Przód dawnego Antonowa An-2 SP-AOA, który od 2017 roku stoi przy restauracji Blaue Sau w Bad Honnef, to jedyny większy fragment tej maszyny, jaki przetrwał po jej zniszczeniu w Jeleniej Górze podczas orkanu Kyrill. Choć sam samolot nie istnieje już od lat, jego nosowa część ma dziś swoje miejsce w niemieckiej kolekcji i przypomina o historii jednego z najbardziej rozpoznawalnych „Antków” Aeroklubu Jeleniogórskiego.
Przez lata ten An-2 był jedną z najbardziej rozpoznawalnych maszyn Aeroklubu Jeleniogórskiego. Wyprodukowany w PZL-Mielec jako An-2TP o numerze fabrycznym 1G233-21, zarejestrowany w 1990 roku jako SP-AOA, obsługiwał loty aeroklubowe, skoki spadochronowe i lokalne przeloty nad Kotliną Jeleniogórską. Do 2007 roku był normalnie eksploatowanym samolotem, regularnie widywanym na lotnisku w Jeleniej Górze – takim, który dla bywalców był po prostu „naszym Antkiem”, a nie tylko zapisem w dokumentach.
18 stycznia 2007 roku jego historia gwałtownie się urwała. Nad Polską przechodził orkan Kyrill, który narobił szkód także na lotniskach. W Jeleniej Górze silny wiatr przewrócił stojącego na ziemi Antonowa o rejestracji SP-FIN, a ten spadł na sąsiednią maszynę, poważnie ją uszkadzając. Zniszczenia objęły kadłub, skrzydła i elementy konstrukcji nośnej, co w praktyce oznaczało koniec dalszej eksploatacji jeleniogórskiego An-2.
Przez kilka następnych lat wrak przechowywano w Mirosławicach pod Wrocławiem. Tam zapadła decyzja, by wykorzystać część podzespołów do odbudowy innego egzemplarza An-2, który ostatecznie przejął rejestrację SP-AOA, choć był już technicznie inną maszyną. Z oryginalnego „jeleniogórskiego Antka” ocalał tylko przód kadłuba z kabiną pilotów.
Około 2011 roku tę przednią część wycięto z wraku i przewieziono do Bawarii. Trafiła do prywatnej kolekcji Siegfrieda Zellnera w Laberweinting, gdzie wykonano podstawową konserwację: konstrukcję oczyszczono, poszycie zabezpieczono, a całość ustabilizowano tak, by fragment mógł funkcjonować jako trwały eksponat. Nie próbowano odbudowy całego samolotu – celem było zachowanie autentycznego kawałka maszyny, która zakończyła swoją służbę po wichurze.
W 2017 roku nos dawnego jeleniogórskiego An-2 trafił do ekspozycji Buccara – Blaue Sau w Bad Honnef w Nadrenii Północnej-Westfalii. Do dziś stoi tam jako plenerowy eksponat, ustawiony naprzeciwko restauracji. Dla przypadkowych gości to ciekawa lotnicza „dekoracja”. Dla każdego, kto kojarzy dawne życie lotniska w Jeleniej Górze – jedyny zachowany fragment samolotu, który przez lata był częścią lokalnego środowiska aeroklubowego.
Ten Antek latał tu wystarczająco długo, aby stać się jednym z symboli jeleniogórskiego lotniska. Każdy, kto bywał tam regularnie, widział go wielokrotnie startującego w stronę Karkonoszy. Dziś został po nim jedynie zachowany przód kadłuba, ustawiony daleko od miejsca, z którym był związany. A jednak ten fragment mówi więcej niż pełna rekonstrukcja – przypomina maszynę, która kiedyś krążyła nad Jelenią Górą, woziła skoczków i pasażerów, była stałym punktem lotniskowego krajobrazu.
Ostatni ślad jeleniogórskiego Antka. Resztki samolotu w Bad Honnef
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie wiem jak jest teraz ponieważ nie widać tego na zdjęciach ale kilka lat temu można było oglądać wnętrze kabiny z zachowanym wyposażeniem.
Nie wiem jak jest teraz ponieważ nie widać tego na zdjęciach ale kilka lat temu można było oglądać wnętrze kabiny z zachowanym wyposażeniem.