Internetowy „48 hours challenge”, polegający na znikaniu nastolatków na 48 godzin, praktycznie zniknął z sieci w 2023 roku. Jednak po tragedii w Rzeszowie - odnalezieniu ciał dwójki zaginionych nastolatków - temat wrócił z ogromną siłą. I to nie przez fakty, lecz przez medialne spekulacje.
Lokalne portale, opisując sprawę, zaczęły sugerować, że zaginięcia mogą mieć związek z „groźnym trendem z internetu”. Wkrótce informację podchwyciły ogólnopolskie media, influencerzy i politycy. W ciągu pięciu dni w sieci pojawiło się 2,7 tys. publikacji, które wygenerowały ponad 9,7 mln kontaktów z przekazem - czyli dotarły do co trzeciego Polaka.
Choć prokuratura i Fundacja ITAKA jednoznacznie stwierdziły, że sprawa nie ma związku z internetowym wyzwaniem, lawina informacji już ruszyła. Według danych IMM aż 90% wzmianek pochodziło z mediów społecznościowych - głównie z YouTube’a, Facebooka i TikToka.
- To niebezpieczny trend, ale nie wśród młodzieży, tylko wśród mediów, które powielają klikalne, niepotwierdzone informacje - komentuje Monika Ezman z IMM. - Wyścig z czasem i pogoń za sensacją prowadzą do dezinformacji i wzbudzania niepotrzebnego lęku - dodaje.
W emocjonalnych dyskusjach internauci wyrażali smutek, współczucie i gniew. Obwiniano media za tworzenie nieistniejącego zagrożenia, a także system - za brak realnego wsparcia psychicznego dla młodych ludzi.
Eksperci przypominają: w dobie mediów społecznościowych każdy klik może napędzić dezinformację. Dlatego zanim udostępnimy sensacyjny nagłówek, warto zadać sobie jedno pytanie - czy to w ogóle prawda?
Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji, przeżywasz kryzys, masz myśli samobójcze - zwróć się do dyżurujących psychologów i specjalistów:


Znikanie nastolatków na 48 godzin. Jak social media ożywiły niebezpieczny trend
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.