O ile spada zasięg samochodu elektrycznego zimą? Z czego to wynika i czy faktycznie wyłącznie z ogrzewania?
Zima to kolejny argument rozpalający dyskusję pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami aut elektrycznych. Pomimo zauważalnych postępów technologicznych, spadek zasięgów zimą wciąż jest faktem zawsze nim będzie. Gorsze właściwości opon zimowych czy wzrost oporów powietrza, dają się odczuć we wszystkich..... autach, choć zwolennicy aut spalinowych zdają się w zasadzie nie zauważać wzrostu zużycia paliwa w miesiącach w których zmagamy się z ujemnymi temperaturami. A jak to wygląda z naszej perspektywy?

Pierwsze doświadczenia to wyjazd w warunkach zimowych z Podgórzyna do Wrocławia. Temperatura ujemna (na trasie pomiędzy minus 10 a minus 15 stopni). Wyruszamy z baterią na poziomie 95% naładowania. Oczywiście żadnych problemów z odpalaniem. Tesla chyba jednak trochę niepotrzebnie skomplikowała tak prozaiczną czynność jak otwieranie drzwi. Ukryte w nich klamki wysuwają się dopiero po ich naciśnięciu. Wówczas można je pociągnąć i otworzyć drzwi. Przy ujemnych temperaturach mogą lekko przymarzać. Wciąż jednak podstawowym problemem jest mała ilość stacji szybkiego ładowania. Na trasie Jelenia Góra - Wrocław jest tylko jeden supercharger - na stacji benzynowej w Kostomłotach, oferujący 4 stanowiska do ładowania.

My postanowiliśmy uzupełnić stan baterii już w drodze powrotnej. Więc jazda do Wrocławia minęła nam bez przeszkód i postojów. Podobnie jak mniej więcej godzina jazdy miejskiej w samej stolicy Dolnego Śląska. W drodze powrotnej okazało się, że pomimo tego, że do ferii zimowych było jeszcze trochę czasu to weekendowy ruch w stronę Karkonoszy a także granicy niemieckiej jest bardzo duży. I wszystkie stanowiska do ładowania w Kostomłotach były zajęte. Co więcej w kolejce czekały jeszcze trzy kolejne tesle. Pojawia się w takiej sytuacji pytanie co robić? Komputer pokładowy wylicza, że energii w baterii wystarczy na powrót do redakcji a na miejsce dojedziemy z minimalnym zapasem 5%. Problem w tym, że warunki na trasie mogą się zmieniać a wyliczenia aplikacji są zawsze oparte o informacje z danej chwili a więc temperaturę bezpośredniego otoczenia. Ostatecznie zdecydowaliśmy się kontynuować jazdę - mając świadomość pewnego ryzyka. Na miejsce dotarliśmy z rezerwą 4% - więc w tym przypadku granica błędu aplikacji wyniosła na szczęście tylko 1%.

Generalnie jednak aby przejechać 270 km zużyliśmy 91% zgromadzonej energii, co oznacza, że graniczny zasięg naszego auta w takich warunkach to około 300 km. A więc zdecydowanie mniej niż w warunkach letnich, kiedy jest to około 500 km. Posiłkując się statystykami generowanymi przez pokładowy komputer wygląda to tak, że średnie zużycie energii wynosiło do tej pory ok 16kW na 100 km a od momentu rozpoczęcia jazdy na oponach zimowych jest to ponad 18kW/h na 100 km.

Sporym jak się okazuje mankamentem jest brak rekuperacji czyli odzyskiwania energii podczas jazdy w sezonie zimowym. Ma to o tyle istotne znaczenie, że zwykłe hamowanie przed światłami potrafi wygenerować 30 kW mocy, a ostrzejsze zatrzymanie lub zwalnianie na autostradzie to nawet 100 kW i więcej. Tymczasem akumulatory litowo-jonowe powszechnie używane w samochodach elektrycznych wymagają określonej temperatury roboczej i w niższych temperaturach nie są w stanie przechowywać tyle energii, ile wynosi ich nominalna pojemność.

