W sobotę i we wtorek dyżurny straży miejskiej w Jeleniej Górze przyjął zgłoszenia o potrąceniach dzikich zwierząt na terenie Jeleniej Góry.
Do zdarzeń drogowych z udziałem dzikich zwierząt dochodzi niestety bardzo często. Spłoszona zwierzyna wychodząca z lasu często wbiega na ulice wprost pod nadjeżdżające samochody. Kierowcy w wielu przypadkach nie mają szans na reakcję. Nie bez winy pozostają jednak kierowcy, którzy łamią przepisy i przekraczają dopuszczalną prędkość. Mianowicie im większą prędkość tym mniejsze szanse na wyhamowanie pojazdu przed zwierzęciem, które nagle wybiega na jezdnię.
Jedno ze zgłoszeń dotyczyło potrącenia dwóch młodych dzików na ulicy Spółdzielczej, niestety ze skutkiem śmiertelnym. Zadysponowany na miejsce patrol straży miejskiej jedyne co mógł zrobić to zabezpieczyć miejsce do przyjazdu służb porządkowych, których zadaniem było usunięcie ciał zwierząt z jezdni.
Kolejne zgłoszenie dotyczyło również ulicy Spółdzielczej. Tym razem doszło tam do potrącenia sarny, która samo zderzenie przeżyła, lecz obrażenia, których doznała spowodowały mimo wszystko jej śmierć. Na miejsce wezwano lekarza weterynarii. Niestety życia sarny nie udało się uratować.
Apelujemy do kierowców, zwierzyna migrująca przez tereny miejskie jest teraz bardzo częstym przypadkiem. Zwierzęta wychodzą z lasu w poszukiwaniu pożywienia, czasem wychodzą na jezdnię. Oślepione światłami samochodów są otumanione. Wystarczy jechać przepisowo, aby zwiększyć szanse na wyhamowanie i nie narażanie się na uszkodzenia samochodu wynikające ze zderzenia. Potrącenie zwierzęcia zawsze jest smutnym i dobijającym przeżyciem.
Źródło oraz zdjęcia : strazmiejska.jeleniagora.pl
# Dwa małe dziki i sarna potrącone na Spółdzielczej
# Potrącenie na Spółdzielczej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A morze by tak siatkę zalorzyc żeby niewybiegaly???
ORTOGRAFIA !!!!!!!
Trochę wolniej i będzie mniej potrąceń.
Trochę to naciąganie te zarzuty za potrącenia dzikich zwierząt że to skutek nadmiernej prędkości. Co z tego, że na drogach stoją znaki uwaga na dzikie zwierzęta, jak nie ma tam znaków ograniczenia prędkości. Jadąc poza terenem zabudowanym z dozwolona prędkością a nawet z taką jaką obowiązuje w terenie zabudowanym nie ma się szansy na uniknięcie najechania na zwierzę, które nagle z zarośli wbiega na ulicę bezpoßrednio przed pojazd,.tj. tak 5-10 metrów, zanim kierowca zareaguje to na to zwierzę na zderzaku lub pod kołami. Pal licho jak to lis, borsuk, kot czy kuna ale już dzik, sarna, jeleń to się robi niebezpiecznie dla kierującego. Zwalanie winy na kierowcę jest wyrzekaniem się odpowiedzialności za zdarzenie bo dzika zwierzyna należy do państwa, ale konia z rzędem temu kto uzyska zadośćuczynienie. Ale jak pod auto wejdzie krowa to wtedy rolniku plac odszkodowanie lub okaz polisę OC. Państwo nie ma ubezpieczenia i tak manipuluje służbami by nie płacić odszkodowań. Policja dostała takie wytyczne, że jak był znak uwaga na dzikie zwierzęta to wina jest kierującego ale to wbrew logice i zasadom prawa.
A morze by tak siatkę zalorzyc żeby niewybiegaly???
ORTOGRAFIA !!!!!!!
Trochę wolniej i będzie mniej potrąceń.