Prosimy o pomoc ! Marlena i Piotr (mieszkańcy Jeleniej Góry) chorują na nieuleczalną chorobę genetyczną: ataksję rdzeniowo-móżdżkową.
Chorobę odziedziczyli po tacie, u którego dała o sobie znać w 2000 roku. Miał wtedy 35 lat.Problemy z poruszaniem się, mową, przełykaniem bardzo szybko czynią ze zdrowej osoby osobę niepełnosprawną, która wymaga opieki i pomocy przy podstawowych czynnościach. Zachwiany chód przypomina chód osoby pijanej, dlatego często osoby z ataksją są odbierane przez społeczeństwo jako osoby nadużywające alkoholu – Gdybyśmy wiedzieli, że ta choroba spadnie na naszą rodzinę, na nasze dzieci, nie zgotowalibyśmy im takiego losu. – mówią rodzice. Ale nie wiedzieli, a dzieci były już na świecie i rosły zdrowo.

Marlena i Piotrek obserwowali u taty postępującą chorobę, mając nadzieję, że ich nigdy nie dotknie. Teraz oboje mają po dwadzieścia parę lat i są przerażeni tym, co choroba, która w nich siedzi, może zrobić z człowiekiem. Nie chcą takiej przyszłości, widząc, jakie zbiera żniwo. - Choroba ta wyniszcza organizm, odbiera nam umiejętność chodzenia, mówienia, chwytania przedmiotów i powoduje, że stajemy się zupełnie zależni od osób trzecich. – mówią. - I nieuchronnie prowadzi do śmierci.
Przez długi czas Marlena nie chciała dać się zdiagnozować. Bała się wyroku. Kiedy przyszły wyniki – to byłnajgorszy dzień w jej życiu. U niej choroba jest bardziej widoczna niż u brata. Trzęsą się jej dłonie, potyka się, przestała pisać, ma problemy z pamięcią. Sama nie potrafi zejść po schodach. Narzeczony, którego poznała na długo przed chorobą, zrobiłby dla niej wszystko, jednak nie jest w stanie zdobyć leku na tę chorobę, ponieważ takiego leku po prostu nie ma.
Podobno najlepszą obroną jest atak. Tak też postanowiła rodzina Witkowskich walczyć ze swoim brzemieniem. Aby przywrócić funkcje, które zostały zaburzone przez chorobę, atakują ją, ćwicząc specjalną metodą PNF, która nie jest refundowana. Nie jest łatwo prosić o pomoc, ale czasem nie ma innego wyboru. Ze względu na to, że choroba nie oszczędziła tej rodziny i tylko mama jest zdrowa, wydatki są olbrzymie. Dlatego przychodzą ze swoją historią do ludzi, którzy zechcą im pomóc.

Normalny spadek można przyjąć lub odrzucić, gdy jest na przykład obciążony długami. Marlena i Piotrek nie mogli odrzucić swojego spadku, a jedyny dług, jaki im pozostanie, to dług wdzięczności wobec osób, które zechcą podzielić się z nimi swoją dobrocią. Marlena w 2015 roku planuje ślub ze swoim narzeczonym i bardzo chciałaby móc przejść samodzielnie od drzwi kościoła do ołtarza. Pozbawienie leczenia jest dla niej i jej bliskich pozbawieniem nadziei.
Artykuł udostępniony dzięki uprzejmości portalu siepomaga.pl : http://www.siepomaga.pl/witkowscy
Tytuł artykułu został zmieniony. Oryginalny tytuł : "Śmiertelny spadek. Marlena i Piotrek potrzebują pomocy"
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ważne jest to żeby im jak najszybcij i najskuteczniej pomóc a nie wylewać wiadra pomyj na redakcje. Zastanowcie sie troche. Ka9dy jest madry na odległość a wezcie zrobcie cos dla innych naprzykład.,
typowe i zamiast słow otuchy. czy jaki przejaw wsp
idiotyczny tytul artykułu...
Za każdym razem jak czyta się ten portal to ręce opadają:( mam nadzieję, że przez Was bohaterzy artykułu nie stracą
Jak każdy kochający ojciec nie myśli o sobie Tylko o przyszłości swoich dzieci. Żałosny jesteś TY przytaczając owe argumenty Postaw się i ich miejscu pozdrawiam.
zgadzam się z poprzednikiem, w dodatku tylko rodzeństwo potrzebuje pomocy? ojciec na nią nie zasługuje czy co? nie rozumiem, źle WAM ten artykuł wyszedł ajjj
Bardziej debilnego tytułu artykułu w życiu nie czytałem. To tak jakbyście obwiniali ich ojca o to. Żałosne. I zamiast próby pomocy wyszła wam historia rodem z hollywood. Żałosne.
Ważne jest to żeby im jak najszybcij i najskuteczniej pomóc a nie wylewać wiadra pomyj na redakcje. Zastanowcie sie troche. Ka9dy jest madry na odległość a wezcie zrobcie cos dla innych naprzykład.,
typowe i zamiast słow otuchy. czy jaki przejaw wsp
idiotyczny tytul artykułu...