Dzisiaj w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu, na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu, przeprowadzona została sekcja zwłok 3,5 letniego Kacpra B., którego ciało odnaleziono 9 maja 2020 roku.
Ze wstępnej opinii przekazanej przez biegłych wynika, że zgon chłopca nastąpił najprawdopodobniej na skutek utonięcia. Nie stwierdzono obrażeń, które mogłyby wskazywać na inną przyczynę śmierci lub udział osób trzecich.
Opinia końcowa zostanie wydana przez biegłych po przeprowadzeniu dalszych badań.
Ustalono, że 27 kwietnia 2020 roku Kacper B. przebywał pod opieką 34-letniego Rafała B. na terenie ogródka działkowego w miejscowości Nowogrodziec. W pewnym momencie mężczyzna spostrzegł, że nie wie gdzie znajduje się jego syn. Podjął próbę odnalezienia chłopca. Następnie o zaginięciu dziecka zawiadomiona została Policja oraz inne służby.
Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu oraz miejscowa Komenda Powiatowa Policji przeprowadziła liczne dowody, które wskazywały, że najprawdopodobniej chłopiec wpadł do przepływającej w pobliżu ogródków działkowych rzeki.
Policja wraz z innymi służbami podjęła szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. 9 maja 2020 roku odnaleziono ciało chłopca. Zwłoki znajdowały się w rzece Kwisa, około 1,5 km od miejsca zaginięcia dziecka.
29 kwietnia 2020 roku ojcu chłopca przedstawiono zarzut przestępstwa z art. 160 § 2 kk, to jest narażenia syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka. Jest to czyn zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 5.
Po przesłuchaniu podejrzanego, został on osadzony w zakładzie karnym, gdzie miał odbyć karę pozbawienia wolności orzeczoną za inne przestępstwo popełnione przez niego w przeszłości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wolał pić alkohol z kumplem zamiast pilnować synka , moralnie jest winny jego śmierci życzę jemu zgryzoty sumienia jeśli je ma.
Nie chciałbym być w skórze lekarzy, dziennikarzy, celebrytów zostań w domu i gotuj ze mną, policji itp jak to szambo wybije i prawda wyjdzie na jaw... Ludzie im tego nie darują-niech już zamawiają lot do ziemi obiecanej, bo potem będzie za późno...
Dobre. Podawano w różnych źródłach, że ciało odnaleziono najpierw 700 metrów, później 500 metrów i teraz 1500 metrów od miejsca zaginięcia. Wraca nadzieja, że mały żyje.
0,7 promila to nie jest nie wiadomo co. Wypił dwa słabe piwa, to jest tyle co nic. Praktycznie nie ma ludzi (oprócz chorych) którzy nie byli w takiej sytuacji, kto nie robił grilla na wakacjach z piwem, i co z tego że przy dzieciach. Tyle że normalnie dzieci się nie topią. Pech jak cholera, nic ponadto.
Nie oczerniajcie ojca, na pewno kochał syna,popełnił błąd, nie upilnował, jego wina ale karą przerażającą jest utrata dziecka, najgorsze co człowiekowi w życiu może się przytrafić.Lepiej się pomodlić za faceta niż pluć.
Wolał pić alkohol z kumplem zamiast pilnować synka , moralnie jest winny jego śmierci życzę jemu zgryzoty sumienia jeśli je ma.
Nie chciałbym być w skórze lekarzy, dziennikarzy, celebrytów zostań w domu i gotuj ze mną, policji itp jak to szambo wybije i prawda wyjdzie na jaw... Ludzie im tego nie darują-niech już zamawiają lot do ziemi obiecanej, bo potem będzie za późno...
Dobre. Podawano w różnych źródłach, że ciało odnaleziono najpierw 700 metrów, później 500 metrów i teraz 1500 metrów od miejsca zaginięcia. Wraca nadzieja, że mały żyje.