Niecodzienna sytuacja na linii kolejowej do Szklarskiej Poręby.. Poranny pociąg IC „Karkonosze” z Warszawy nie poradził sobie dziś (30 października) ze stromym fragmentem trasy. Skład, cały szlak od Piechowic w górę pokonywał w żółwim tempie aż w końcu zatrzymał się między przystankiem Szklarska Poręba Średnia a stacją końcową – niecałe dwa kilometry przed celem podróży.
Po kilku nieudanych próbach ruszenia, maszynista podjął decyzję o powrocie do Piechowic. Tam pociąg zjechał… tyłem. Pasażerowie, którzy liczyli na spokojny finisz podróży, musieli wysiąść i kontynuować drogę innym składem – Kolei Dolnośląskich, opóźnionym i podstawionym awaryjnie z Jeleniej Góry.
Według relacji świadków, IC „Karkonosze” składał się dziś z aż sześciu wagonów. Po sezonie, gdy ruch turystyczny znacznie maleje, to dość ciężki zestaw jak na izerskie wzniesienia. Trudno jednak zakładać, że lokomotywa po prostu nie miała wystarczającej mocy, by pokonać słynny podjazd z Piechowic do Szklarskiej Poręby, gdzie różnica wysokości wynosi prawie 300 metrów na dystansie kilkunastu kilometrów. Jeśli nie doszło do awarii, to prawdopodobnie przyczyną były mokre liście zalegające na szynach.
Niektórzy pasażerowie komentowali sytuację z humorem, inni z niedowierzaniem. – „Byliśmy już tak blisko, że widzieliśmy góry nad Szklarską, a tu nagle zjazd w dół… jakby ktoś cofnął film” – mówi jedna z pasażerek.
Zdarzenie pokazuje, jak wymagająca jest górska linia kolejowa wiodąca do Szklarskiej Poręby, znana z ostrych łuków, dużych spadków i podjazdów. Nie bez powodu w przeszłości prowadziły tu często mocniejsze lokomotywy serii EP07, a jeszcze wcześniej – spalinowe i elektryczne jednostki przystosowane do pracy w górach.
Na razie nie wiadomo, czy przyczyną problemu była zbyt duża masa pociągu, czy niedostateczna moc trakcyjna lokomotywy. Pewne jest jedno – poranek ten wielu podróżnym zapadnie w pamięć. Bo sytuacja, w której pociąg nie daje rady pod górkę i zjeżdża tyłem, to obrazek raczej z Alp niż z Karkonoszy.
IC Karkonosze nie dojechał dziś do Szklarskiej Poręby. Pociąg nie poradził sobie z podjazdem pod górę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Podziwiam maszynistę i odwagę pasażerów. Wbrew pozorom, zjazd tak długim składem, biorąc pod uwagę zakola, nie jest prostą sprawą i wymaga nie tylko sporych umiejętności, ale również mega sprawnego układu hamulcowego. Ja chyba poprosiła bym o wysadzenie gdzieś w połowie :-))
to ciekawe jak wcześniej wjeżdżał w zestawie 6 wagonów...
Powodem nie był ani za ciężki skład, ani za słaba lokomotywa tylko jesień. Na torach zalega papka z liści i wody, koła wpadają w poślizg i tylko boksują w miejscu. Często nawet piach nie pomaga zwłaszcza jak jest pod górkę.
Na prawie całą trasę miał moc, a na końcówce już nie? Oczywiście, że to kwestia przyczepności...
Lokomotywa miała jeszcze letnie koła założone i dlatego nie podjechał.
wina tuska, ruska i ikei
A to Polska właśnie!!!
Podziwiam maszynistę i odwagę pasażerów. Wbrew pozorom, zjazd tak długim składem, biorąc pod uwagę zakola, nie jest prostą sprawą i wymaga nie tylko sporych umiejętności, ale również mega sprawnego układu hamulcowego. Ja chyba poprosiła bym o wysadzenie gdzieś w połowie :-))
to ciekawe jak wcześniej wjeżdżał w zestawie 6 wagonów...
Powodem nie był ani za ciężki skład, ani za słaba lokomotywa tylko jesień. Na torach zalega papka z liści i wody, koła wpadają w poślizg i tylko boksują w miejscu. Często nawet piach nie pomaga zwłaszcza jak jest pod górkę.