Czy jednak te ograniczenia mogą skutecznie zniechęcać do auta elektrycznego? Mogą, ale nie muszą. My mniejszy zasięg naszej tesli po prostu staramy się uwzględniać. Pamiętajmy, że zima jest równie sroga dla jakiegokolwiek pojazdu. W aucie spalinowym niskie temperatury oznaczają np. gęstniejący olej, znacznie większe zużycie paliwa dopóki silnik spalinowy osiągnie temperaturę roboczą, czy wytrącanie się parafiny z oleju napędowego w bardzo niskich temperaturach. Paradoksalnie mróz może wręcz sparaliżować auto spalinowe, tymczasem w przypadku auta elektrycznego nam to nie grozi – musimy jedynie pamiętać o mniejszej pojemności baterii na mrozie i o kilku zasadach mówiących o tym, jak przygotować auto na zimę, aby działało w każdych warunkach. Komfort jazdy autem elektrycznym w mroźne dni jest większy. Wnętrze nagrzewa się natychmiastowo. Nie ma konieczności skrobania szyb. Tak, to również kosztem niższego zasięgu. Ale zawsze jest to coś za coś.
Elektrykiem pod prąd - Jak redakcyjna tesla sprawuje się zimą?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trzeba miec sieczke we wbie aby kupic auto tzw. elektryczne . Prad w Polsce jest produkowany z wegla dlatego te auta jezdza na wegiel - patologio- poza tym dzieci w Afryce wydobywaja golymi rekoma kobalt aby to auto moglo jezdzic.Jesli podoba ci sie wykorzystywanie dzieci , kup auto elektryczne . Rozumiem pisowskich patologicznych autorow tego gniota , ze wykorzystywanie dziei i brak dbalosci o srodowiskoio jest cecha pisowcow i oczywiscie katolikow , POLAK potrafi !
Trzeba mieć sieczkę w głowie, żeby pisać takie brednie. Nawet zasilany energią z węgla, nadal generuje mniej CO2 i zanieczyszczeń, bo sprawność silnika wynosi 90% zamiast 25%. Ktoś z nawet minimalnym IQ sprawdziłby sobie mix energetyczny w Polsce: 17.01: 24% 16.01: 18% 15.01: 37% 14.01: 39% Źródło: Electricity Maps Ale jeśli jest się trollem opłacanym z brudnych pieniędzy koncernów paliwowych, to tylko wypisuje się bzdury w Internecie
Wszyscy ci "szczęśliwi" posiadacze elektrycznych aut nie do końca zdają sobie sprawę , że ich auto bardzo szybko stanie się elektrycznym złomem. Pierwsze wyprodukowane elektryki już są praktycznie złomem elektrycznym. Niestety akumulatory maja swój czas użytkowania i ograniczoną ilość cykli ładowania po czym ich żywot dobiega końca. Wymiana baterii akumulatorów to niestety bardzo drogi interes. Co wtedy? Auto na złom czy iść w koszty? Utylizacja takich akumulatorów to również kosztowna sprawa.
Mam starego diesla i na jednym tankowaniu mogę przejechać ok 1000 km, nie muszę liczyć czy do Wrocławia i z powrotem trzeba będzie tankować a na stacji zatrzymuje się na kawę.
W aucie spalinowym kosztującym tyle co ta Tesla , też jest ogrzewana elektrycznie przednia szyba .... Nie trzeba skrobać. Można mieć fabryczne Webasto (na benzynę ) sterowane z telefonu (Volvo) i jest jak w Tesli... A zasięg z tego tytułu nie spadnie o 200km. Jak już porównywać to ogórki do ogórków a nie jabłka do gruszek.
Se kupił i teraz żałuje? Czy sam się uspokaja, po kupnie gniota?
Cieszę się, że pan właściciel tego portalu kupił sobie Teslę i cieszy się jak murzyn blaszką. Tylko po co tą radość ogłasza całemu światu. Jeździj chłopie swoim autkiem po 270 km od patyka do patyka, z duszą na ramieniu, i nie namawiaj nas na siłę do podobnych eksperymentów. Kto chce niech kupuje, a kto nie, niech jeździ 700-1000 km i tankuje tradycyjne paliwo.
Czyli jakbym tum autem tylko rozpędza się i hamował gwałtownie to wg tego kto to pisał jeszcze bym energią handlował? Hamowanie na autostradzie generuje 100kW xD tylko hamować i jeździć za free
Żenująca jest ta propaganda elektrycznego badziewia.
Komentarze godne zacofanego Polaczka ???? I do tego co drugi komentarz o politykę zachacza. Masakra
No cóż, jako zacofany polaczek tankuję 2-3 min łącznie z płaceniem i jadę dalej. Samochodem jadę w Alpy na narty bez stresu. Nowoczesny, niezacofany Polak podróżuje z nieco mniejszym komfortem psychicznym i dużo dłużej na tej samej trasie.
Ile czasu zajęło Wam ładowanie w Kostomłotch?
Nie ładowali auta . Piszą że zrezygnowali z kolejki do stacji
To co zniechęca do zakupu takich aut to przede wszystkim cena, a w dalszej kolejności to że będąc elektrycznymi zasilane są pośrednio węglem. Więc gdzie tu ekologia? A także czas ładowania, co z kolei wpływa na czas podróży. Więc niech sobie p. redaktor tym autem jeździ i modli się żeby tylko do pożaru nie doszło.
