
Ludzie ,ale tak jest wszędzie w naszym pięknym mieście banda urzendasów żre z koryta pełnym ryjem za nasze .Popatrzcie jak są obsadxane spółki miasta kto tam siedzi ,kto pracuje ? Średnio inteligentny śledczy rozłożył by te rodzinno kolesiowskie klany na czynniki pierwsze ,ale po co pytam się ?. Niech żrą dalej może im się kiedyś uleje.
Hi hi odpowiedz urzedniczki ,,nie wiem o co Pan pyta,, to standard obrony.Jak nie wie jak sklamac to mowi ,ze nie wie o co chodzi.
Ja proponuję sprawdzić ,jakim cudem dostał mieszkanie w tak szybkim tempie nie jaki Dariusz Juźwiak ,skoro posiadał już mieszkanie i mieszkał razem ze swoją mamą ,jakim cudem należało mu się mieszkanie i to jeszcze na zabobrzu? Tutaj osoba z synem 8 letnim ciężko chorym ma warunki nie do przyjęcie ( mieszkanie zimne ,zagrzybiale ,toaleta na korytarzu wyglądająca jak jakaś komórka ) on zaś miał dużo lepsze warunki i dostał mieszkanie komunalne w tak szybkim czasie ? Na dodatek chwali się tym na swoim profilu na portalu społecznościowym i dziękuję wszystkim za pomoc ,zaś co bardzo dziwne jest że dodatkowo pokazuje w jakich dobrych relacjach jest z obecnym prezydentem Jeleniej Góry wstawiając z nim zdjęcia w internecie ? Coś tu nie gra.
Dokładnie jakie kryteria muszą spełniać zwykli ludzie brak mieszkania a ci mają i dostają nowe to sprawa dla prokuratury i to nie z J.Gory. dam znam synka kogoś z ZGLU co dostał i to jakie duże to kpiny. A tych urzedasow i pseudo prezydentów pożegnanie na wyborach i to na taczkach
To jest zwykle przestępstwo to, co się przestępstwo i ten Łyczko musi ponieść wreszcie odpowiedzialność karną. I tak się stanie naruszona tu została w sposób rażący ustawa i uchwała Rady Miejskiej. Niech ten psychol Łyczko niedoszły księżulek da sobie spokój z tymi komentarzami. Nie ma nic na swoją obronę to jego koniec. To zwykły śmierdzący paranoik. Przestępstwo w tej sytuacji polegające na przekroczeniu uprawnień poprzez działanie na szkodę interesu prywatnego i publicznego jest więcej niż oczywiste.
Mysle ze wszyscy powinni distac dyscyplinarkę i zakaz wykonywania zawodu . Pozabierać mieszkania z kara 100000 tys zl na rzecz ludzi ktorzy czekaja i czekali tyle lat . Sprawiedliwość musi byc . A wszystko pojdzie jak zwykle zamiecione pod dywan . Zwykły Kowalski by za to odpowiedział i to surowo a my na to sie godzimy sami !!!!!!!!!!!!
Jak ja lubię takie twory, które nie potrafią się wysłowić, ale piana aż im kapie z pysków, jak tylko się dorwą do klawiatury...
Teraz najlepiej mieć jak najwięcej dzieci to urzad za darmo da wyremontowane mieszkanie.Inni muszą brać kredyt albo wynajm!A taka samotna Mamusia ma wyremontowane mieszkanie za darmo alimenty 500+po co pracować w Polsce A na starość emeryturę.
Ogólnie czy to lewa czy prawa strona czy też środek wszędzie panuje kolesiostwo. Czy władze były by z pis czy z PO to zawsze urzędnicy będą kombinować. Pis który tak obiecał 7 lat temu walkę z korupcją nie walczy tylko wdrożył akcje Sami swoi. Podobnie jest w samorządach. Ktoś kiedyś powiedział że władza psuje człowieka i taka jest prawda.
wyprowadzić ich na środek rynku rozebrać i wychłostać publicznie cały ten złodziejski team
Czerwona kotlina miasto kolesiostwa i przekrętów.
Nowogrodzka ulica kolesiostwa i przekrętów.
PO ich zachowaniu i minach widać że kłamią. Teraz tylko znajdą kozła ofiarnego i jak sprawa przyschnie to będą dalej ,, lody kręcić "