Jeleniogórskie oddziały Politechniki Wrocławskiej i Uniwersytetu Ekonomicznego zawiesiły zajęcia w związku z epidemią koronawirusa.
Decyzję o zawieszeniu zajęć do odwołania podjęli wszyscy rektorzy zrzeszeni w Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia i Opola. Podyktowane jest to troską o dobro zarówno studentów jak i pracowników uczelni. Nie podjęto jeszcze decyzji czy i w jaki sposób kontynuowane będą zajęcia. Bardzo prawdopodobne, że studentom zostaną udostępnione zdalne możliwości nauki.
Uczelnie odwołały także organizację wszystkich imprez oraz wstrzymały delegowanie studentów jak i pracowników poza granice kraju. Ograniczono do minimum odwiedziny w akademikach.
# Politechnika Wrocławska i Uniwersytet Ekonomiczny zawiesiły zajęcia
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sztab kryzysowy w JG organizuje spotkania i nic poza tym. W ogóle nie interesują się bezpieczeństwem pracowników UM i biur obsługi klienta a przede wszystkim klientów, gdzie dziennie przewijaja się kilkadziesiąt lub setki osób. Poraża opieszałość miasta w temacie i brak działań.
Wszyscy umrzemy. SARS zabija.
Chore to co sie dzieje. Studenci zabezpieczeni ale młodsi maja chodzic do szkoly gdzie wszystko moze sie stac. Szkoda ze nikt nie mysli w naszym mieście racjonalnie i nie zabezpieczy tez tej mlodszej młodzieży. Czasem lepiej dmuchac na zimne biorac pod uwage co sie dzieje. W Jeleniej brak wogule informacji co mieszkancy w razie "w" maja robić i kto moze pomóc. Jak juz do czegos dojdzie w naszym mieście to będzie dopiero dezorientacja i panika.
Do Ann. O zawieszeniu uczelni nie zadecydował prezydent miasta, ani nawet Dziekan uczelni w Jeleniej Gorze. Zadecydowali o tym rektorzy z zrzeszenia we Wrocławiu. Z tego co słyszałem dzisiaj po 10 ma zapaść decyzja o zamknięciu szkół i przedszkoli.
O poważnych brakach w zaopatrzeniu alarmuje też Kamil Barczyk, dyrektor szpitala w Bolesławcu. Co istotne, bolesławiecka placówka to jeden z trzech szpitali zakaźnych na Dolnym Śląsku. "To jest katastrofa! Brakuje nam wszystkiego: masek, okularów, przyłbic, środków do dezynfekcji. Jak sobie radzimy? Z godziny na godzinę. Obdzwaniamy hurtownie. Jak tylko coś się pojawi, natychmiast znika"
w jelenogórski szpitalu ponoc jest pierwszy pacjent z podejrzeniem korony
To jest katastrofa! Brakuje nam wszystkiego: masek, okularów, przyłbic, środków do dezynfekcji - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl rozgoryczony dyrektor szpitala w Bolesławcu Kamil Barczyk. To jeden z trzech na Dolnym Śląsku szpitali zakaźnych dedykowany do przyjmowania pacjentów z objawami koronawirusa. Jak sobie radzimy? Z godziny na godzinę - mówi dyrektor. - Obdzwaniamy hurtownie. Jak tylko coś się pojawi, natychmiast znika. Wysyłamy informacje do ministerstwa i do urzędu wojewódzkiego, ale na razie bez rezultatów. W szpitalu zatrudnionych jest zaledwie trzech lekarzy zakaźników. Na całym dolnym Śląsku we wszystkich szpitalach jest ich dwudziestu kilku - mówi nam dyrektor. - Do opieki nad pacjentami zakaźnymi kierowani są więc lekarze innych specjalności, lekarze chorób wewnętrznych czy neurolodzy.
Sztab kryzysowy w JG organizuje spotkania i nic poza tym. W ogóle nie interesują się bezpieczeństwem pracowników UM i biur obsługi klienta a przede wszystkim klientów, gdzie dziennie przewijaja się kilkadziesiąt lub setki osób. Poraża opieszałość miasta w temacie i brak działań.
Wszyscy umrzemy. SARS zabija.
Chore to co sie dzieje. Studenci zabezpieczeni ale młodsi maja chodzic do szkoly gdzie wszystko moze sie stac. Szkoda ze nikt nie mysli w naszym mieście racjonalnie i nie zabezpieczy tez tej mlodszej młodzieży. Czasem lepiej dmuchac na zimne biorac pod uwage co sie dzieje. W Jeleniej brak wogule informacji co mieszkancy w razie "w" maja robić i kto moze pomóc. Jak juz do czegos dojdzie w naszym mieście to będzie dopiero dezorientacja i panika.