To była największa akcja poszukiwawcza w Karkonoszach od wielu lat. Przez kilka ostatnich dni 2022 roku, kobiety i jej 3.letniego synka szukało około 150 policjantów, strażaków i ratowników. Ich ciała znaleziono w poniedziałek. Teraz na jaw wychodzą makabryczne okoliczności całej sprawy.
Policja poszukiwała 40. letniej kobiety (lekarz weterynarii) i jej dziecka od piątku 30 grudnia, kiedy partner kobiety i ojciec ich syna zgłosił zaginięcie. Kobieta przebywała z dzieckiem w Pecu pod Śnieżką od niedzieli 25 grudnia, a miała zakończyć pobyt 30 grudnia. Wczesnym wieczorem w piątek (30.12) właścicielka pensjonatu skontaktowała się z policją, informując, że ostatni raz widziała kobietę we wtorek, 27 grudnia, rano. Pokój w pensjonacie był zamknięty, a jej samochód nadal stał zaparkowany przed pensjonatem.
W szeroko zakrojonych poszukiwaniach wzięło udział około 150. osób, w tym grupa ratowników z Polski. W końcu natrafiono na ślad kobiety na nagraniach z miejskiego monitoringu. W środę (28.12) kobieta i jej synek ciągnący saneczki zostali uchwyceni przez kamery w pobliżu stacji pośredniej kolejki linowej na szczyt Růžová hora. To właśnie na jej zboczach w gęstym zagajniku, znaleziono ich ciała.
Obecny na miejscu biegły z zakresu medycyny sądowej stwierdził, że oboje zmarli nagłą śmiercią, prawdopodobnie 28. grudnia. Wszystko wskazuje na to, że chłopczyk został uduszony. Z kolei jego matka powiesiła się.
Na podstawie tych informacji wszczęliśmy postępowanie karne w związku z podejrzeniem popełnienia szczególnie poważnego przestępstwa zabójstwa, a następnie samobójstwa - powiedziała Iva Kormošová, rzeczniczka policji kraju hradeckiego.
Wyjątkowo makabryczne okoliczności tego zdarzenia, wstrząsnęły opinią publiczną w kraju naszych południowych sąsiadów. Nie milkną medialne spekulacje. Okazuje się, że między rodzicami chłopca trwał sądowy spór o ustanowienie władzy rodzicielskiej.
W sprawie jest jednak wiele niejasności. - Matka i syn leżeli obok siebie w lesie między Růzovą horą a chatą Portášké. - mówią ratownicy, którzy znaleźli ciała. Początkowo wyglądało to tak, jakby zjeżdżali na sankach po zlodowaciałym zboczu góry i wypadli ze ścieżki.
Trzylatek został uduszony. Makabryczne okoliczności śmierci matki i jej dziecka, którzy zaginęli w Karkonoszach
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziecko element przetargowy - najgorsza głupota jaka morze być na tym swiecie
"Morze" to ci szumi w głowie...
Samobójstwo rozszerzone. Tak to się nazywa.
Nie ma czegoś takiego jak samobójstwo rozszerzone, tylko marne dziennikarzyny używają tego zwrotu
Stefek jesteś zwykłym ignorantem. Choć to słowo pewnie tez nie istnieje bo nie jest Ci znane.
to ty jesteś ignorantem, powtarzasz bezmyślnie jakieś bzdury z mediów. to nie żadne samobójstwo rozszerzono tylko morderstwo z premedytacją i później samobójstwo. masz, ogarnij się i przestań bredzić: https://www.onet.pl/informacje/newsweek/samobojstwo-rozszerzone-rodzinne-samobojstwa-dlaczego-samobojcy-zabijaja-innych/2qbywnw,452ad802
Powiesiła się, ale leżeli obok siebie???
Właśnie dlatego są te niejasności
Niestety Wasz portal stał się od pewnego czasu informacyjnym i reklamowym rynsztokiem. Nawet prosty postronny człowiek stwierdzi , że to są wiadomości dla policji, prokuratora i sądu. To nie interesuje przeciętnego czytelnika, a nawet rujnuje mu psychikę. Czy to jest Wasz cel ? Podobna sytuacja jest związana z ohydną reklamą "członek będzie stał jak kamień". RZĄDZI WAMI TYLKO MAMONA I NISKIE, PODŁE UCZUCIA !!!
Ale ty wiesz że reklamy są dopasowane do tego, czego wyszukiwałeś wcześniej? xD
Na Czeskiej stronie piszą tak: Zaginięcie kobiety i dziecka zostało zgłoszone na policję w piątek, 30 grudnia, przez partnera kobiety i ojca chłopca na posterunku policji w Libčicach nad Vltavou pod Pragą. Po zbadaniu ciał znalezionych w Karkonoszach wiadomo, że były to zgony gwałtowne. Wszystko wskazuje na morderstwo, a następnie samobójstwo. Czterdziestoletnia matka Jana K. najprawdopodobniej zamordowała swojego trzyletniego syna Adama C., który za około dwa tygodnie obchodziłby czwarte urodziny. Ratownicy znaleźli ich ciała w lesie w Karkonoszach, zaledwie kilkadziesiąt metrów od głównej drogi. Kobieta miała udusić syna, a następnie powiesić się na drzewie. W sieciach piszą, że przegrała sprawę sądową o dziecko, które pod koniec roku miała oddać partnerowi do opieki, czego nie była w stanie zrobić psychicznie.
Dziękuję za wyjaśnienie, zawsze z komentarzy się można dowiedzieć wszystkiego :)
Na tej wysokości nie ma drzew jest tyko kosodrzewina.
Dwa cytaty z artykułu: "matka i syn leżeli obok siebie" oraz "matka powiesiła się". Wynika z tego, że matka najpierw się powiesiła, a potem zeszła z drzewa i położyła się obok ciała synka. Wszystko jasne!
W okolicach sylwestra bardzo wiało, prawdopodobnie strącił ją wiatr
To jak to w końcu było? Zjeżdżali na sankach, w międzyczasie, podczas zjazdu, matka udusiła synka po czym powiesiła się i potem położyła obok w lesie?
W dodatku powiesiła się na kosodrzewinie. ;) Ja tam od początku jej nie ufalem...
Każden rozumny wie, że światem rządzi mamona & doopa. Amen
Dziecko element przetargowy - najgorsza głupota jaka morze być na tym swiecie
"Morze" to ci szumi w głowie...
Samobójstwo rozszerzone. Tak to się nazywa.