Łania pod dworcem kolejowym w Szklarskiej Porębie Górnej to obrazek, który jeszcze kilkanaście lat temu wywołałby sensację. Dziś takie widoki stają się coraz bardziej codzienne – zwierzęta leśne coraz śmielej wchodzą między domy, tracąc naturalny lęk przed człowiekiem. Widać je nie tylko na obrzeżach miast, ale i w samym ich sercu. Sarny, dziki, lisy, w poszukiwaniu łatwego pożywienia przekraczają granicę lasu i wchodzą w przestrzeń, która do tej pory była domeną ludzi.
To zjawisko ma swoją naukową nazwę – synurbizacja. Oznacza ono proces przystosowywania się zwierząt do życia w środowisku miejskim. Zmieniony rytm dnia, mniejsza płochliwość i gotowość do żerowania w pobliżu człowieka stają się dla nich normą. Powody są proste: po pierwsze łatwy dostęp do pożywienia – resztki w koszach, źle zabezpieczone śmietniki czy nawet nieodpowiedzialne dokarmianie. Po drugie – w miastach brakuje naturalnych drapieżników i nie prowadzi się polowań, a więc ryzyko jest mniejsze niż w lesie. Po trzecie – ekspansja osiedli i dróg coraz mocniej wcina się w dawniej dzikie tereny, zmuszając zwierzęta do adaptacji.
Efektem jest zmiana zachowań. Zwierzęta, które dawniej reagowały paniczną ucieczką na widok człowieka, dziś stoją spokojnie na ulicach czy przystankach, przyjmując obecność ludzi jako element krajobrazu. Z jednej strony budzi to sympatię i zachwyt – spotkanie z łanią, jeleniem czy lisem w centrum miasta robi wrażenie i staje się atrakcją fotograficzną. Z drugiej jednak rodzi poważne zagrożenia. Zwierzęta tracą czujność, łatwiej ulegają wypadkom, zwłaszcza na drogach. Zdarza się, że potrafią być natarczywe, jeśli przyzwyczają się do zdobywania jedzenia od człowieka.
Przykłady z różnych części Polski pokazują, że problem narasta. W Bieszczadach niedźwiedzie regularnie podchodzą pod zabudowania, w Krakowie mieszkańcy coraz częściej zgłaszają sarny i dziki na swoich posesjach, a w Jeleniej Górze miasto apeluje do mieszkańców, by nie pozostawiali łatwo dostępnych odpadków, bo to właśnie one ściągają dziką faunę.
Spotkanie łani pod dworcem w Szklarskiej Porębie jest więc czymś więcej niż ciekawostką. To znak czasu, świadectwo zmieniającej się relacji między światem zwierząt a ludzką cywilizacją. Granica między lasem a miastem coraz bardziej się zaciera. To my, ludzie, musimy nauczyć się odpowiedzialnie reagować – nie dokarmiać, nie prowokować i dbać o to, by nasze otoczenie nie było dla zwierząt łatwą stołówką. Inaczej takich spotkań będzie coraz więcej, a z nimi także konfliktów, których wcale nie musimy prowokować.
Kiedy leśne ścieżki prowadzą do miasta. Łania pod dworcem kolejowym w Szklarskiej Porębie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo przykre...
Drogi autorze tych wypocin, zwierzęta leśne nie wchodzą między domy , tylko to domy wchodzą w tereny leśne , ponieważ od kilku lat cała Szklarska jest systematycznie zalewana betonem patodeveloperki ! Użyłeś, opisując ten stan, pojęcia surbinizaji . Czy surbinyzacją jest też systematyczne spuszczanie fekali do rzeki Kamienna z niewydolnej oczyszczalni ścieków imienia marnego burmistrza 4f , w ramach przystosowania się zwierząt do życia w środowisku miejskim ?
Tak jest! Szklarska nie jest już miastem przyjaznym dla zwierząt a dla ludzi - też wątpliwe zważając na żółtą wodę w kranie, walące się rudery w centrum i przerabianie Orlego na Ikeę
Nikt, absolutnie nikt z zarządzających Szklarską, od wielu lat nie myśli o tym, aby rozwój miasta,a właściwie jego betonoza , był w jakikolwiek sposób zrównoważony. Naturalne środowisko jest systematycznie i bezpowrotnie niszczone. To nie zwierzęta wychodzą z lasu, tylko ich las znika i zamienia się w betonowy labirynt. Szambo wali do rzeki, niegdyś czystej jak kryształ. I to jest nazywane rozwojem?
Czy to aby na pewno łania? Może jednak koza :))))
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
chyba jest kilka a jedna przychodzi z bąblem swym
Ewa Nad Bałtykiem to SAMO!!!! Przejeżdżając przez Dziwnów lepiej odwrócić wzrok Inne wioski to samo. Zostały (mi) 2 Miejscowości nad Bałtykiem gdzie jeżdżę na urlop by unikać widoku molochów
Nadejszła wiekopomna era Collegium Betonozum Biedne zwierzaki
Bardzo przykre...
Drogi autorze tych wypocin, zwierzęta leśne nie wchodzą między domy , tylko to domy wchodzą w tereny leśne , ponieważ od kilku lat cała Szklarska jest systematycznie zalewana betonem patodeveloperki ! Użyłeś, opisując ten stan, pojęcia surbinizaji . Czy surbinyzacją jest też systematyczne spuszczanie fekali do rzeki Kamienna z niewydolnej oczyszczalni ścieków imienia marnego burmistrza 4f , w ramach przystosowania się zwierząt do życia w środowisku miejskim ?
Tak jest! Szklarska nie jest już miastem przyjaznym dla zwierząt a dla ludzi - też wątpliwe zważając na żółtą wodę w kranie, walące się rudery w centrum i przerabianie Orlego na Ikeę