Bzdura. Zobacz sobie mix energetyczny na Electricity Maps. Nawet gdyby, to EV ma 3x większą sprawność niż ICE.
Tylko czytacie i tyle wiecie , energia z węgla , mały zasięg , bo moim dieslem , a moje Volvo że tamto i owanto …. rączki opadają sami spece …. Panelami pv , turbinami wiatrowymi itp. Tym też się ładuje nie tylko telefon ale i auto , mały zasięg ? To prawda lecz technologia idzie do przodu . Pierwsze auto też nie jechało daleko więc jechano konno , wolniej ale bez paliwa wystarczyło siano . Myśląc w ten sposób cofacie się , …. Bo moim starym dieslem zajadę …. Więc jeździjcie starymi dieslami i nie kupujcie elektryków
Diesle zabijają. Wprost. Ludzie umierają dzięki zanieczyszczeniu. Jełopy wolą mordować ludzi, bo mają zbyt ciasne umysły, żeby poszukać faktów. Smutne.
Piszecie nieprawdę. Tesla jak najbardziej ma Regen W zimowych warunkach. Może go nie być lub być ograniczony jeśli bateria jest zmrożona - to nie to samo. W długiej trasie bateria się rozgrzeje, szczególnie w trakcie nawigacji do Superchargera lub ładowania na szybkiej ładowarce. Można też podgrzać przed wyjazdem. Jak ktoś chce to potrafi, ale trzeba się trochę wykazać - tego bym oczekiwał od dziennikarzy.
Wyobraźmy sobie, że wszystkie samochody w Polsce są elektryczne. Gdzie to naładować, czym to naładować? Gdzie pomieścić te wszystkie stanowiska do ładowania? Ile elektrowni jądrowych trzeba jeszcze zbudować? ( jednej nie potrafimy) Nie trzeba wcale bujnej wyobraźni. :-)))))))))))
tesla tak, ale jako drugi samochód.
Artykuł nieco z kategorii lizania własnych jajek. W temacie aut elektrycznych i zasięgu i radzenia sobie z tym najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy nawet nie siedzieli na siedzeniu pasażera w EV. Można zadać pytanie jak wielu przeciwników EV pokonuje 300km dziennie 5 dni w tygodniu? pewnie mniej jak 1%. I to też można łatwo wytłumaczyć. Ten co dużo jeździ pewnie ma w tym cel i odpowiednie auto z dużym silnikiem spalinowym. A skoro w trasy, to ma trzylitrowego diesla, nasuwa się następne pytanie jak wielu przeciwników EV ma 3.0 w swojej kapsule? pewnie też koło 1%. Frajda z jazdy autem elektrycznym jest tak duża, że ktoś kto nie prowadził EV nie jest w stanie tego sobie nawet wyobrazić. Wystarczy nieco spojrzeć na rozwój telefonów komórkowych, by uświadomić sobie iż wagę pierwszych "komórek" podawano w kg. Tak samo będzie z autami elektrycznymi, gdzie już w usa chwalą się akumulatorami pozbawionymi litu. To jest tylko kwestia czasu, nie ma się co ekscytować tym że sąsiad głupi bo kupił elektryczne auto. Jak kupił to pewnie dlatego że stać go na to i dobrze wykalkulował iż to mu się opłaca. Bo przecież prawdą jest że ludzie potrafiący zarobić dobre pieniądze doskonale wiedzą jak jest dobrze ulokować. Nic nie bierze się z przypadku.
Tak jak powiedziałeś. Tylko tych co zarabiają dobre pieniądze stać na przepłacanie za chłam. Zwykły człowiek musi myśleć rozsądnie i wybierać bardziej opłacalne inwestycje.
Zapewne zimą sprawuje się jeszcze gorzej, niż latem.
Trzeba miec sieczke we wbie aby kupic auto tzw. elektryczne . Prad w Polsce jest produkowany z wegla dlatego te auta jezdza na wegiel - patologio- poza tym dzieci w Afryce wydobywaja golymi rekoma kobalt aby to auto moglo jezdzic.Jesli podoba ci sie wykorzystywanie dzieci , kup auto elektryczne . Rozumiem pisowskich patologicznych autorow tego gniota , ze wykorzystywanie dziei i brak dbalosci o srodowiskoio jest cecha pisowcow i oczywiscie katolikow , POLAK potrafi !
Trzeba mieć sieczkę w głowie, żeby pisać takie brednie. Nawet zasilany energią z węgla, nadal generuje mniej CO2 i zanieczyszczeń, bo sprawność silnika wynosi 90% zamiast 25%. Ktoś z nawet minimalnym IQ sprawdziłby sobie mix energetyczny w Polsce: 17.01: 24% 16.01: 18% 15.01: 37% 14.01: 39% Źródło: Electricity Maps Ale jeśli jest się trollem opłacanym z brudnych pieniędzy koncernów paliwowych, to tylko wypisuje się bzdury w Internecie
Wszyscy ci "szczęśliwi" posiadacze elektrycznych aut nie do końca zdają sobie sprawę , że ich auto bardzo szybko stanie się elektrycznym złomem. Pierwsze wyprodukowane elektryki już są praktycznie złomem elektrycznym. Niestety akumulatory maja swój czas użytkowania i ograniczoną ilość cykli ładowania po czym ich żywot dobiega końca. Wymiana baterii akumulatorów to niestety bardzo drogi interes. Co wtedy? Auto na złom czy iść w koszty? Utylizacja takich akumulatorów to również kosztowna sprawa.