Reklama

Do trzech razy sztuka

07/09/2014 23:24

Dwie kolejki trwała niemoc Gryfa na własnym boisku. Trzecie spotkanie rozegrane na stadionie im. Noela Wolnego w Gryfowie przyniosło komplet punktów. Po meczu walki nasi piłkarze pokonali lubańskie Łużyce 3:2...

    Pierwszy gwizdek arbitra dzisiejszego meczu, pani Elżbiety Faryniarz jeszcze nie ucichł, a zawodnicy drużyny przyjezdnej, cieszyli się ze zdobytej bramki. Niezbyt mocny strzał sprzed pola karnego, sprawił ogromne problemy Damianowi Roskowińskiemu, co skrzętnie wykorzystał Damian Bojdziński, dobijając „wyplutą” przez bramkarza piłkę do pustej bramki i w 58 sekundzie mieliśmy 0:1. Szybko stracony gol, zmusił zawodników „Gryfa” do odważniejszych ataków od początku spotkania. W 3 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, strzelał Paweł Ślusarczyk, jednak został odgwizdany faul ofensywny. W kolejnych minutach to Gryfów starał się rozgrywać piłkę, czego efektem były dwa strzały z dystansu Piotra Chlabicza (11 i 12 minuta)-nie przyniosły one większego zagrożenia bramki drużyny przeciwnej. Pierwsza składna akcja gospodarzy, miała miejsce około 20 minuty, kiedy po rozegraniu futbolówki z lewej strony boiska, dobre dośrodkowanie zaliczył kapitan-Krzysztof Marzec, a przed szansą  wyrównania stanął Mateusz Baszak. Pojedynek nie był rozgrywany w zawrotnym tempie, o czym świadczyła duża ilość brzydkich i bezsensownych fauli z obydwu stron.  Jednak w 31 minucie niepilnowany Baszak zagrał prostopadłe podanie do wchodzącego w pole karne Chlabicza, a ten strzałem pomiędzy nogami interweniującego bramkarza umieścił piłkę w siatce. Remis nie zadowalał naszych zawodników, którzy parli do przodu, nadziewając się na niegroźne, aczkolwiek warte wspomnienia kontrataki graczy z Lubania. W 37 minucie drugą żółtą kartkę w tym sezonie, zobaczył Baszak. Ostanie 5 minut pierwszej połowy wzbudziło ożywienie na trybunach, ponieważ najpierw atomowym strzałem z około trzydziestu metrów popisał się grający trener Gryfa Robert Rodziewicz-strzał w poprzeczkę, a chwilę później, ten sam zawodnik został zaatakowany wyprostowaną nogą przez piłkarza Łużyc, co doprowadziło do scysji między graczami dwóch zespołów. Sędzia pokazała trzy żółte kartoniki, a jednym z nich ukarała „Dzikiego”, którego dyskusje nie przypadły pani arbiter do gustu. Wynik do przerwy-1:1.
         Drugą połowę to Gryf zaczął od mocnego uderzenia i po koronkowej akcji trzech zawodników-Koman, Ślusarczyk, Chlabicz-ten ostatni po razu drugi tego dnia wpisał się na listę strzelców. Wysunięcie się na prowadzenie spowodowało cofnięcie gryfowian i przerywanie  kolejnych akcji rywali faulami daleko od własnego pola karnego. Na trzydzieści minut przed końcem spotkania, w miejsce Arkadiusza Rewersa pojawił się Grzegorz Skwara. Przeprowadzona zmiana wprowadziła zamieszanie w szykach obronnych Gryfa, gdyż dwie minuty później-po krótkim rozegraniu rzutu wolnego przez graczy Łużyc-kompletnie osamotniony Kamil Młynarski doprowadził do remisu. Nasi gracze chcieli szybko odpowiedzieć na straconego gola, jednak dwa strzały-w krótkim odstępie czasowym-Ślusarczyka nie był wystarczająco celne. W siedemdziesiątej minucie trener Rodziewicz, postanowił zdjąć z boiska „Dzikiego”, a w jego miejsce wprowadziłDaniela Koko. Niedługo po tej roszadzie kibice Gryfa po raz kolejny mogli cieszyć się z prowadzenia ich zespołu. W świetnej sytuacji znalazł się Baszak i strzałem w długi róg bramkarza-jak się potem okazało-ustalił wynik spotkania. Warto dodać, że była topierwsza bramka zdobyta przez szesnastoletniego skrzydłowego w barwach GKS-u. Ostatni kwadrans meczu to popis błędów sędziowskich, krzywdzących jedną jak i drugą drużynę. Arbitrzy nie panowali nad zawodnikami i niepotrzebnie wprowadzali napiętą atmosferę. W jednej z takich sytuacji, nerwy puściły popularnemu „Kaczorowi” i po zbyt ekspresyjnym zachowaniu wobec pani Faryniarz, w przeciągu kilku sekund otrzymał dwie żółte kartki-w konsekwencji czerwoną- po czym mógł udać się pod prysznic, by ostudzić rozgrzaną głowę. W końcówce meczu gracze z Lubania próbowali zagrozić bramce Roskowińskiego, lecz ten nie popełniał błędów przy kolejnych interwencjach, pewnie wyłapując dośrodkowania i strzały przeciwników. Na ostanie 10 minut meczu pojawił się Adrian Roskowiński ( w miejsce bezbarwnego  tego dnia Bartosza Hermana), a już w doliczonym czasie gry Paweł Żemetro ( za Piotra Chlabicza). Gdy dodane 4 minuty upłynęły i zabrzmiał-niecierpliwie wyczekiwany przez kibiców z Gryfowa gwizdek-piłkarze GKS-u podziękowali licznie zebranym fanom, a następnie wspólnie cieszyli się ze zdobycia ważnych trzech punktów!    

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości