Głośno dziś o rezygnacji najważniejszego pracownika Departamentu Rozwoju Miasta Jelenia Góra - mamy oświadczenie z Urzędu Miasta. Jego treść w artykule.
Sprawę przedstawiliśmy na łamach portalu w artykule poniżej:
Otrzymaliśmy oświadczenie włodarza miasta. Poniżej jego treść:
Rezygnacja z pracy na stanowisku Dyrektora Departamentu Pana Tomasza Kowalczyka nie była dla mnie zaskoczeniem – ta funkcja jest wyjątkowo wyczerpująca, bowiem trzeba łączyć nie tylko umiejętności managerskie, podejmować szybkie, trudne czasami decyzje, wchodzić w spory z kontrahentami, brać pod uwagę możliwe, a niepewne uwarunkowania realizacji prac, itp. Znużenie zawodowe często jest efektem stresu.
Dziękuję Panu Dyrektorowi za całe lata pracy w naszym zespole i wiele udanych przedsięwzięć. Miasto jednak – pomimo wszelkich, narastających trudności – nie może sobie pozwolić na zmniejszenie tempa działań. Praca samorządu zawsze miała charakter zespołowy i płynne zmiany – także personalne - są tego oczywistym następstwem.
Dziękując za energię Pana Dyrektora w okresie wykonywania tej funkcji, jestem przekonany, że jego następca da, jak to w peletonie, dobrą zmianę, bo w kręgu pracowników Urzędu widzę ludzi, którzy mogą tego dokonać, ale w tej sprawie podejmiemy działania zgodne z procedurami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja tam czekam aż skarbnik zlituje się nad miastem, czyli: kolegami-urzędnikami i mieszkańcami i odejdzie ze stanowiska... Wszyscy mają gościa dosyć a on się trzyma stołka jak pijany płotu... Teraz nawet jak dzwoni urzędnik do urzędnika z pytaniem o postęp prac to hasło "skarbnik" wyjaśnia wszystko... Czy nie można go jakoś zmotywować? Albo do pracy albo do odejścia??
Ale bełkot.
Ja tam czekam aż skarbnik zlituje się nad miastem, czyli: kolegami-urzędnikami i mieszkańcami i odejdzie ze stanowiska... Wszyscy mają gościa dosyć a on się trzyma stołka jak pijany płotu... Teraz nawet jak dzwoni urzędnik do urzędnika z pytaniem o postęp prac to hasło "skarbnik" wyjaśnia wszystko... Czy nie można go jakoś zmotywować? Albo do pracy albo do odejścia??
Ale bełkot.